Fandom

Jak Wytresować Smoka Wiki

Smarkaty smarkacz (scenariusz)

1534strony na
tej wiki
Dodaj nową stronę
Komentarze0 Udostępnij

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Czkawka: Życie Wikinga bywa ciężkie, pełne zakrętów i burz. Nikt nie da rady sam. W którymś momencie każdemu przyda się przyjaciel. Niestety, nie zawsze jest to ten wymarzony przyjaciel.

Sączysmark: Ee, jaka beznadzieja. Co my tu w ogóle robimy?

Czkawka: To nasza pierwsza misja, pamiętasz? Mamy znaleźć i uratować.

Sączysmark: Znaleźć, znaleźć… No to szukamy. A co nyby mamy ratować? A ty w ogóle wiesz gdzie lecimy?

Czkawka: Ojciec mówił, że ta łódź kierowała się na południe.

Sączysmark: Ee tam, jakieś bzdury gadasz. Patrz no, nic tam przecież, nic nie ma. Moim zdaniem trzeba na północ.

Astrid: A gdyby Czkawka chciał na północ?

Sączysmark: Znowu próbujesz mi coś namieszać. Nie próbuj… nie nic nie mieszaj… nic a nic.

Astrid: Ach, Śledzik, słuchaj. Jak stoimy z mapą?

Śledzik: W tej pozycji ciężko powiedzieć.

Sączysmark: Wiesz co, Czkawusiu? Nie chcę mi się ciebie słuchać. Ja mówię północ i lecę na północ! Powiedziałem. Ej! Hej! Hej! Smok, dla mnie pracujesz! Łoo… Aaa!

Szpadka: I co? Zostawimy go tak?

Mieczyk: A czemu nie?

Astrid: Hy-khm.

Czkawka: Ach… No dobra, dobra, lecę. Bierz resztę i wracajcie, znajdę go. Zawracaj mały. Łał, jaka trąba albo wir. Ej, Sączysmark, słuchaj, trochę tu niebezpiecznie.

Sączysmark: Dlatego nie wlatuje, ale okrążam geniuszu.

Czkawka: Za blisko… Za blisko lecisz! Uważaj!

Sączysmark: Aaaa! Nie, nie, nie, nie, nie, nie! Aaaa! Aaa! Nie! Pomóż! Ała! Pomocy! Aaa!

Czkawka: Już lecę!

Sączysmark: Aaaaaa! Aaaa!

Czkawka: Szczerbatek, zabieraj nas stąd! Szybko!

Sączysmark: Aaaa!

Czkawka: O nie. Sączysmark, trzymaj się! Aaaa! Aa! Aaa! Aa! Aa!

Stoick: Ach, Pyskacz, no pchaj.

Pyskacz: Stoicku, no przecież pcham.

Stoick: Jakoś nie do końca jestem przekonany. Możesz mocniej?

Pyskacz: O, patrz. Wrócili.

Stoick: Jak miło, że wróciliście. Łódź też wróciła?

Mieczyk: Trzeba było powiedzieć za nim polecieliśmy.

Stoick: Słucham? Co proszę?

Mieczyk: Eee, nic Ne mówiłem. To… ona mówiła.

Szpadka: Ej.

Stoick: A gdzie Czkawka?

Astrid: Musiał się wrócić po Sączysmarka.

Mieczyk: Ech, ja bym go zostawił. Ee… ona mówiła. Nie wiem co w nią wstąpiło.

Pyskacz: Stoick, oj przestań. No co ty się martwisz? Sam wiesz, że dzieciak mógłby latać od rana do wieczora.

Czkawka: Szczerbatek?! Gdzie jesteś?! Szączysmark?! Szczerbatek. Ej, nic ci nie jest? Och… No hej. Prawda, że nic? Dzięki ci, Thorze. Dzięki, dzięki. Dobra, nie było to najlepsze lądowanie. No cacy. Ogon cały w strzępach, szkielet do bani, pałąk też. Oj, no i co my teraz zrobimy?

Sączysmark: Może, na przykład, ściągniecie mnie z tego durnego drzewa? Aaa! Aa.

Czkawka: Aha, chyba bolało. Bolało? Możesz mówić?

Sączysmark: Wypchaj… się… skałą.

Czkawka: Juhu, jednak żyje. Jak się cieszę. Ej. A gdzie Hakokieł?

Sączysmark: Hakokieł?! Hakokieł?! Smok, gdzie jesteś?! Hakokieł, do mnie! Zrozumiałeś?! Ale już! Hakokieł?! Hakuś! Kiełku?!

Czkawka: Wiesz co? Chyba go tu nie ma.

Sączysmark: Co ty nie powiesz? Hah. Tępe smoczysko.

Czkawka: Nie martw się, znajdziemy go. Znajdziemy, jak tylko wymyślimy jak się stąd wydostać. No dobra, ogon jako tako. Z tym będzie nieco gorzej. Ech… Ała!

Sączysmark: Czkawka, tu w ogóle nie ma co jeść. Co za w ogóle bez sensu misja.

Czkawka: Tej, Mo-może przestań narzekać i weź mi pomóż, co?

Sączysmark: Stary, no chyba przecież ci pomagam. Wyobraź sobie, uczę cię, czym jest przetrwanie. Pierwsza sprawa: przybory, rzecz najważniejsza. A przybór podstawowy to… to buła.

Czkawka: Buła, taka jak ta co trzymasz.

Sączysmark: Błagam cię, to stare, suche coś? No popatrz na to, tu pleśń, tam pleśń. Ej!

Czkawka: Mamy większe problemy niż twoja buła.

Sączysmark: Hej no! Zjadł mi bułę! Co za smok kradnie człowiekowi bułę?! Jak mówią, zwierzak upodabnia się do swojego pana.

Czkawka: Ee-ehe…

Sączysmark: Dobra, dawaj. Źle robisz, pokażę ci. Mięsień w to trzeba włożyć, rozumiesz? Zapomniałem, nie masz mięśnia. Hahaha.

Czkawka: Niee, ostrożnie, bo się po…

Sączysmark: Chciałeś mieć dwa, to masz.

Czkawka: Nie, to była nasza jedyna szansa na powrót.

Sączysmark: Nie moja wina, że ten twój smok nie ma ogona. Znajdź sobie inny pałąk.

Czkawka: Ty serio nic nie rozumiesz? Nie mamy pojęcia gdzie jesteśmy, halo! Cicho.

Łupieżca: Słyszeliście?

Bestial:Tu słyszałem.

Sączysmark: Hej, co widzisz?

Czkawka: Możesz się uciszyć? Bardzo możliwe, że trafiliśmy na wyspę wroga.

Sączysmark: Weź przestań się już mazać. Jakiego znowu wroga?

Łupieżca: Jak nic to ślady dzikiego smoka.

Bestial: Świetnie, zachciało mi się krwi.

Czkawka: I co powiesz? Zabrzmiało wrogo?

Łupieżca: Ee, tu nic nie ma.

Bestial: Tu też nie.

Czkawka: To ja już wiem gdzie jesteśmy.

Bestial: No chodźcie, tędy.

Łupieżca: Idę, idę.

Czkawka: To był Bestial. Sączysmark, jesteśmy na wyspie Łupieżców. Wyspa Łupieżców. No, po prostu pięknie. Słuchaj, musimy szybko naprawić pałąk i spadać, bo zrobią z nas krwiste steki. Wiesz co, nie jestem pewien czy powinieneś jeść te jagody.

Sączysmark: A ja nie wiem, czy powinieneś mi mówić co powinienem. Szczególnie, że ukradłeś mi bułę. Ej, odczep się, moje jagódki.

Czkawka: Ty, one mogą być trujące.

Sączysmark: Ty, jesteśmy u Łupieżców. Szykuje się wojna, musimy zbierać siły. No, ale ty oczywiście się na tym nie znasz.

Czkawka: Wojna z Łupieżcami? Poważnie? My? My na nich?

Sączysmark: Przecież mówię.

Czkawka: Co... yy… Co mówisz? Co powiedziałeś?

Sączysmark: No mówię, że przecież mówię. Czyli na tych… chyba mówię.

Czkawka: Och, matko, na litość… Powiedziałem chyba, nie jedz tych jagód.

Sączysmark: Czemu? A bo co? O nie, paskudnie wyglądam.

Czkawka: Yy, dobra, daj torbę, może mam coś, co pomoże na ten język.

Sączysmark: Towbę?

Czkawka: O nie, nie, nie, nie, nie. Błagam, nie mów… Tylko nie mów, że zostawiłeś. Jak ktoś znajdzie te „towbę” już po nas. Na „towbie” jest nasz krzyż. Krzyż Berk.

Sączysmark: Uspokój się. Jest okej. Zaufaj. Nikt nie znajdzie towby.

Bestial: Oo, Albrecht będzie zachwycony.

Stoick: Od paru dni ani śladu. A mówiłaś, że lecą za wami.

Astrid: Pewnie się gdzieś schowali, żeby przeczekać burzę.

Śledzik: O, tam coś leci.

Astrid: To Hakokieł.

Śledzik: Jeżeli Hakokieł tutaj, to gdzie Sączysmark?

Astrid: A gdzie Czkawka? I gdzie Szczerbatek?

Stoick: Przygotujcie smoki. Trzeba ich znaleźć.

Łupieżca 1: No nieźle! Aa, furia!

Łupieżca 2: Ja biorę drugiego! I go! Za tobą!

Albrecht: O, jak ja go kocham. Ten to ma charyzmę. Czemu te obrzydliwe, przeklęte smoki mnie nie słuchają?!

Łupieżca 3: Panie, potrzebna ci Księga.

Albrecht: Eee, żadna tam Księga, chcę syna Stoicka.

Bestial: Panie.

Albrecht: Ooo, torba prosto z Berk. Hohoho, a co, mam urodziny?

Łupieżca 4: Ty, nic mu nie dałem. Wiesz co lubi?

Albrecht: Przestać tu szeptać! Przyprowadźcie tu właściciela torbusi.

Łupieżca: Żywego, panie, czy…

Albrecht: Żywego! Na razie.

Czkawka: O-o-o, tam jest. Poczekamy tu chwilę, kowal sobie pójdzie, ja się wślizgnę i zrobię nowy pałąk.

Sączysmark: Długo muszę tak jeszcze z tym jęzorem w tym czymś? To jest obrzydliwe. Widziałem jak Szczerbatek tu pluł.

Czkawka: Rzeczywiście, pluł. Eche… Ale… Ale, słuchaj, ślina Nocnej Furii ma niesłychane właściwości lecznicze.

Sączysmark: Ble. Smakuje całkiem jak tarcza z jaka.

Pyskacz: Ach! Ach! Ach! Smoku! Ach! Spokojnie! Uchu, ostro. Szczęście, że założyłem żelazne majciochy. Tak jest smoczku, podążaj za zapachem swojego pana.

Astrid: To Sączysmark, ciężko się będzie zgubić.

Mieczyk: Rany, daleko jeszcze?

Stoick: Cicho!

Szpadka: Ale ja muszę do łazienki.

Stoick: Trzeba było to załatwić wcześniej.

Mieczyk: Siostra, a po co masz hełm?

Pyskacz: Słuchajcie, lecimy! Smok nareszcie złapał trop!

Czkawka: No chodź. Szybciej. Ten cały kowal może wrócić w każdej chwili.

Sączysmark: Szedł sobie Sasza, suchą szosą szedł. Suchą sobie szedł, szosą Sasza szedł. I tak szedł szosą suchą Sasza szedł.

Czkawka: Sączysmark. Co ty wyprawiasz?

Sączysmark: Chyba cieszę się swoim językiem.

Czkawka: Ech, ekstra, przynajmniej ktoś.

Sączysmark: Hakokieł! Aa! Nie Hakokieł.

Czkawka: Dziki Koszmar Ponocnik! Szczerbek, nie!

Łupieżca: Tutaj są! Intruzi z Berk!

Czkawka: W nogi! Szczerbatek, szybko, zajdź ich od tyłu. Dobra, poszli sobie. Okej, to… To czekamy na Szczerbatka i… i idziemy prosto do kowala.

Sączysmark: Żartujesz? O nie, ja się tam więcej nie zbliżam. Prawie nas przez ciebie złapali.

Czkawka: Że co?! Że przeze mnie? ! Stary, Łupieżcy wiedzą, że tu jesteśmy, tylko dlatego, że to ty… ty zgubiłeś moją torbę!

Sączysmark: Serio? A co za baran bierze torbę z krzyżem na wyspę Łupieżców?!

Czkawka: Wyobraź sobie, nie wiedziałem, że wyląduję na tej wyspie.

Sączysmark: Ty masz braki wiedzy, a wina jest moja? Hm…

Czkawka: Okej. Nie podobają ci się moje pomysły, dobra, proszę, słucham. Dawaj, jaki masz plan? Tego się właśnie spodziewałem. Cześć Szczerbatek, dobra robota. Ktoś tu przynajmniej pomaga, a nie przeszkadza.

Sączysmark: Oo, dumny jesteś z siebie, co?

Czkawka: Ja?

Sączysmark: Czkawka jest taki mądry, Czkawka jest taki odważny, pokonał Czerwoną Śmierć, tresuje smoki, ma sztuczną nogę.

Czkawka: Nogi się czepiasz?!To cię wkurza, naprawdę?! O to ci chodzi?! O nogę?!

Sączysmark: Nie. Chodzi o wszystko, co jest przyczepione do nogi.

Czkawka: Sorry, wybacz, musisz się z tym pogodzić. Przykro mi. Bo w tej właśnie chwili masz tylko mnie, jasne?!

Sączysmark: Tak? Myślisz, że cię potrzebuje? Wcale cię nie potrzebuję!

Czkawka: T-też cię nie potrzebuję! Idź sobie! No co? On zaczął.

Śledzik: O-o. Hej, patrzcie, tam coś jest!

Astrid: Wichurka, uwaga. Robimy zamach. Ogon Szczerbatka.

Śledzik: Nie dobrze, Szczerbatek stracił ogon. A Szczerbatek bez ogona nie może latać. Jeśli on nie może, oni też nie. A jak oni nie mogą, to…

Stoick: Wystarczy! Prawdopodobnie gdzieś tu niedaleko dryfują. Lecimy nisko nad wodą!

Szpadka: Super, muszę w końcu przepłukać ten hełm.

Czkawka: Lepiej się schowaj i siedź cicho.

Bestial: A co my tu kujemy, Czkawkusiu?

Czkawka: Ee, prezent dla… Albrechta. Żeby podziękować za wielką gościnność. O rany…

Bestial: Osobiście mu podziękujesz. Brać go!

Łupieżca 1: Brać dzieciaka.

Łupieżca 2: Ła-Łapać.

Łupieżca 1: Nie rzucaj się. Spokojnie mały, bez numerów.

Sączysmark: Wyobraź sobie, że nie tylko ty masz świetne pomysły. Hah. Haha. Sączy-Sączy-smark-smark-smark. Oo… Ach… O, jak mi miło, że tego nie widział. Szczerbatek? Przestań, nie musisz się chować. I tak cię nie potrzebuję. Czkawka?! Czkawka?! Uch. O, już rozumiem, Czkawka potrzebuje pomocy. Czkawka? Czkawka? Co za głupi smok, przecież tu nikogo nie ma. Hm… A skąd my to znamy? Aaa! Ty wiesz Szczerbatek, całkiem niezła z nas ekipa. Może cię nie oddam, co? Hehe. Żartowałem.

Łupieżca: Szybciej! Ruchy, ruchy.

Sączysmark: Dobra, Szczerbek, odbijemy go.

Bestial: Stoick na pewno nie wysłał cię samego. No słucham, gdzie reszta?

Czkawka: Jaka reszta? Nie, nie, ja sam. Tylko ja. Takie sobie zrobiłem wakacje. Ponoć Wyspa Łupieżców o tej porze roku to istny raj.

Bestial: Albrecht wszystko z ciebie wyciągnie. Myślę sobie, będzie zachwycony. Wierz mi mały, ty mniej. Jazda!

Albrecht: Najlepszego Albrechciku. Tak, wszystkiego najlepszego!

Łupieżca: Yy, ja nie rozumiem. Ma wódz urodziny czy nie?

Albrecht: Dla ciebie, miły sługusie, urodziny to ja mam codziennie. A teraz ruszać się, przygotować smoki. Pogromca zaraz tu będzie.

Łupieżca 1: Kryć się!

Łupieżca 2: Uciekać!

Sączysmark: Szczerbatek, teraz!

Bestial: Szybko, zawracamy!

Czkawka: Szczerbek!

Albrecht: O ty w życiu, polegać to ja mogę tylko na sobie.

Sączysmark: Czkawka!

Czkawka: Aha, tak, też się stęskniłem. Dziękuję, stary. Sączysmark!

Sączysmark: Aa-hahaha! Ta! Je! Bój się!

Albrecht: A może pomóc?

Sączysmark: Aaa! Aa!

Albrecht: Zestrzelić ich! Ognia! Ech, czemu to czterdziestokilowe chuchro regularnie ośmiesza moją srogą armię krwiopijców i bestiali.

Bestial: Czy ja… Yyy. Czy ja mam odpowiedzieć?

Albrecht: Sam sobie odpowiem! Jeszcze tu wróci, wróci. Siłą go tu zaciągnę osobiście. Wróci, oj wróci.

Czkawka: Łuhuhu! Stary, ale numer! Ty wiesz co zrobiliśmy?

Sączysmark: No chyba, totalną sieczkę. Pytanie.

Czkawka: Noo i to razem zrobiliśmy tą sieczkę. Słuchaj, to prawda, że jestem…

Sączysmark: Głodny, co nie?

Czkawka: Tak… Tak…

Sączysmark: Ja strasznie.

Śledzik: Hej. A to co?

Stoick: Przecież Czkawka.

Mieczyk: Łał, przygruchał sobie niezłą foczkę.

Śledzik: Sączysmark!

Stoick: Synek, ty żyjesz!

Pyskacz: Wcale się nie martwiliśmy.

Sączysmark: Hej, hej. A ten z tyłu to co? Hakokieł! Nadal jestem na ciebie zły! Aaa! Aa!

Czkawka: Bywa czasem tak, że utkniesz z kimś, na kim kompletnie nie masz ochoty polegać. Mówię wam, tak utknąć z Sączysmarkiem to wątpliwa przyjemność. Ale… kto by przypuszczał? Chłopak się spisał.

Scenariusze filmów i odcinków serialu
Filmy Jak wytresować smokaJak wytresować smoka 2
Krótkometrażówki Świt jeźdźców smoków
Sezon pierwszy serialu (Jeźdźcy smoków) Jak się zakłada Smoczą AkademięWiking do wynajęciaFolwark zwierzęcyOkrutna parkaW smokach nadziejaAlbrecht i ŁupieżcyJak sobie wybrać smokaKrótka historia pewnego portretuSmoczy kwiatSłodka Heathera (część 1)Słodka Heathera (część 2)Festiwal RoztopówBliźniacze szaleństwaKiedy uderza piorunCo kryją smokiSmarkaty smarkaczSkręćkarcze BagnaDziwnobarwny klejnotJesteśmy rodziną (część 1)Jesteśmy rodziną (część 2)
Sezon drugi serialu (Obrońcy Berk) Żyj i pozwól lataćGronkielowe żelazoNoc i wrzaskNiespodzianki spod spoduGdzie zimują OgnioglistyZemstaNa szarym końcuNieposkromiony apetytZębiróg w ogniuWandersmok (część 1)Wandersmok (część 2)Pięć drogowskazówUwolnić WrzeńkaWielki lódBajka o dwóch smokachEfekt węgorzaKto mgłą wojuje...Bim! Bam! Bom!Wyrzutki (część 1)Wyrzutki (część 2)

Inne Wiki

Losowa wiki