Fandom

Jak Wytresować Smoka Wiki

W smokach nadzieja (scenariusz)

1525stron na
tej wiki
Dodaj nową stronę
Komentarze0 Share

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Czkawka: Gdy tak lecimy sobie przez życie, warto wiedzieć komu ufać… a komu nie. Brawo stary, jak zwykle. Niewiele brakowało. Jeśli chodzi o Szczerbatka, to zawsze mogę na niego liczyć. I on dobrze wie, że bez względu na wszystko, może liczyć na mnie. Śledzik, twoja kolej. Skacz.

Śledzik: Ej, ale ja nie chcę.

Czkawka: Musisz jej zaufać, przecież cię złapie. Na tym polega ćwiczenie.

Śledzik: Wiesz, to ja chyba wolę ćwiczyć na ziemi. Dzięki, może innym razem.

Sączysmark: Tak to się robi, strachliwa rybo. Łuhu!

Mieczyk: Myślisz, że Hakokieł się zorientuję?

Szpadka: Może się z tym prześpię.

Astrid: Hakokieł! Łap go!

Sączysmark: Spoko, spoko! Za szybko! Pleśniak… Aaa!

Pleśniak: Zapłacisz mi za to!

Czkawka: Och, coś mi mówi, że będą z tego jeszcze kłopoty. Znowu gącik? A wczoraj, czy mi się wydaję, czy wczoraj na kolację też był gącik. Oj, tata, to był wypadek. Założę się, że Pleśniak, jak to Pleśniak, robi z tego aferę.

Stoick: Wredny dzieciuch na smoku z całym impetem wpada mu przez dach. Drugi raz.

Czkawka: No, jak tak to ujmiesz, to rzeczywiście nie brzmi najlepiej.

Stoick: Tyle mamy domów na wyspie, a ten smok ciągle wpada do Pleśniaka. Wiesz dobrze, że akurat on nienawidzi smoków jak nikt.

Czkawka: Eee, no wiem. A może z nim pogadasz? Może by zmienił zdanie?

Stoick: Posłuchaj, proszę, uważnie. Synku, tresowanie smoków to twoja odpowiedzialność. Wszyscy o tym wiemy. To próba, ludzie patrzą ci na ręce. Wszystko co zrobią bestię, wpływa na twoją reputację. A twoja reputacja wpływa na moją.

Czkawka: Masz rację, tato. Przepraszam.

Stoick: Natychmiast bierzesz narzędzia i przyjaciół, i naprawiacie Pleśniakowi dach. Samodzielnie, bez smoków.

Czkawka: No to masz wolne, mały.

Stoick: Eee, nie tak szybko. Nie zapomniałeś ty o czymś? Butonocka. Trzymaj, trzeba przewietrzyć.

Czkawka: Boję się, że przewietrzyć nie wystarczy.

Śledzik: Oo, nienawidzę wietrzyć butów. Ble…

Szpadka: Blee.

Mieczyk: Blee… Czemu lewa śmierdzi mu sto razy bardziej niż prawa?

Sączysmark: Ble… O nie.

Stoick: Hę? Gdzie moje buty? A wy? Gdzie macie buty?

Pyskacz: Buty ukradzione. Wszystkie. W całej wiosce.

Wiadro: A, to dlatego tak mi zimno w stópki.

Gruby: Co to ma być? Po co komu nasze buty?

Pyskacz: Oo, nasz złodziej zostawia po sobie całkiem spore ślady.

Śledzik: Hej, to przecież ślady Zębiroga. Od razu widać te pazurki jak półksiężyce. Ale nawet dziecko to wie. Nie muszę mówić co jest prawdą.

Czkawka: No i co takiego? Przyszedł sobie smok, Zębiróg, jak twierdzi mój przyjaciel Śledzik. Ale to jeszcze nie znaczy, że top smok buchnął buty.

Pleśniak: Jest jeden sposób żeby się przekonać. Chodźmy po śladach./

Czkawka: I Zębiróg grzecznie śpi, a wokół fura butów. Ale to jeszcze nie znaczy… Ta, kogo ja oszukuję? Dobra, zabrał buty.

Wiking 1: Jak mamy pracować w taką pogodę bez butów? No jak?

Wiking 2: To przecież skandal.

Pleśniak: I co Stoicku? Chyba trzeba coś w końcu zrobić z tymi smokami, bo ileś to mamy jeszcze znosić?

Pyskacz: Posłuchajcie wy siebie. „Ech, stópki mi marzną”. Jesteście Wikingi, zimno to wasze drugie imię. Naprawię wam te buty. Raz, dwa, trzy i wrócicie do roboty.

Stoick: Słyszeliście? To dobrze. Za parę dni dostaniecie buty jak nowe.

Pleśniak: I tyle? A co ze smokami? Zero konsekwencji?

Stoick: Plaśniaku, tu chodzi o buty. Buty, rozumiesz? Nie koniec świata.

Pleśniak: Nie no, ja tam nie wiem. Smoki to dzikie bestię. Nie wiadomo co im tam chodzi po smoczych główkach, kiedy my sobie smacznie śpimy.

Czkawka: Przecież wiesz, że nie robią nam tego na złość.

Pleśniak: Dobra…

Czkawka: Ale, przyznaję, trochę racji masz. Okej, smoki są dzikie, dlatego musimy je mieć czasem na oku. Nie bójcie się ludzie. Obiecuję, będziemy mieć je na oku. Możesz się przesunąć? W nocy idziemy na patrol.

Mieczyk: Nocny patrol? O ja cię… A co to jest?

Czkawka: To, że będziemy patrolować. Tylko w nocy. Bo musimy mieć smoki na oku, żeby nikt nie mógł się do nich więcej przyczepić.

Śledzik: Om… Uzgodniłeś to z naszymi rodzicami? Bo może niektórzy nie mogą wychodzić z domu po zmroku, no wiesz…

Sączysmark: Serio nie mogą? A może się boją?

Śledzik: Ej. Po zmroku dzieją się straszne rzeczy.

Czkawka: Panowie… Nie mamy wyboru. Wiecie jaki jest Pleśniak. Zrobi wszystko, żeby pozbyć się smoków.

Szpadka: A możemy sobie rzucać kamieniami i złorzeczyć?

Mieczyk: I opiekać na ruszcie i łaskotać?

Czkawka: Przestańcie, to tylko patrol. Nikt nie będzie nikogo opiekał.

Mieczyk: To ja mam pytanie. Gdzie niby cała zabawa?

Astrid: No co wy? To nie jest żadna zabawa. W końcu to pomysł Czkawki.

Czkawka: Dobrze powiedziane. Eee, że co?

Astrid: Dobry wieczór panu… Eee… Pani. Reprezentuję Ogólno Smoczy Interwencyjny Oddział Łowczy.

Wikingowa: OSIOŁ.

Astrid: Właśnie. Zgadła pani. Nie ja wymyśliłam nazwę, ale za to łatwo wpada w ucho. Gdyby miała pani problemy ze smokami, wystarczy wołać. O tak. Z ręki układa pani trąbkę, widzi pani? Przykłada do ust, nabiera powietrza i… OSIOŁ…

Sączysmark: Ej, stać, kto idzie?

Pyskacz: Kto idzie, pytasz? Zgadnij.

Sączysmark: Przepraszam bardzo, może nie tym tonem.

Pyskacz: Może ty nie tym tonem.

Sączysmark: Może, ale to ja mam tu szarfę, widać?

Pyskacz: A niech no ja się lepiej jej przyjrzę. OSIOŁ. Ta, bardzo ci do twarzy.

Sączysmark: No i pięknie, tośmy sobie pogadali.

Śledzik: Ojej… Słyszysz? Co to?

Mieczyk: Hehehe… Lalalalala… Łał.

Szpadka: Nieźle.

Mieczyk: Widziałaś jak go nastraszyłem?

Szpadka: Widziałeś jak go nastraszyłam? Nie, to ja go nastraszyłam!

Mieczyk: Nie, to ja go nastraszyłem!

Szpadka: Przecież ja!

Mieczyk: Ja!

Szpadka: Ja jestem straszna, nie ty!

Mieczyk: Przestań.

Szpadka: Przestań.

Mieczyk: Nie jesteś straszna. Weź co, proszę cię, weź już…

Czkawka: Pleśniak nigdy nie uwierzy co smoki robią w nocy. Śpią sobie, zupełnie jak wszyscy.

Stoick: Ale kto mógł coś takiego zrobić?

Śledzik: Mnie to wygląda na smoczy pazur.

Czkawka: Wcale nie, nie mamy pewności. Prawda?

Śledzik: Właśnie, że mamy. No patrz tylko na te pazury. Koszmar Ponocnik, mogę się założyć. Odstęp między palcami wskazuje jednoznacznie.

Czkawka: Wielkie dzięki, wielkie dzięki, Śledzik.

Śledzik: Ej, bez przesady, to było proste.

Astrid: Ale jak to? Nie rozumiem. Przecież pilnowaliśmy smoków przez całą noc, dobrze mówię?

Sączysmark: Ale jak mówisz „przez cały noc” i „wszystkich smoków” co właściwie, powiedz, masz na myśli?

Czkawka: No, słucham. Sączysmarku, co się stało?

Sączysmark: A to, że musiałem rozprawić się z podejrzanym, który nie chciał okazać szarfie należytego szacunku.

Pyskacz: Okazałem aż za należyty szacunek szarfie co ma napisane „osioł”

Astrid: musimy zmienić tę nazwę.

Sączysmark: No, ale okej… Kiedy przesłuchiwałem głównego podejrzanego, nie wykluczone, że Hakokieł, w cale nie mówię, że jestem pewien, no ale właśnie nie wykluczone, że poszedł sobie na parę…

Szpadka: Sekund?

Mieczyk: Minut?

Sączysmark: Godzin.

Mieczyk: Ta, to dużo, dużo dłużej niż minut.

Pleśniak: No i pięknie, więc to prawda. Nasza wspaniała Twierdza. Tyle cudownych wspomnień. Trzy z kobietami śluby, trzy kobiet pogrzeby. Ooo, to były pogrzeby…

Pyskacz: Ale smok musiał chyba dostać jakiegoś bzika. Bardzo mi przykro, Stoicku, ale będziesz musiał…

Stoick: Dobrze wiem, co muszę Pyskaczu.

Pleśniak: To tak jak ja.

Stoick: Od dzisiaj, aż do odwołania, wszystkie smoki mają spać pod kluczem na terenie Akademii.

Pleśniak: Co? Tylko tyle? Ty nie widzisz ile szkód?

Czkawka: Ale tato, to totalnie bez sensu. Smok przecież by tu nie wszedł sobie od tak i nie niszczył dla zabawy. No zobacz, jak nawet jedzenia nie tknął.

Stoick: Smoki chodzą swoimi smoczymi ścieżkami, synu. Przykro mi, ale nie mogę dopuścić do dalszych zniszczeń.

Pyskacz: Nie miałeś wyboru, musiałeś je pozamykać. Wiesz, że to dobra decyzja.

Stoick: No wiem. Ale mam wrażenie, że kiedy karzę smoki, karzę własnego syna.

Pyskacz: Prawda, chłopak ubzdurał sobie, że co złego to nie smoki.

Stoick: Musi w końcu zrozumieć, że jako ojciec dbam wyłącznie o jego dobro, natomiast jako wódz, muszę mieć na uwadze całą wioskę.

Śledzik: Śpij, słodki smoczku, smacznie śpij. Niech śnią ci się kamyczki i skałeczki trzy. Ale dlaczego ty nie śpisz? Nawet wieczorny rytuał stanął na głowie. Nawet stópek nie chce mi polizać. Wszystko przez…

Sączysmark: Opanuj się, Śledziu! Mój smok przynajmniej nie potrzebuję kocyków i kołysanek.

Szpadka: A tak serio, to twoja wina, że nasze smoki muszą spać za kratami.

Mieczyk: Właśnie. Nasz smok nigdy by nie dostał szału i nie zrobiłby takiej demolki. Okej, ale nigdy w Twierdzy.

Czkawka: Jakoś mi się nie wydaję, że to smoki zrobiły demolkę. Albo żeby ukradły buty.

Astrid: Daj spokój, przecież wiesz, że jesteśmy po twojej stronie, ale sam widziałeś dowody.

Czkawka: Jakie dowody? Widziałaś te ślady? Widziałaś. Ktoś twierdził, że to ślady Zębiroga, ale były płytkie, prawie jak moje. Patrz na to. Cały bym się tu zmieścił.

Śledzik: Wiesz, no, smoki potrafią zostawiać płytkie ślady. Wiele jest przyczyn.

Szpadka: Mógł, bystrzaki, skradać się na przykład.

Astrid: Jasne, dobra. No a jak niby wytłumaczysz Twierdzę?

Czkawka: Sączysmark, proszę, możesz ty coś z nim zrobić? Próbujemy tu myśleć.

Mieczyk: Ee tam, ja już dawno nie myślę. Patrzcie jaki jestem szczęśliwy.

Czkawka: Sączysmark…

Sączysmark: Daj spokój, a co ja niby mogę? Zawsze się zapala, kiedy coś go wkurzy.

Czkawka: Albo kiedy dostaje bzika… Już wiem! Wiem jak wytłumaczyć tą całą twierdzę. Lecę, muszę powiedzieć ojcu. Proszę cię, posłuchaj. Kiedy Koszmar Ponocnik wpada w furię cały się zapala. I to natychmiast. Spójrz na ślady na ścianach. Widzisz jakąś spaleniznę? Bo ja nie.

Stoick: Czkawka, dopóki nie pokażesz mi dowodów, że to nie smoki, mają grzecznie leżeć w Akademii, jasne?

Wiking 1: Dachu nie zawalić!

Stoick: Zbrojownia! Każdy po wiadro! Szczerbatek?

Wiking 2: To on. Widziałem. To on podpalił zbrojownie.

Wikingowa: Co za bezczelność.

Czkawka: Szczerbatek?

Stoick: Nasza broń. Cała broń spłonęła.

Pyskacz: Brodencja… Moje słodkie maleństwo. Tak mi przykro. Miałaś przed sobą piękne, krwawe życie.

Pleśniak: Nie musiała tak młodo umierać. Dzięki łaskawości smoczka Czkawki jesteśmy teraz bezbronni.

Czkawka: Tato, wiesz dobrze, że to nie Szczerbatek. Powiedz, że wiesz.

Pleśniak: Jasne, słuchaj dalej rad syneczka. Raptem przez niego ten cały bałagan. Widzisz chłopcze co się dzieje, kiedy smoczki buszują sobie samopas na wolności.

Czkawka: Co? C to miało znaczyć?

Pyskacz: Sadie. Ach, nie poderżniesz ty mała już żadnej gardzielki.

Stoick: Ach.. Przykro mi synu, miarka się przebrała… Nie możemy ich trzymać na wyspie. Masz je przepędzić.

Czkawka: Słucham?

Pleśniak: Nareszcie!

Stoick: Ach… Pozbieraj smoki. Zabierz je wszystkie na Smoczą Wyspę. Jutro wieczorem, jak powiedziałem, na Berk nie będzie ani jednego smoka.

Pleśniak: Ach, zapowiada się naprawdę piękny dzień. Ach… Zapraszam na świętowanko! Żeby nie było, synu. Jak tylko pozbędziesz się tych swoich smoczków, w te pędy jesteś u mnie i naprawiasz dach.

Czkawka: Tak nie może być.

Astrid: Wiem przecież. To jakiś koszmar. W życiu chyba nie było mi tak smutno.

Czkawka: Nie, Astrid. Chodzi o to, że coś mi się tu nie zgadza.

Śledzik: To się nie zgadza, że stracę swojego smoczka.

Czkawka: No wiem… To prawda… Okej, ale spokojnie… Ja coś wymyślę.

Sączysmark: Co ty gadasz? Wymyślisz… To już koniec.

Szpadka: Daruj sobie, to koniec.

Mieczyk: Właśnie, daruj sobie.

Astrid: Będę strasznie tęsknić.

Śledzik: Łohu. Słuchaj kochana. Gdybyś zgłodniała, popatrz ile masz kamyczków. Tylko pamiętaj, żadnych wapieni. Po wapieniach boli cię brzuszek.

Sączysmark: Trzymaj się, stary. Wiem, też będę tęsknił. No dobra. Rozpaczam. O-od środka tak mi smutno.

Czkawka: Wrócę po ciebie. Przysięgam, przyjacielu. Nie, powiedziałem. Musisz zostać, proszę. Zaopiekuj się resztą. Mówię ci, wszystko będzie dobrze. Zaufaj mi. Wiesz, Pleśniak powiedział taką rzecz. Ciągle o niej myślę. Bo powiedział „Widzisz co się dzieję, kiedy smoczki buszują sobie samopas na wolności”. Musiał wiedzieć, że Szczerbatek nie śpi ze mną, wtedy, wiesz, przed tym pożarem.

Astrid: Czyli?

Czkawka: Czyli… Pleśniak mieszka po drugiej stronie wyspy. Co niby robił w mieście, co? I skąd niby mógł wiedzieć, co robiliśmy przed pożarem?

Astrid: Myślisz, że to Pleśniak podpalił zbrojownie?

Czkawka: Myślę, że to jego sprawka. Obmyślił sobie plan, żeby ojciec pozbył się wreszcie smoków.

Astrid: Chyba wiesz, że to strasznie poważne oskarżenie? Jak chcesz to niby udowodnić?

Czkawka: Żona… Żona… Żona… Ech… Ta..., Pleśniak zdecydowanie ma własny gust. Ble… A to co?

Pleśniak: Wróciłem, drogie panie. Co tam mówisz, żoneczko? Nic, nic… I świetnie. Ach, trzeba przyznać, świetnie się spisały, prawda Grzybku? Aż szkoda, że musimy się ich pozbyć.


Scenariusze filmów i odcinków serialu
Filmy Jak wytresować smokaJak wytresować smoka 2
Krótkometrażówki Świt jeźdźców smoków
Sezon pierwszy serialu (Jeźdźcy smoków) Jak się zakłada Smoczą AkademięWiking do wynajęciaFolwark zwierzęcyOkrutna parkaW smokach nadziejaAlbrecht i ŁupieżcyJak sobie wybrać smokaKrótka historia pewnego portretuSmoczy kwiatSłodka Heathera (część 1)Słodka Heathera (część 2)Festiwal RoztopówBliźniacze szaleństwaKiedy uderza piorunCo kryją smokiSmarkaty smarkaczSkręćkarcze BagnaDziwnobarwny klejnotJesteśmy rodziną (część 1)Jesteśmy rodziną (część 2)
Sezon drugi serialu (Obrońcy Berk) Żyj i pozwól lataćGronkielowe żelazoNoc i wrzaskNiespodzianki spod spoduGdzie zimują OgnioglistyZemstaNa szarym końcuNieposkromiony apetytZębiróg w ogniuWandersmok (część 1)Wandersmok (część 2)Pięć drogowskazówUwolnić WrzeńkaWielki lódBajka o dwóch smokachEfekt węgorzaKto mgłą wojuje...Bim! Bam! Bom!Wyrzutki (część 1)Wyrzutki (część 2)

Inne Wiki

Losowa wiki