Fandom

Jak Wytresować Smoka Wiki

Wandersmok (część 2) (scenariusz)

1534strony na
tej wiki
Dodaj nową stronę
Komentarze2 Udostępnij

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Czkawka: Szpadka! Mieczyk! Szczerbek, ja wiem… wiem, że już późno, ale musimy ich znaleźć.

Śledzik: I co? Coś, cokolwiek, znalazłeś coś?

Czkawka: Nic. Reszta już niestety sobie poszła. Smoki też muszą czasem odpocząć.

Śledzik: Jasne, nie mam pretensji. W sumie patrz na Sztusie, ciągle lata przez sen.

Czkawka: Mam jeszcze jeden pomysł. Polecę, może coś znajdę.

Śledzik: A jak nie znajdziesz to co? Całą noc będziesz latał?

Czkawka: Może i całą. Zobaczymy.

Śledzik: To chyba nie jest bardzo bezpieczne.

Czkawka: Śledzik, przestań. A jeśli im się coś stało? I tak nie mógłbym zasnąć.

Śledzik: Ach, no dobra, masz rację, lecimy z tobą.

Czkawka: Wiesz, może jednak nie. Idźcie lepiej spać. Dam sobie radę. O, może, tak sobie myślę… Może źle się do tego zabraliśmy? Słuchaj, może bliźniaki poleciały za smokiem? A smok, jak wiemy, uwielbia błyskawice. Czyli jeśli znajdziemy smoka, znajdziemy bliźniaki. Co ty na to? Logiczne? W sumie innych pomysłów nie mam. Chodź, spróbujemy. Ech… Ach, Szczerbatek, uważaj na ogon! A-a ja na nogę. Wiem, wiem. Ech, trzymaj się przyjacielu! Ach! No dobra… Gronkielowe Żelazo plus błyskawice, nie za genialne połączenie. Dobra, wystarczy, spadamy stąd, mały. Wyspa Łupieżców. Wiem, no wiem. Ale nie mamy wyboru. Musimy się gdzieś schować i przeczekać burzę. Coś ich tu wyjątkowo sporo. Aj, Albrecht, co ty znowu knujesz?

Szpadka: Ja od początku wiedziałam, że on coś z tym Wandersmokiem.

Czkawka: Albrecht ma Wandersm… Chwila! Szpadka?! No hej… Ty ży… Ty żyjesz! To, to, to strasznie super. A… A gdzie Mieczyk?

Szpadka: Niestety, Czkawka, Mieczyk odszedł.

Czkawka: CO?!

Szpadka: Żarcik! Odwróć się, jest za tobą.

Mieczyk: No co tam, Czkawuś? Nieźle się zamaskowałem, co? Tylko troszkę już swędzi.

Czkawka: Eee… W sumie… W sumie cię nie widać.

Szpadka: No. No nie, że nie widać? Ten mój sprytny brat schował się w drzewie. Tyle tylko… że się nie może ruszać.

Mieczyk: Ta. I mam ten, eee… korniki w portkach. Ale zaczynam się przyzwyczajać. Ee, panowie. Na lewo troszkę. Na lewo, na lewo, na lewo strasznie swędzi. Ooo… To już, do roboty.

Czkawka: Ta, chyba dobrze, że nie muszę tego oglądać. Ale chwila. Co wy tu tak właściwie robicie?

Szpadka: Albrecht wyłowił z wody Wandersmoka. Postanowiliśmy go śledzić.

Mieczyk: Zaskoczony?

Czkawka: No, nawet bardzo. Bo to, słuchajcie, bardzo dobry pomysł.

Mieczyk: No właśnie, dobry. Dlatego… na niego wpadliśmy.

Czkawka: Rozumiem. Bardzo jestem ciekaw co też Albrecht znowu wykombinował.

Albrecht: Dajcie go tu!

Czkawka: Aha, no, mamy smoka.

Mieczyk: Mamy.

Czkawka: Eś, no nie jest dobrze.

Mieczyk: Nie jest.

Czkawka: Czuję, że będą poważne kłopoty.

Mieczyk: I to przez duże „k”, nie? Ee, „p” chwila. Tej, ty chciałeś dużą „poważne” czy „kłopoty”? A może to i to.

Czkawka: Ech!

Mieczyk: Zamilknę sobie.

Czkawka: A to co? Pleśniak? Dziwne trochę. Czy mi się wydaje, czy to Berserkowie? Dagur. Dagur i Albrecht razem. Knują i mają Wandersmoka. Och, serio, nie jest dobrze.

Dagur: Wandersmok. Żywy symbol mojego plemienia. Jakiś on piękny. Jakiś giętki. Jakiś wściekły.

Pleśniak: Łehehe. Nie ma się co zachwycać. Smok to smok. Na takiego to tylko siłą.

Dagur: Tknij go tym patysiem, a cię go na niego nadzieję.

Pleśniak: Co? Co?

Dagur: Ty chyba nie masz bladego pojęcia, z czym masz tu do czynienia.

Pleśniak: Ja nie mam pojęcia?!

Dagur: Bo gdybyś jakiś miał, nie byłbyś taki chojrak, tak jak podejrzewam.

Pleśniak: Co ty mi chcesz powiedzieć?

Dagur: A to, że ten smok miota piorunami, stary, głupi śmierdziuchu.

Pleśniak: A proszę cię, głupie bujdy dla niegrzecznych dzieci.

Dagur: Ha. Ależ ja uwielbiam mieć rację. Brawo. Nic o nic mi się tu nie denerwuj. Jak tylko zechcesz z nami współpracować, będziesz mógł strzelać piorunami w kogo tylko chcesz. Lecz raczej, sprecyzujmy, w kogo tylko ja zechcę. Hahahaha…

Albrecht: Hola, hola, przyjacielu. Smoczek chyba nie jest jeszcze twój. Ale dostaniesz go, dostaniesz. Jak tylko wywiążesz się ze swojej części umowy.

Pleśniak: Haku… ciucie, rociuciucie, łapucupu.

Bestial: Przypomnij mi, panie, czemu sobie zawracamy głowę tym szaleńcem?

Albrecht: Bo wie sporo o Wandersmoku i ma imponującą flotę, bardzo nam się przyda, żeby odzyskać Berk. A kiedy Berk będzie nasze, pozbędziemy się pędraka.

Czkawka: Trzeba się jakoś zakraść do miasta i wywiedzieć co ten Albrecht i Dagur knują. Ja nie mogę iść, rozpoznają mnie. Szpadka?

Szpadka: Od tego ich żarcia mam wzdęcia.

Czkawka: Dziękuję, za tę jakże cenną informację. To co? Mieczyk? Rozumiem, że się piszesz. Zakradniesz się tam i podsłuchasz ile się da. Tylko błagam, dyskretnie.

Mieczyk: Ja jestem mistrzem dyskrecji. Ja będę jak ten cień, w ogóle nikt mnie nie zauważy. Aaa! Ała! I co, dobry jestem?

Strażnik: Stać! Co to ma być za leżenie? I kto ty jesteś?

Mieczyk: Kto ja jestem? Ja… Ja… Eem… Jam jest… Kmiecik. Ahać, to ja. Ja Kmiecik od Berserków. Kmiecik, bo… kmieczem władam jak mistrz. Przysłał mnie sam Dagur, żeby sprawdzić wasze straże. Ta. Mam dokładnie sprawdzić, czy silne są straże.

Strażnik: O, bardzo… Bardzo, panie. Straże silne jak tury.

Mieczyk: Dobrawdy? Świetnie. A powiedz… eee… gdzie to wielkie spotkanie? No wiesz… wielkie gadu gadu.

Strażnik: W sensie spotkanie Albrechta i Dagura?

Mieczyk: Naprawdę? Ty naprawdę zadałeś to pytanie, żołnierzu? Jeśli myślisz, że znam odpowiedź, to się grubo mylisz, kolego. To co? Pytałeś o coś, czy nie? Bo mi wyleciało z głowy.

Strażnik: Eee… Czyli… Czyli… Pan chce wiedzieć?

Mieczyk: Kpisz sobie ze mnie?! Co mi przeskakujesz na inny temat, kiedy ja jestem jeszcze przy poprzednim?!

Strażnik: W Sali tronowej Albrechta. Dokładnie naprzeciwko portu. Świętują nasz wielki rozejm, panie.

Mieczyk: Super, to ty… yyy… stój. Stój dalej i miej oczy otwarte. Prostuj się, łądnie się prostuj. Zdrowy kręgosłup to szczęśliwy kręgosłup. Mój ty przyjacielu.

Strażnik: Tak jest, panie. Łełełe.

Albrecht: No dobra, Dagur. Pora omówić strategię.

Dagur: Łu! Strategię. Strategię. Uwielbiam strategię. Ty zaczynasz.

Albrecht: W porządku. Moja flota popłynie…

Dagur: E-e-e-e-e.

Albrecht: Co?

Dagur: Za nim się zbytnio zapędzisz, mój panie, może zacznijmy sobie inaczej. Moja flota pod skrzydłami wspaniałego Wandersmoka zaatakuje tą całą Smoczą Akademię i pozbawi główki Czkawkę i jego złego smoczka. A ty, mój panie, i twoja flotusia Odrzutków obstawicie porcik.

Albrecht: No coś mi się nie wydaję, szczeniaku.

Mieczyk: Łoo.

Albrecht: Najpierw ja podbijam Berk, a potem, jeśli ci pozwolę, weźmiesz Wandersmoka.

Dagur: Doprawdy?

Albrecht: Taa… Doprawdy.

Dagur: Dobra Brechcik. Tylko się tak nie ekscytuj, zgoda. Zrobimy po twojemu.

Vorg: Przypomnij, panie, czemu się z nimi bratamy?

Dagur: Bo chcemy Wandersmoka, baranie. A jak da Albrechcik smoczka, pozbędziemy się go. A jak sam wiesz, jest masa, ale masa przeuroczych sposobów pozbywania się choćby… Kto tu tak bezczelnie mlaszcze?! Dagur nie… nienawidzi mlaskania! Mój ojciec całe życie mlaskał!

Mieczyk: Przepraszam. Samo się robi, nie panuję nad tym. Heh, no już, cicho usteczka. I ty nochal, też się ucisz. Nie przepadają za sobą.

Dagur: A coś ty za jeden?

Mieczyk: Yyy, ja? Yyy, jestem… Kmiecik jestem. No, wie pan, Kmiecik od Berserków.

Dagur: Ty jesteś jeden z moich? A co cię tu przyniosło, kolego?

Mieczyk: Eee…. Bo ja ten… Ja… Układam właśnie poemacik… yyy… na cześć waszego, wodzu, układu z Albrechtem. No, ale zgłodniałem, bo poezja to wyczerpująca sprawa. Normalnie co sześć wersów trzeba przekąszać.

Dagur: Poemacik, mówisz? Chcę go usłyszeć. Jak mi się spodoba… może daruję ci nówki? Mów!

Mieczyk: No w sumie… W sumie… nóżki się przydadzą do uciekania. W popłochu na przykład. Eee… W pewnej wioseczce co zwie się Berk. Rządził nią wódz, ale mierny kiep. Gdyby mu tak odebrać życie, na Wandersmoku oczywiście, oj cieszyłby się… Berserk.

Dagur: Odebrać mu życie? Na Wandersmoku? Hahaha! Doskonale! No, mały, uratowałeś nóżki. Nie uciekaj. Jacze żeberka i owcze ciała dla mojego przyjaciela Kmiecika. Ale zero mlaskania. Ja nienawidzę mlaskania. No, Albrechcik, nie wytrzymam. Czego znowu chce ta twoja niedorajda?

Mieczyk: A mówiłem już jak bardzo nienawidzę Berk? Haha. Wiecie jak trafić na Berk? Idź gdzie śmierdzi i uważaj żeby nie wdepnąć. Co ludzie? Nie dość śmieszne?

Strażnicy: Hahahaha.

Mieczyk: Dobry pomysł, panie niemota. Piosenka! Ja zaśpiewam… Zaśpiewam wam. Uwaga. Łotrzyki z Berk chodźcie. Hej, pokażcie się, pokażcie się, pokażcie się. Łotrzyki z Berk pokażcie się, bo jak nie to czeka śmierć. Śmierć czeka hej! Śmierć czeka hej! Więc prostuj plecy kiedy jesz i nie mlaskaj, bo to fe!

Strażnicy: Hahahaha…

Mieczyk: Ucisz się niewydarzona gaduło. Dobrze mówię? Plan jest taki, żeby rozwalić te całe zasmarkane Berk na kawałki. Dwiema flotami na raz. To, mówię wam, odlot.

Czkawka: Ty, a pamiętasz, że „zasmarkane Berk” to nasz dom?

Mieczyk: Aaa, rzeczywiście. Co tam i tak będzie odlot.

Czkawka: Dwie floty i Wandersmok. Kurcze, źle to widzę.

Mieczyk: No i mówię ci, Albrecht był taki stanowczy. Dagur dostanie smoka dopiero po tym jak zniszczą Berk. Coś chyba sobie za bardzo nie ufają.

Czkawka: Czekaj… Możesz to powtórzyć?

Mieczyk: Chętnie. Powiedziałem, że coś sobie nie ufają.

Czkawka: Nie, nie. Powiedziałeś: „Dagur dostanie smoka dopiero jak zdobędą Berk”. Rozumiecie? Bez smoka nie ma rozejmu, jak nie ma rozejmu, nie ma ataku. Mieczyk, wrócisz tam i zrobisz jakieś zamieszanie przy arenie. My ze Szczerbatekiem spróbujemy uwolnić Wandersmoka.

Mieczyk: Eee… chwila kochaneczku. Nie jestem całkiem pewny, ale Dagur chyba chciał mi obciąć nóżki.

Szpadka: No i?

Mieczyk: Nic, chciałem tylko, żebyście wiedzieli. Ech, no ten, no idę. A moje nóżki są na twojej głowie. W sensie, że nie… Wiesz o co mi chodziło. Jeszcze ci się przykro zrobi. Wiesz? Jak je stracę.

Czkawka: No proszę jak ładnie. Coś szybko poszło.

Strażnicy: Hahaha.

Mieczyk: Dobra, dobra, czekajcie. Mam lepszy, jeszcze lepszy. Pytanie brzmi: Jak zrzucić jednorękiego Berka z drzewa?

Strażnicy: Gadaj.

Mieczyk: Pomachać.

Strażnicy i Mieczyk: Hahaha.

Mieczyk: Bo gość oczywiście nie siedzi na gałęzi.

Strażnik: Oj, bo ci nóżki ze śmiechu powyrywam.

Mieczyk: Aaa, co ty gadasz? Weź… Nie strasz mnie, nie strasz. Strasznie, strasznie. No co ja z tym straż? Straż. Chwila, co ja miałem ze strażą? Co ja… Ooo…

Strażnik: Ej, bracie, nie uciekaj. Wracaj tu! Opowiedz jeszcze raz o dziewce i włochatym igloo.

Czkawka: Nie ma go.

Mieczyk: O, jesteś. Bałem się, że się spóźniłem. Sam załatwiłeś tylu kolesi, nieźle.

Czkawka: Jakich kolesi? Co załatwiłem? Mieczyk, gdzie jest Wandersmok?

Mieczyk: O-oł.

Czkawka: No właśnie. O-oł.

Mieczyk: Ej, bo… bo… bo skoro ja nie mam smoka i ty nie masz smoka, to… to kto ma smoka?

Czkawka: Zmywamy się.

Łupieżca 1: Gdzie smok?

Czkawka: Słuchaj, leć szybko po siostrę. Ja spróbuję znaleźć smoka za nim Dagur go dopadnie.

Albrecht: Wybierasz się dokądś, koleżko?

Dagur: A i owszem, gdzie chce, koleżko.

Albrecht: Nie z moim smokiem, o nie.

Dagur: To mój smok! Nie masz do niego prawa! Człowieku, patrz tylko, mam go na klamrze, na żaglach go mam. Na tarczach.

Albrecht: Dagur, chyba się umawialiśmy!

Dagur: Ta? No, no właśnie. A proposik. Nieco zmodyfikowałem go.

Albrecht: Aaa! Potnę cię na kawałki!

Dagur: A spróbuj tylko.

Albrecht: Oddaj mojego smoka.

Dagur: Nie oddam żadnego smoka! Nigdy! To nasz smok! I od wieków… wieków był nasz!

Albrecht: Hehehehehe.

Dagur: A masz! Czekaj!

Albrecht: Nie masz co uciekać, to koniec.

Dagur: Serio? A ja myślę, przyjacielu, że chyba twój.

Albrecht: Co jest? Och…

Dagur: Łohoho. Taki zwinny grubasek. To co teraz? Popływamy sobie? Ach, sorka bracie, nie masz szans. No to myślę, że już po nim. Bestial! Tak się składa, że mam propozycję dla ciebie i twoich ludzi. Albo przyłączacie się do mnie, albo podzielicie los Albrechta. Wasz wybór.

Czkawka: Fatalna sprawa. Przydałby się jakiś naprawdę dobry plan. I to szybko.

Bestial: Flota gotowa, możemy wypływać. Panie.

Dagur: No i fantastycznie. Skoro ta cała historia z Albrechtem już za nami, możemy sprowokować Czkawkę do wielkiej bitwy i zdobyć Nocną Fu…

Czkawka: Po co prowokować? Tu jestem, braciszku! Ja i moja Furia!

Dagur: Czkawka.

Czkawka: A może załatwilibyśmy to jak wiking z wikingiem? Po męsku, w cztery oczy.

Bestial: Panie, nie daj mu się omamić. Mamy przewagę i to bardzo liczebną.

Dagur: Ja i mój Wandersmok przeciwko tobie i twojej smutnej Furii. Podoba mi się to wyzwano. Aha! Łohohohoł! Chcesz zobaczyć, co znaczy „po męsku”?! No to patrz sobie.

Czkawka: Serio, pokażesz? No to już, pokazuj. Ognia, Szczerbek, ognia!

Dagur: Hoho… hoho. I tyle? Liczyłem na jakieś większe fajerwerki. Hohohoho…

Czkawka: I ja również!

Dagur: Może jakiś tekścik dla potomności?

Czkawka: Sorry, pusto w głowie. Szczerbek, masz coś? Wiesz, myślę, że minie parę chwil, za nim nasz koleżka poprowadzi jakąś flotę. Szkoda, że ten drugi jakoś nie ma dosyć. Trzeba go, kurczę, zgubić. Albo wiesz co? Cofam to. Odwrotnie, Szczerbek, niech nas goni. Ach! Aaa! Aaa! Wiesz, co robić. Celujemy prosto w lodowiec. Szczerbek, jest prześwit! Oskre skręty! Patrz, udało się.

Mieczyk: Ej! Czemu zawsze ty! Też chcemy się pobawić!

Szpadka: Teraz nasza kolej! Nie wtrącaj się!

Czkawka: To co? Wracamy do domu?

Szpadka: Już się bałam, że nie zapytasz.

Mieczyk: Wiecie, nawet będzie mi brakowało tych całych Łupieżców. Kolesie naprawdę potrafią śpiewać.

Szpadka: No jak mało kto.

Mieczyk: Łotrzyki z Berk pokażcie się, pokażcie się, pokażcie się. Łotrzyki z Berk pokażcie się, bo jak nie, to czeka śmierć.

Czkawka: Ja tam nie będę tęsknił. Za Dagurem? W życiu.

Szpadka: Oni może i potrafią śpiewać, ale ty…

Mieczyk: A co ty tam wiesz.

Bestial: Wszystkie statki wróciły. Niestety, po smoki i dzieciakach ani śladu, panie.

Scenariusze filmów i odcinków serialu
Filmy Jak wytresować smokaJak wytresować smoka 2
Krótkometrażówki Świt jeźdźców smoków
Sezon pierwszy serialu (Jeźdźcy smoków) Jak się zakłada Smoczą AkademięWiking do wynajęciaFolwark zwierzęcyOkrutna parkaW smokach nadziejaAlbrecht i ŁupieżcyJak sobie wybrać smokaKrótka historia pewnego portretuSmoczy kwiatSłodka Heathera (część 1)Słodka Heathera (część 2)Festiwal RoztopówBliźniacze szaleństwaKiedy uderza piorunCo kryją smokiSmarkaty smarkaczSkręćkarcze BagnaDziwnobarwny klejnotJesteśmy rodziną (część 1)Jesteśmy rodziną (część 2)
Sezon drugi serialu (Obrońcy Berk) Żyj i pozwól lataćGronkielowe żelazoNoc i wrzaskNiespodzianki spod spoduGdzie zimują OgnioglistyZemstaNa szarym końcuNieposkromiony apetytZębiróg w ogniuWandersmok (część 1)Wandersmok (część 2)Pięć drogowskazówUwolnić WrzeńkaWielki lódBajka o dwóch smokachEfekt węgorzaKto mgłą wojuje...Bim! Bam! Bom!Wyrzutki (część 1)Wyrzutki (część 2)

Inne Wiki

Losowa wiki