Fandom

Jak Wytresować Smoka Wiki

Wandersmok (część 1) (scenariusz)

1525stron na
tej wiki
Dodaj nową stronę
Komentarze0 Share

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Astrid: Jesteśmy strasznie daleko na północ.

Czkawka: Wiadro i Gruby mięli wrócić dwa dni temu. Wiesz, że musimy ich znaleźć.

Astrid: Ale serio myślisz, że oni dotarli aż tutaj?

Sączysmark: A co? Zmarzła nam panienka, hm?

Astrid: Owszem, nie wszyscy mają podgrzewane siodło, wyobraź sobie.

Sączysmark: Takie życie. Nie masz to nie masz. Hehe. Cieplutko.

Czkawka: Coś tam się chyba dzieję. Szczerbatek, lecimy.

Vorg: Berserkowie, w imieniu naszego wodza, Dagura Szalonego, przejmujemy łódź.

Gruby: Mój obślizgły, śmierdzący węgorzu, odwlecz swoich odwiecznych braci. A masz!

Vorg: Poddajcie się, albo…

Czkawka: Piękny strzał, Astrid. Sączysmark, rozpal ich! To co, mały? Chyba nasza kolej.

Vorg: Cofać się, cofać.

Czkawka: Co tu się stało?

Gruby: Myśleliśmy, że Berserkowie zderzyli się z górą lodową i… chcieliśmy im tylko pomóc, ale… no, zaatakowali nas. Bo my zobaczyliśmy… to coś.

Czkawka i Astrid: To coś?

Gruby: To coś.

Czkawka: To wygląda zupełnie ja… jak smok.

Astrid: Smok w lodzie. Po co Berserkom taki smok?

Czkawka: Dobre pytanie. Ale ja się wszystkiego dowiem.

Sączysmark: A no świetnie. Czyli co? Mamy ci go wykuć?

Czkawka: Szczerze mówiąc mam, kochany, dużo lepszy pomysł.

Sączysmark: Ja bym tam rozwalił.

Mieczyk: A ja wysadził.

Szpadka: A ja bym wysadziła i rozwaliła, i…

Szpadka i Mieczyk: I potem jeszcze raz bym wysadził/a.

Mieczyk: Ty możesz w końcu przestać po mnie powtarzać?!

Czkawka: Tak… yyy… Tak, tak. Rzeczywiście to jest jakiś pomysł.

Mieczyk: Hehehe. Drogi kolego, jeśli dobrze naliczyłem to były 3 pomysły. Trzy a nie jeden.

Czkawka: Chciałbym mu się jakoś lepiej przyjrzeć. Śledzik, mógłbyś mi go trochę stopić?

Śledzik: Już się robi. Sztukamięs, prosimy o lawę.

Czkawka: Super, dzięki.

Śledzik: A niech mnie.

Czkawka: Czy to jest to co ja myślę?

Śledzik: No chyba tak. Ale widziałem go tylko na obrazkach.

Czkawka: Śledzik, ty sobie zdajesz sprawę jaki on jest gigantyczny?

Śledzik: Majestatyczny, Czkawka. Majestatyczny.

Astrid: Jak ja nie znoszę kiedy to robią.

Sączysmark: Rozumiem cię, mała.

Śledzik: Wiesz, Czkawka, może tak dla pewności zajrzę do Księgi.

Czkawka: Dobra. Dobry pomysł. Jeśli mamy rację, kiepsko to widzę.

Astrid: Chłopaki, jak mi zaraz nie powiecie o co chodzi, lecę po siekierę.

Sączysmark: Heh.

Mieczyk: Hehehe.

Czkawka: Bliźniaki, Sączysmark, nie próbujcie go nawet tykać!

Stoick: Panowie, uspokójcie się.

Gruby: Przecież to jest wojna!

Stoick: Może nie przesadzajmy. Nie ma co wyciągać pochopnych wniosków.

Pyskacz: Oj, nie wiem, nie wiem. Jak na moje oko wszystko tu jest jasne. No bo, przyjacielu, sam zobacz, zaatakowali nas? Zaatakowali! Prawda ludzie?!

Stoick: Ach… Na ciebie to zawsze można liczyć.

Pyskacz: Zawsze i wszędzie.

Czkawka: Tata, wybacz najście, ale my wiemy czemu zaatakowali.

Stoick: Mów, słuchamy.

Czkawka: Dokładnie się ze Śledzikiem przyjrzeliśmy tej bestii w lodzie.

Wiadro: To, to w lodzie to była bestia? A ja mogę ją sobie wziąć? Gruby, ja zawsze chciałem mieć bestie.

Czkawka: Aaa… To Wandersmok.

Wiadro: O-o. To nie… To ja dziękuję. Au.

Stoick: Pewien jesteś, synek, na 100%?

Śledzik: Hohoho! A nawet na 200! Hahaha. Łuu! Niech żyje, niech żyje Śledzik! Hehehe. Hehe… Przepraszam. Przepraszam, mam fioła na punkcie nowych smoków. Poniosło mnie. No co zrobić…?

Czkawka: Tu jest. Mamy rysunek, tata. Wandersmok. Zero wątpliwości.

Astrid: A Wandersmok to niestety symbol…

Dagur: Bracia kochani, oto nastał historyczny moment dla plemienia Berserków! Po latach prób i błędów, latach nieudanych wypraw, nasz kapitan Vorg nareszcie odnalazł Wandersmoka! To jest znak i już skłonny jestem wybaczyć bęcwałowi, że zostawił go tam, w tym lodzie. Wstawaj Vorg. Jak wiadomo, powszechnie Wandersmok, to symbol naszej potęgi, siły i naszego szaleństwa. Niestety Czkawka i ta jego banda dzieciaków przechwyciły naszego smoka. Ale my go odbijemy! Wyrwiemy Wandersmoka z tych jego drobnych, ślamazarnych rączek. Rozszarpiemy te jego Nocną Furię. Wiwat zacząć!

Pyskacz: Legenda mówi, że z paszczy Wandersmoka strzelają błyskawice, a grzmoty z jego… No ten… sami wiecie.

Astrid: Wiemy i chyba nie chcemy wiedzieć więcej.

Śledzik: Jeśli można, to nie do końca prawda, bo w Księdze Smoków jest napisane, że on jakoś ściąga do siebie błyskawice i dopiero potem miota.

Czkawka: I co gorsza, jest w stanie uderzyć w parę miejsc w tym samym czasie i pewnie… pewnie dlatego zawsze siał taki postrach.

Śledzik: No a wiesz, że on nawet potrafi sobie schować taką błyskawice na później?

Stoick: Wystarczy, dziękuję. Trzeba się natychmiast pozbyć tego smoka. Naprawdę nie potrzebna nam teraz wojna z Dagurem.

Pyskacz: I mnie… Chociaż dobra wojna nie jest zła. Swoją drogą nie możemy im po prostu oddać smoka? W końcu to jedna wielka bryła lodu, wielkie halo.

Śledzik: Może i bryła, ale Wandersmoki mają zmienną temperaturę ciała. Co znaczy, że można je spokojnie zamrażać i odmrażać.

Stoick: Chwileczkę, czy ja dobrze rozumiem? Mamy w lodzie całkiem żywego smoka, a wy zostawiliście go sam na sam z Mieczykiem, Szpadką i Sączysmarkiem?!

Czkawka: No tak… W sumie… Może to nie był najlepszy pomysł, ale spokojnie. Smok jest w lodzie, tata, zamrożony/. Czyli właściwie, tak trochę, jakby nie ma smoka.

Szpadka: Chyba nie jest tak źle.

Mieczyk: No, nawet… Czkawka pewnie nie zauważy.

Sączysmark: Serio? A ja myślę, że jednak zauważy.

Mieczyk: Dobra, jasne. Zauważy. Łoo.

Szpadka: Ech.

Mieczyk: Ja mam plan.

Szpadka: Ekstra. A zdradzisz?

Mieczyk: Zwalamy na Sączysmarka.

Czkawka: Ach…

Sączysmark: Oni popsuli.

Szpadka: Widziałeś? Ukradł nam plan.

Czkawka: No przecież prosiłem, mieliście go nie ruszać.

Mieczyk: Zaskoczył nas. Spryciarska bestia.

Czkawka: Poważnie? Z lodu was zaskoczył?

Mieczyk: No… Mówię, że spryciarska bestia.

Czkawka: No po prostu świetnie.

Stoick: Ach…

Czkawka: Co tak wzdychasz, tata?

Stoick: Kiedy byłem mały, ojciec sadzał mnie wieczorem na kolanie i opowiadał. Ja byłem pewien, że to bajki.

Czkawka: Bajki? O czym bajki?

Stoick: To banda Berserków latających na smokach. Smokach co miotają błyskawicami i niszczą wszystko na swojej drodze.

Czkawka: Ee, tata. Ty chyba nie sądzisz, że byliby w stanie poskromić Wandersmoka?

Stoick: Ja nie sadziłem, że można poskromić Nocną Furię. Rozumiesz? Nie możemy ryzykować. Jeżeli Berserkowie w jakiś sposób opanują Wandersmoka…

Czkawka: Pierwsi go znajdziemy. Obiecuję.

Astrid: A zastanawiałeś się może co będzie, jak już go znajdziemy?

Czkawka: Złapiemy, oswoimy i wytresujemy. Wszystko mi jedno. Ważne, żeby nie wpadł w łapy Dagura.

Astrid: Ookej, no to bułka z masłem.

Śledzik: Ej, spokojnie, Wandersmoki mają pewną słabość. Wyczytałem w Księdze, że nie są w stanie miotać błyskawicami pod wodą.

Czkawka: O, to już coś.

Sączysmark: Coś?! Coś to by było gdybyśmy w końcu znaleźli tego durnego smoka! Latamy bez sensu od iluś tam godzin, a ja jestem głodny!

Czkawka: No proszę. Tyle gadasz, że czasem wyjdzie z ciebie coś niegłupiego nawet.

Sączysmark: Czasem? Proszę cię… Eche… A co ja takiego powiedziałem?

Czkawka: Słuchaj, budzisz się rano i co? Pierwsza rzecz na którą masz ochotę?

Sączysmark: No wiesz, zazwyczaj to ja muszę…

Czkawka: Dobra, to wiem, a potem?

Sączysmark: Aa! Jem.

Czkawka: A no właśnie. Śledzik, zdradzisz nam w czym lubują się Wandersmoki?

Mieczyk: Hehehehe…

Astrid: A potem odpędził pan Wandersmoka łysą głową?

Sączysmark: Hej, to ten niemy Sven, nie? Weź mi przypomnij, żebym już nie podwędzał owiec. Hehehe.

Śledzik: Eee, on jest niemy, a nie głuchy.

Sączysmark: Ooo…

Astrid: A nie orientuje się pan gdzie ten smok odleciał?

Czkawka: Tam może?

Śledzik: Ćśś. Nic się nie boimy. Nic tam się nie dzieję. Nic się nie stanie.

Czkawka: Dobra kochani, czekamy!

Astrid: Czekamy. A co potem?

Czkawka: Ja polecę, wy zostańcie. Może jak Wandersmok zobaczy tylko jednego smoka, nie zaatakuje. O, dzień dobry, przyjacielu. Trochę sobie pospaliśmy, co? Pewnie jesteś trochę… trochę głodny i zły. Bo kto głodny ten zły.

Astrid: CZKAWKA! Łaa!

Czkawka: ASTRID!

Sączysmark: Aaa!

Śledzik: Sztusia, nur! Aa! Aa! I już! Ta… Oj, robi on wrażenie.

Sączysmark: No, robi, robi. Chyba piorunujące.

Czkawka: Słuchajcie, lecimy! Mam nowy pomysł. Robimy tak: Ja go zaskoczę z góry i spróbuję przegonić w waszą stronę. Może razem jakoś zwabimy go do wody.

Mieczyk: jasne. Sorry, jednak nie jasne. Czekaj, wróćmy na chwilę do początku zdania. Ty go będziesz z góry, czy on z góry ciebie? Bo niby „jasne” było „jasne”, ale się zachmurzyło. Przez te chmury pewnie.

Czkawka: Mieczyk, rób może po prostu to co reszta.

Astrid: Dobra, geniuszu, ale jak znajdziemy Wandersmoka w tych chmurach?

Czkawka: Szczerbatek nieźle się orientuje w ciemnościach, pamiętasz?

Astrid: No, pamiętam, ale w chmurach?

Czkawka: Kto wie, zaraz się przekonamy. Szczerbek, teraz! Op… Aach!

Astrid: Och. Hej! To działa!

Mieczyk: To co, miły smoczku, pora na kąpiel.

Szpadka: Nie przejmuj się, smok, my też nie lubimy się myć!

Astrid: Hej, ktoś nas atakuje!

Śledzik: Aaa!

Sączysmark: Niedobrze. Oo… Oo… Hakokieł.

Czkawka: Eee… Czy to…?

Dagur: Hej, hej, Czkawuniu! Niespodziewajka! Hohoho. A teraz zabieraj swoje cherlawe łapska od mojego smoczka.

Czkawka: Ruszmy się, zanim zaczną znowu strzelać.

Śledzik: Mnie tam nie trzeba powtarzać!

Czkawka: No trudno, lecimy.

Vorg: Hahaha, uciekają.

Dagur: Szykują nową strategię, baranie! Dość mam, nie pomagasz, zwalniam cię.

Vorg: Aaa!

Dagur: Wandersmoczku, jaki ty jesteś piękny. Te legendy to jednak nie kłamią. Oto smok, który jest w stanie stawić czoło Czkawce i tej jego głupiej Furii. Niedługo oba smoki będą moje.

Czkawka: Słuchaj… Ee… Sączysmark? Wszystko gra?

Mieczyk: Och, co ty, Czkawka, jak nigdy. Ty widziałeś jak mu strzeliło w czachę?

Sączysmark: Bla, bla, bla.

Astrid: Sączysmark, jaka świetna forma.

Sączysmark: Hubla, bubla.

Astrid: I do tego wyjątkowo gada do rzeczy.

Czkawka: No trudno, Sączysmarka wyłączamy. A reszta poleci.

Sączysmark: Szmegi.

Czkawka: No wybacz, coś nie bardzo cię w tej chwili rozumiem.

Mieczyk: A ja rozumiem. Powiedział „Czkawka, czuję się świetnie”.

Sączysmark: Szmegi!

Mieczyk: Przestań, słyszeliśmy. Przetłumaczyłem im.

Sączysmark: Szmegi, megi, bumbarambam.

Mieczyk: No co? Znamy się nie od dziś, nauczyłem się jego języka.

Czkawka: To ile już razy Sączysmark dostał piorunem?

Mieczyk: Chyba wystarczająco.

Sączysmark: Eee, bim, bam.

Mieczyk: Dwana? Poważnie? Dwanaście razy.

Sączysmark: Głazel ścimpnął szczebel.

Mieczyk: A teraz mówi: „Koniec gadania. Załatwię tego Dagura”. I dodał, że Mieczykowi to do pięt nie dorastacie.

Sączysmark: Szpadam szpam.

Mieczyk: I to ostatnie chciał podkreślić.

Czkawka: Och… No nic, Astrid, niech leci skoro chce. Bierz Smarka i Śledzika i zróbcie coś, proszę, z tymi Berserkami. Ja i bliźniaki zajmiemy się Wandersmokiem. Jeśli Dagur dorwie go pierwszy, niestety będzie po nas.

Astrid: Uważaj dobra? Pioruny, jak wiemy, lubią metal, a ty, tak się składa, masz go nieco więcej na sobie niż my.

Sączysmark: Śmigu, pitu, gan, gan, gam.

Astrid: Wichurka, jak myślisz, zabawimy się?

Sączysmark: Szpupańczu, rabiro! Haha!

Śledzik: O, dzień dobry.

Dagur: Tylko nie uciekać! Sprytny ten nasz mały Czkawka.

Czkawka: No dobra. Słuchajcie, ja chyba wiem jak zwabić potwora do wody. Tylko, ze to trochę ryzykowny plan.

Mieczyk: I to lubię. Słyszałaś siostra, „ryzykowny plan”. Hehehehe.

Czkawka: Generalnie chodzi o to, że pędzicie ile wlezie przez chmury i puszczacie strasznie dużo dymu. Tylko niech Jot nie zapala od razu, ale dopiero po drugiej stronie chmur.

Mieczyk: Czkawka, jak ja cię kocham. Moje serce teraz bije wyłącznie, wyłącznie dla ciebie.

Czkawka: Super. Miejmy nadzieję, że uda się wypędzić Wandersmoka z chmur. Wtedy ja będę na niego czekał ze Szczerbatkiem.

Mieczyk: Ty wiesz, że to sporo gazu? Człowieku, jedna iskra i możemy mieć tu taki wybuch.

Czkawka: Serio?

Mieczyk: A ja tam wiem? Siostra, chodź zobaczymy co będzie. Ło! Tak!

Szpadka: Łuhu! Dobra, mały, popuść sobie.

Mieczyk: Jeszcze nie, kolego, jeszcze nie. Wytrzymaj. Wytrzymaj chwileczkę. Dawaj!

Szpadka: Jest!

Mieczyk: Jaha!

Czkawka: No nie, wraca w chmury! Dobra, Szczerbatek, strzelaj, ale nie za mocno. Wiesz, żeby go lekko poturbować. Aha, bardzo ciekawe. To sprawdźmy może jak mu się to spodoba. Nie jest dobrze. Oj, nie jest dobrze.

Sączysmark: Warm-warm-warg-warg-warg!

Vorg: Panie, patrz!

Dagur: Proszę, proszę. Czyli Czkawuś nie jest w stanie dorwać mojego smoczka.

Vorg: Może czas się wycofać, panie? Wróćmy po smoka w lepszą pogodę.

Dagur: Em… Czekaj, a ja cię nie wyrzuciłem za burtę?

Vorg: Tak, panie, ale pływam jak ryba. Aa!

Dagur: Do ataku!

Czkawka: Łoo, to chyba stanęły mi włosy dęba. Potrzebny jest plan i to szybko.

Mieczyk: Juhu! Pamiętasz nas? Dawaj, siostra!

Szpadka: Oo, z rozkoszą!

Szpadka i Mieczyk: Łoo…

Mieczyk: Ty, a może byśmy tak zdjęli te hełmy, co?

Szpadka: Albo chodź, wyciągniemy wszystko metalowe co mamy.

Mieczyk: Dobra!

Czkawka: Aa! Aaa!

Dagur: Ach, Czkawka.

Czkawka: Sorry, nie zawracam głowy. Ej, widział ktoś może dokąd poleciał?

Astrid: Nie.

Śledzik: Nie.

Sączysmark: Dnoc, noc.

Śledzik: A bliźniaki? Bliźniaki ktoś widział?

Mieczyk: O ja… Ta, super. Tyle się narobiliśmy, a te Berserki i tak dorwały Wandersmoka.

Szpadka: I dlatego my się nie lubimy narabiać. Bo to nigdy nic nie daje.

Mieczyk: Racja. Ty, ale czekaj. To wcale nie Berserkowie. Siostra, to Albrecht Perfidny!

Albrecht: Hehehehe…

Szpadka: Ale po co Albrechtowi Wandersmok?

Mieczyk: A po co nie? Z takim smokiem mógłby nawet podbić Berk.

Szpadka: No, w sumie to ten… Kurcze, powinniśmy coś zrobić, nie?

Mieczyk: Znowu. Oj, tak. Tak, powinniśmy. To tak. Yyy… Chodź, będziemy go śledzić.

Szpadka: Zgoda. A potem co?

Mieczyk: Hola, hola, hola, panienko. Może nie za dużo na raz? Nie przesadzajmy, co?

Szpadka: Dobra, nie przesadzajmy.

Albrecht: Koniec zabawy, Bestial, wracamy do domu. Mam wobec ciebie, smoczku, poważne plany.

Scenariusze filmów i odcinków serialu
Filmy Jak wytresować smokaJak wytresować smoka 2
Krótkometrażówki Świt jeźdźców smoków
Sezon pierwszy serialu (Jeźdźcy smoków) Jak się zakłada Smoczą AkademięWiking do wynajęciaFolwark zwierzęcyOkrutna parkaW smokach nadziejaAlbrecht i ŁupieżcyJak sobie wybrać smokaKrótka historia pewnego portretuSmoczy kwiatSłodka Heathera (część 1)Słodka Heathera (część 2)Festiwal RoztopówBliźniacze szaleństwaKiedy uderza piorunCo kryją smokiSmarkaty smarkaczSkręćkarcze BagnaDziwnobarwny klejnotJesteśmy rodziną (część 1)Jesteśmy rodziną (część 2)
Sezon drugi serialu (Obrońcy Berk) Żyj i pozwól lataćGronkielowe żelazoNoc i wrzaskNiespodzianki spod spoduGdzie zimują OgnioglistyZemstaNa szarym końcuNieposkromiony apetytZębiróg w ogniuWandersmok (część 1)Wandersmok (część 2)Pięć drogowskazówUwolnić WrzeńkaWielki lódBajka o dwóch smokachEfekt węgorzaKto mgłą wojuje...Bim! Bam! Bom!Wyrzutki (część 1)Wyrzutki (część 2)

Inne Wiki

Losowa wiki