Fandom

Jak Wytresować Smoka Wiki

Uwolnić Wrzeńka (scenariusz)

1531stron na
tej wiki
Dodaj nową stronę
Komentarze0 Share

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Szpadka: Łuhuhu!

Mieczyk: Iha!

Czkawka: Bliźniaki, możecie się tak, proszę, nie wydzierać? Akurat szukamy Szeptozgonów. Nie rzucamy się w oczy. Pamiętacie co ustaliliśmy?

Mieczyk: Eee, my mamy własne ustalenia. Uuu. Niebezpieczne ostre skały.

Śledzik: Słuchaj, jeszcze raz, czemu ich wzięliśmy”?

Czkawka: No wiesz, albo oni, albo Sączysmark.

Śledzik: Aaa, i wszystko jasne.

Astrid: No dobra, na Smoczej Wyspie wszystko gra. Widzisz coś ciekawego? Spryciulo, wyspa jest pod nami!

Sączysmark: A co ja zrobię, że twe oczka są tu?

Astrid: No co? Co znowu?

Sączysmark: Po prostu to dość niezwykłe, że postanowiłaś dzisiaj patrolować akurat ze mną, hę?

Astrid: Bo Czkawka wziął sobie Śledzika i bliźniaki.

Sączysmark: Okej, chcesz się dalej oszukiwać, proszę bardzo. Mnie nie przeszkadza. Ważne, że… latamy sobie słodko i razem, w samotności.

Astrid: Niestety coś za mało tej samotności.

Sączysmark: Wie, że mnie kocha. Nie, Hakokieł? Aaa!

Śledzik: No świetnie, wyspa Zmiennoskrzydłych.

Czkawka: Dobra, kochani, w błyskawicznym skrócie. Wyspa pełna temperamentnych, potwornie zawistnych i do tego zazwyczaj niewidzialnych smoków.

Mieczyk: Trzeba je uwidocznić.

Szpadka: I odtemperamencić.

Czkawka: Bardziej próbowałem wam jednak zasugerować, że się nie zbliżamy.

Śledzik: Hoho i to mi się podoba. Ho. A to już jakby jak nieco mniej.

Czkawka: Mnie też mniej. Ale trudno, Śledzik, trzeba to sprawdzić.

Śledzik: A co z nie zbliżaniem? Czkawka, jaki ty jesteś niesłowny!

Czkawka: Patrz, chyba mamy Wrzeńca.

Śledzik: Co? Wrzeniec na lądzie? Ale jak to?

Mieczyk: Może się wygrzewa?

Szpadka: Albo rozkoszuje samotnością.

Mieczyk: A to szczęściarz.

Śledzik: Mmm. Albo… Czeka aż mu spadną z powietrza jakieś dzieciaki, żeby wykonać straszny ruch i poparzyć je tą swoją obrzydliwie gorącą wodą. Ta, po prostu pięknie.

Czkawka: A ja myślę, że coś jest nie tak. Chodźcie, zobaczymy.

Mieczyk: Rany. No mały nie jest.

Szpadka: Mógłby mnie normalnie połknąć na raz.

Mieczyk: Założymy się? Hehehehehe. Łooo… Dobra, innym razem.

Śledzik: Hej, patrzcie tu. Musiało być jakieś trzęsienie, przygniotło mu skrzydło i nie zdążył wrócić do wody. He…

Czkawka: Nie jest dobrze, wodne smoki nie są w stanie długo wytrzymać na lądzie. Przecież jeśli… jeśli wyschnie mu skóra… Trzeba mu pomóc.

Śledzik: Słuchaj, może ja ci coś przypomnę. Wrzeniec, woda gorąca, straszliwy ból, leży sobie tutaj, a Zmiennoskrzydłe, czyli bardzo bolesne plucie kwasem, czają się tam. Aaa!

Mieczyk i Szpadka: Hahahaha…

Czkawka: Już Śledzik, koniec grozy. To tylko bliźniaki.

Mieczyk: A ty skąd wiesz, że nie jesteśmy smoki przebrane za bliźniaki?

Czkawka: Proszę, dajcie spokój, mamy ważniejsze rzeczy. Trzeba uwolnić Wrzeńca. Nie możemy go tu tak po prostu zostawić.

Mieczyk: Eee, a czemu niby nie? Mamy przecież smoki. Możemy po prostu odlecieć.

Czkawka: Ech, wy zostańcie i wypatrujcie Zmiennoskrzydłych, ja i Szczerbatek sprawdzimy co się da zrobić.

Mieczyk: Jasne, nie krępuj się.

Szpadka: Baw się dobrze.

Mieczyk: No, a jak coś, to ja zamawiam Szczerbatka.

Czkawka: Spokojnie, nie denerwuj się, nic mi nie będzie. Cześć smoku. Jak ty się w to wszystko wpakowałeś? Okej, nie ważne. Nie pytałem, nie chcę wiedzieć, ale nie gniewaj się. Proszę, posłuchaj, ja i Szczerbatek… Ech, chcemy ci pomóc. To co? Mamy ci pomóc? Aaaa! A-ha. Nie do końca na to liczyłem. Ludzie, pomysły?

Mieczyk: A owszem, jeden mam. Patrzcie jakby to było fajnie, gdyby można było kupić krojony chleb. Tak by się po kromce jadło elegancko.

Szpadka: A jakie kanapki by można było wykombinować.

Czkawka: Ej, no proszę was. Skupmy się troszkę na Wrzeńcu.

Mieczyk: Wrzeniec? Nie ma sprawy, rozwalmy te skały i tyle.

Czkawka: Nie, za duże ryzyko. I jeszcze mu zrobimy krzywdę.

Szpadka: U, ja wiem! Czkawka, może ten, rozwalmy te skały i tyle.

Czkawka: Musimy dać mu do zrozumienia, że jesteśmy w porządku.

Śledzik: Sam nie wiem. Może go zmoczymy? A nóż się trochę uspokoi.

Czkawka: Niech będzie, zawsze to jakiś pomysł.

Mieczyk: Albo chodźmy rozwalmy…

Czkawka: Nie chcę tego słuchać. JUŻ!

Mieczyk: Kąpiel! Wyciągnij mydełka i gąbeczki. Ła! Aaaa!

Śledzik: Łoo.

Szpadka: Aaa!

Czkawka: I brawo, chociaż bardziej chodziło o to, żeby zmoczyć smoka.

Śledzik: I nie był to zły pomysł. Ja się uspokoiłem.

Mieczyk: A ja się zrobiłem mokry i tyle.

Śledzik: To co teraz?

Czkawka: Jestem otwarty na propozycję.

Mieczyk: No wiesz…

Czkawka: Nie wiem i nie chcę wiedzieć. Jakieś inne propozycję?

Mieczyk: Nie powiem.

Czkawka: Śledzik?

Śledzik: Oj, Czkawka, jeśli on nie chce pomocy to co mamy robić?

Czkawka: Coś. Coś na pewno da się zrobić.

Śledzik: Proszę cię, ty wiesz, że ja uwielbiam smoki, tyle, że dziki Wrzeniec, no… Oj. Taki dziki… Całkiem dziki. Może… Może, no rozumiesz… Może tym razem… Niech natura sama się z tym upora.

Mieczyk: Taka natura jak wtedy, kiedy wypiłem stare mleko i puściłem Szpadce śmierdziucha w nos?

Czkawka: Podobna ale inna. Śledzik uważa, że skoro… skoro Wrzeniec nie chce naszej pomocy to powinniśmy odpuścić, żeby się nie narażać. Ach. O rany, przykro mi. Hej, hej, hej. Szczerbatek, co robisz?

Śledzik: Ech… Ech… Księżnisia, co się dzieje? Co jest? Czkawka, wygląda na to, że smoki chcą jednak pomóc.

Mieczyk: Po prostu trzeba im pokazać kto tu rządzi. Patrzcie, leć i uczcie… Łał!

Szpadka: Cześć…

Czkawka: Szpadka, nie próbuj się ruszać.

Szpadka: Wyobraź sobie Czkawka, że chyba pierwszy raz, chyba pierwszy raz w życiu cię posłucham.

Czkawka: Eee! Nie! Spokój. Nic jej nie jest.

Śledzik: Co on robi?

Czkawka: Nie wiem, chyba… chyba wącha.

Mieczyk: Hehe. Te, siostra! Nareszcie znalazłaś kawalera! Pytanie kto tu jest ładniejszy?

Czkawka: Ej, kto wie? Może da sobie wreszcie pomóc. Albo i nie! Co ona ma w tych włosach, że on tak wącha i wącha?

Śledzik: Mo-mo-mo-może… Może one mu pachną mamusią? Eee, nie było to do końca za mądre, wybaczcie, przepraszam, jakoś jestem taki troszkę spanikowany.

Mieczyk: Dajcie spokój. Kto by poleciał na takie śmierdzące włosy z olejem po rybach?

Czkawka: Szpadka! Smarujesz włosy olejem po rybach?

Szpadka: Eee, no chyba. Jak inaczej uzyskać taki tłuściuchno-brudaśny efekt?

Czkawka: Dobra, nawet nie będę udawał, że próbuję to zrozumieć.

Śledzik: Nie, Czkawka, to ma sens. Wrzeńce przecież żyją sobie pod wodą. Zapach ryb pewnie kojarzy mu się z domem.

Czkawka: Ej! Nie ważne, z domem, nie domem, ale skoro to go uspokaja… Słuchajcie. To jest nasza szansa.

Astrid: No proszę, Czkawka się spóźnia, to mi niespodzianka. Heh. Też ich nie widzisz, co nie?

Sączysmark: Nie, bo mi przysłaniasz obraz, panienko. Astriś. Wciąż sam na sam. Czy to… przypadek?

Astrid: Ty przestaniesz kiedyś?

Sączysmark: No nie. Sączysmarki nigdy nie przestają. Misia, no nie mamy na to wpływu. Niemal codziennie walczymy z Berserkami, z Łupieżcami, okiełznujemy Szeptozgony. Niebezpieczeństwo i adrenalina, to nas łączy, nie zaprzeczaj.

Astrid: Albo czegoś się najadłeś, albo znowu bełkoczesz. Ach.

Sączysmark: Hehehe. Życie… jest takie krótkie. A twoje dłonie…!

Astrid: To twoje są babskie.

Sączysmark: Aaa! Ach.

Astrid: Rusz się. Musimy ich znaleźć i pewnie ratować z kolejnej opresji.

Sączysmark: Heh, rozumiem. Sam na sam ze Sączysmarkiem przyprawia o zawrót głowy. Hehe. Ał! Już idę. Idę, idę. Tylko wstanę.

Szpadka: Że co? Co mam zrobić?

Czkawka: Oswoić Wrzeńca!

Szpadka: Ee, sorry, chyba odmawiam.

Czkawka: Przestań, no co ty?! Jota jakoś oswoiłaś!

Szpadka: Ale tylko pół smoka.

Mieczyk: I bądźmy tu szczerzy. Ja odwaliłem tu całą robotę.

Czkawka: Ale… Ale dziewczyno… A Akademia?! Przecież tyle się uczyliśmy.

Szpadka: Czekaj. Serio się uczyliśmy?

Czkawka: No uczyliśmy, uczyliśmy. Godzinami, tygodniami, miesiącami opowiadałem o smokach.

Mieczyk: Serio? To do nas było?

Czkawka: Ech… O matko… Dobra… Nie… Nie, nie ważne. Inaczej. Szpadka, tylko się nie denerwuj, będę ci wszystko po kolei mówił. Damy radę.

Śledzik: Czkawka, nie mamy dużo czasu. Trochę się boję, że on nam lada chwila wyschnie.

Czkawka: No dobra. Krok numer 1: musisz nawiązać więź.

Szpadka: Niby z kim?

Czkawka: No z kim? Ze smokiem!

Szpadka: A tak. Ej, a jak to się robi?

Śledzik: Wszystko, wszystko olewanie, prawda?

Mieczyk: Wszystko.

Czkawka: Szpadka, skup się, błagam. Na początek wymyśl mu imię.

Szpadka: Banał. Może być… Błagam Nie Zabijaj?

Czkawka: Nieźle, ale… wolałbym coś bardziej pozytywnego.

Mieczyk: Ja mam dobre. Wrząca Bolesna Śmierć. Smoczyzgon.

Czkawka: W którym miejscu to było pozytywnego?

Mieczyk: A w którym nie było?

Szpadka: A może być po prostu… Wrzeniek?

Czkawka: Super.

Szpadka: Cześć mój mały Wrzeńku. Słuchaj… Wrzeniek, powiedz, a skąd ty się wziąłeś na tej wyspie? Jakiś przypływ? Czy może… przypływ jakiś? Jejku, no nie umiem. Wybaczcie, sorry.

Śledzik: Słuchaj, ona chyba nawiązała więź.

Czkawka: O dziwo. Teraz niestety najtrudniejsze. Szpadka, mów do niego co zechcesz i powolutku spróbuj wyciągnąć do niego rękę. O tak. Aaa! Śledzik!

Śledzik: Oj, przepraszam. No tak się jakoś w środku zdenerwowałem. Może lepiej sprawdzę czy nie ma Zmiennoskrzydłych.

Czkawka: No już. Spróbuj.

Mieczyk: Spoko siostra, dasz radę!

Szpadka: Aaa!

Mieczyk: A gdybyś nie dała, to byś miała szybką śmierć, koszmarnie bolesną i do tego strasznie gorącą. Hehe…

Szpadka: Och… Wiesz, Wrzeniek, podejrzewam, że generalnie w tej chwili boimy się całkiem podobnie. Ale weź mnie nie zabijaj. Będę ci strasznie wdzięczna i… Łał. Cześć. Cześć Wrzeniek.

Czkawka: Dobra, teraz my. Idziemy.

Szpadka: Oj wiem, maluchu, ja wiem. Czkawka strasznie się rządzi, ale przysięgam, on chce ci pomóc. Zaufaj mi.

Śledzik: Słuchaj, ktoś chyba powinien wypatrywać Zmiennoskrzydłych.

Czkawka: Śledzik, nie komplikuj. Musimy mu pomóc i koniec. I sam nie dam rady poprzenosić tych skał, musimy razem.

Mieczyk: Spoko, mam ekstra nosa do Zmiennoskrzydłych. Na mile je wyczuję.

Czkawka: Szczerbatek, co się dzieję? Aa. Aa!

Mieczyk: Ał. O rzesz mnie. Chyba jednak śnie. Jest kurcze tak super, że chyba zaraz normalnie nie wytrzymam.

Sączysmark: Iha! Niespodzianka z nieba proszę państwa! I jedziemy!

Szpadka: Łoł. Och!

Astrid: Wichurka. Kolce. Strzelaj!

Szpadka: Spokojnie, proszę. Nie denerwuj się. Już dobrze. Już po wszystkim. Już, Wrzeńku.

Astrid: Ile razy mówiłam, że ze Zmiennoskrzydłymi nie ma zabawy?

Czkawka: Wyobraź sobie, próbowaliśmy chronić Wrzeńka.

Astrid: Wrzeńka?

Czkawka: Oj weź, a wolałabyś Bolesną Wrzącą Śmierć czyli Smoczyzgon?

Mieczyk: Mój pomysł.

Śledzik: Słuchajcie, Zmiennoskrzydłe jeszcze wrócą i to w towarzystwie, bardzo sporym towarzystwie.

Czkawka: Więc może bierzemy się za głazy.

Szpadka: Proszę cię, przestań.

Czkawka: Szpadka, gadaj do niego. Niech skupi się na tobie, nie na nas.

Szpadka: Dobra. Ej, a jak ja mam to zrobić?

Mieczyk: Może weź mu pokaż jak udajesz Czkawkę.

Szpadka: O, dzięki, no to jest dobre. Dzień dobry miły smoczku. Chcesz, poprzyjaźnimy się. Odpadła mi noga, jestem Czkawka i kocham wszystkie smoki.

Czkawka: Ej, ja wcale tak nie mówię! I B. Wcale mi nie odpadła noga! Wymyśl coś lepszego.

Szpadka: A co?!

Mieczyk: Może jedną z tych kołysanek co ci matka śpiewała jak byłaś mała i bałaś się ciemności.

Szpadka: Nie prawda! Sam się bałeś ciemności, mądralo, a ja to się bałam ciebie!

Mieczyk: Po prostu śpiewaj.

Szpadka: Śpij, Wikingusiu, śpij mi śpij. Bo zły pan przyjdzie i oczko wykole ci. Wróg niech nie dojrzy twych słabszych stron, bo twoich jelit sznurem zaozdobi skroń. A jeśli smok twój usłyszy szloch, to zetrze ci kości całkowicie w proch. Ech, przepraszam. Ja obiecuję, jeśli nie zjesz mnie, za chwilę w morzu będziesz kąpał się.

Śledzik: O nie.

Czkawka: No wiem, widzę. Złamane skrzydło. Wrzeniec nie może latać ani pływać.

Szpadka: Czyli co? Czyli to wszystko było po nic?

Śledzik: Wygląda na proste złamanie. Damy radę poskładać.

Sączysmark: W co niby? W jakąś wielką, smoczą szynę? Hahahahaha.

Czkawka: Dokładnie!

Sączysmark: No właśnie, dlatego to powiedziałem. Bo sam na to wpadłem.

Astrid: Ech…

Szpadka: Gdybyście, proszę, mogli…

Śledzik: No dobra, potrzebne będą gałęzie. Najdłuższe jakie się znajdą.

Astrid: i chyba coś, czym by się dało je związać.

Czkawka: W tarczy mam sporą linę, ale może nie wystarczyć. Szukajcie jakiś pnączy czy bluszczy.

Śledzik: Się robi.

Czkawka: A Szpadka…

Szpadka: No wiem, mam stać i niańczyć to smocze nieszczęście. Oj, bo weź, tak tylko powiedziałam.

Mieczyk: Ej! A ja co mam robić?

Czkawka: A ty spróbuj wyciągnąć tyle liny z tarczy ile się da. O, tylko ostrzegam, nie za gwałtownie, bo…

Mieczyk: Ała!

Czkawka: … wystrzeli w paszczę. Super, dobra robota.

Mieczyk: Proszę bardzo.

Czkawka: Sorry, mam nadzieję, że nie bolało.

Mieczyk: Eee, nie przejmuj się, trochę za szybko strzeliło. Lekko ci naciągnąłem, żeby… Ołł… We-weź, zabierz to.

Czkawka: Słuchajcie, niech ktoś wypatruje Zmiennoskrzydłych, reszta bierze się za składanie skrzydła.

Sączysmark: Ja i Astrid na ochotnika. Ona i ja. Tylko we dwoje.

Czkawka: Proszę bardzo, nie zatrzymuję.

Sączysmark: no co? Ja tylko mówię na głos co myślisz.

Astrid: Ech!

Sączysmark: Ał. Idę już. Nie czekaj, znajdę cię.

Czkawka: Tak jest Szczerbek. Bardzo ładnie.

Śledzik: Czkawka, ja nie wiem czy wystarczy tych lin.

Czkawka: Przestań, tyle mamy, musi wystarczyć.

Astrid: I co? Widzisz coś?

Sączysmark: Jedynie oczy co mi robią w głowie taki mętlik. Twoje oczy.

Astrid: Ach, nie wytrzymam. Nie wytrzymam. Sączysmark, może… przestańmy się oszukiwać. Ja się zgadzam.

Sączysmark: Niby na co?

Astrid: Będę twoją dziewczyną. Ty i ja. Zawsze razem. Zawsze i na zawsze.

Sączysmark: Co? Co ty? O-oszalałaś?

Astrid: Patrzę na ciebie i zakochuję się na zabój.

Sączysmark: Przestań! Nie podobasz mi się taka. Łaa!

Astrid: Smarkuś, w twoich oczach, brązowych i mętnych tak cudownie odbijają się chmury. Odbijają niczym…

Sączysmark: Chmury? W jakich oczach?

Astrid: No chmury. O te… tam.

Sączysmark: Ja myślę, że to jednak nie chmury.

Astrid: I masz rację. Sączysmark, Zmiennoskrzydłe. Słuchaj, one lecą prosto na plażę. Lecimy, kochaneczku.

Sączysmark: Łaaa!

Szpadka: Ruszcie się trochę, błagam was! Bo nie wiem już co mu śpiewać mam! Ej, no!

Śledzik: Czkawka, to się chyba uda.

Sączysmark: Halo, ratunku!

Czkawka: O nie, ja nawet nie chcę tego słuchać.

Sączysmark: Czkawka, ja nie rozumiem kobiet.

Astrid: Lecą Zmiennoskrzydłe. Mamy tak z 5 minut.

Czkawka: Ile ich jest?

Astrid: Jest ich tyle, że już nawet nie próbują się przed nami ukrywać.

Czkawka: Dobra. Śledzik?

Śledzik: Czekaj, już gotowe. Oo! Pękło!

Szpadka: No nie.

Śledzik: Nie da rady. Muszę mieć więcej licy! Łoo! Kryć się! Lecą na nas! Już są!

Czkawka: Szpadka, musimy lecieć.

Szpadka: Nie! Nie możemy go po prostu podnieść?

Czkawka: Możemy, ale to i tak nic nie pomoże. On nie da rady pływać. Szpadka.

Szpadka: Nie! Nie ma mowy! Ja go tu nie zostawię!

Mieczyk: Siostra, słuchaj…

Astrid: Jeśli macie jakikolwiek plan, to może się trochę pośpieszcie.

Szpadka: Ach. Ech. Eee, wiem! Słuchajcie, mam plan!

Czkawka: Przykro mi, że… spędziłaś cały dzień z Sączysmarkiem.

Astrid: Nawet nie było aż tak źle. Popatrz na to. Hej! Kotku, psotku! Misiu, brzdysiu! Sączku, pączku!

Sączysmark: Blee, weź mnie zostaw. Ja już nie chcę. Nie dobrze i w ogóle fuj.

Czkawka: No rzeczywiście, to było trochę fuj. Szpadka, świetnie się dzisiaj spisałaś.

Śledzik: Ale, na serio, dziewczyno, byłaś genialna.

Mieczyk: Wiesz co byłoby jeszcze genialniejsze?

Szpadka: Pewnie! Gdyby mnie zjadł ten potwór.

Mieczyk: Uwielbiam, kiedy mi czytasz w myślach.

Czkawka: To co? Możemy wracać do domu.

Szpadka: Tak, ale zaczekaj chwilę. Naprawdę będę za tobą tęsknić. Słuchaj, gdybyś chciał wpaść, daj znać, to ja po prostu wykopie braciszka i będziemy się świetnie bawić, okej? Żegnaj.

Mieczyk: Mówił ci ktoś kiedyś, że wyglądasz jak chłopak?

Szpadka: Mnie to nie raz, braciszku, a tobie?

Scenariusze filmów i odcinków serialu
Filmy Jak wytresować smokaJak wytresować smoka 2
Krótkometrażówki Świt jeźdźców smoków
Sezon pierwszy serialu (Jeźdźcy smoków) Jak się zakłada Smoczą AkademięWiking do wynajęciaFolwark zwierzęcyOkrutna parkaW smokach nadziejaAlbrecht i ŁupieżcyJak sobie wybrać smokaKrótka historia pewnego portretuSmoczy kwiatSłodka Heathera (część 1)Słodka Heathera (część 2)Festiwal RoztopówBliźniacze szaleństwaKiedy uderza piorunCo kryją smokiSmarkaty smarkaczSkręćkarcze BagnaDziwnobarwny klejnotJesteśmy rodziną (część 1)Jesteśmy rodziną (część 2)
Sezon drugi serialu (Obrońcy Berk) Żyj i pozwól lataćGronkielowe żelazoNoc i wrzaskNiespodzianki spod spoduGdzie zimują OgnioglistyZemstaNa szarym końcuNieposkromiony apetytZębiróg w ogniuWandersmok (część 1)Wandersmok (część 2)Pięć drogowskazówUwolnić WrzeńkaWielki lódBajka o dwóch smokachEfekt węgorzaKto mgłą wojuje...Bim! Bam! Bom!Wyrzutki (część 1)Wyrzutki (część 2)

Inne Wiki

Losowa wiki