Fandom

Jak Wytresować Smoka Wiki

Skręćkarcze Bagna (scenariusz)

1534strony na
tej wiki
Dodaj nową stronę
Komentarze0 Udostępnij

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Czkawka: Każdy z nas traci coś najcenniejszego na świecie. I żeby to odzyskać, jest w stanie zrobić wszystko. Nawet stanąć oko w oko ze strachem. A wtedy lepiej nie mrugać.

Stoick: Gdzie on się podziewa? Zdarzało mu się spóźniać, ale żeby aż tak?

Pyskacz: A ty w ogóle jesteś pewien, że Kupczy przywiezie?

Stoick: Oj, jestem. Słyszałem od Jorgensona, ten słyszał od pasterza Stevensona, który słyszał od rybaka Tonstana, że ten widział jak Kupczy własnoręcznie ładował na pokład.

Pyskacz: Skoro tak słyszałeś, to pewnie dobrze słyszałeś.

Czkawka: Tata, a może ty byś mi jednak powiedział czego szukamy, co?

Stoick: Kupczego szukamy. Więcej wiedzieć nie musisz.

Pyskacz: Nic się nie martw, stary druhu. Zobaczysz, przypłynie bezpiecznie i na czas.

Czkawka: Szykuj się Szczerbek. Zrobimy sobie małą wycieczkę. No i pięknie. Zaczniemy od zachodnich wysp i będziemy powoli wracać.

Astrid: Wracać, a skąd?

Czkawka: Ee, a ską- a skąd. A z nikąd. Tak tylko chcemy się trochę przelecieć.

Astrid: Aha, przelecieć mówisz? A jedzenia masz tyle, że starczyłoby na całą familię Sączysmarka.

Sączysmark: Czy ktoś powiedział Sączysmark? Łuu. Czy mi się zdaje, czy łosoś?

Czkawka: Ach… No dobra, okej. Skoro musicie wiedzieć…

Astrid: A musimy.

Czkawka: Bo ojciec prosił mnie o małą przysługę. No okej. Dobra. Bo Johan Kupczy ma coś ojcu przywieść. Coś strasznie ważnego i… No chyba już powinien tu być.

Sączysmark: Sorry, śliczna, ale nie oddam ci rybki. Bo rybka przepyszna. E-Ej!

Astrid: To kiedy lecimy?

Czkawka: Muszę to zrobić sam. Jak wszyscy nagle znikniemy, ojciec zacznie coś podejrzewać.

Sączysmark: Sam mówisz? Że sam, bez nas? Hahaha. Żartujesz? Przecież ty sam, bez nas, chłopie, kto cię obroni? Pomożesz… mi?

Czkawka: Och. Ach, no niech wam będzie. Zgoda. Możecie ze mną lecieć. Ale nikt więcej. Nikomu ani słowa, jasne? Nikomusieńku, wcale nie żartuję.

Mieczyk: Te, Czkawka, Sączysmark mówił, że lecimy na łososie. Uwielbiam w sosie.

Czkawka: Och… Stary, chyba o coś prosiłem. Miałeś nie mówić.

Sączysmark: Chyba o coś prosiłeś, ale kto by cię słuchał?

Śledzik: Czkawka, ale ty sam ciągle powtarzasz, że w ekipie zawsze raźniej. Łoo.

Czkawka: Ta, i jak jeszcze raz powtórzę, po prostu mnie walnij.

Szpadka: Jak chcesz, to ja mogę.

Mieczyk: Oj może, a bije panna jak koleś. Hehe. Rewelacja, patrz. Ała. Czad.

Astrid: Hej, patrzcie!

Mieczyk: Przez te łzy nic nie widzę.

Czkawka: Rany. To Johan?

Sączysmark: A myślałem, że ciutkę większą ma tą łódkę.

Czkawka: Dobra ludzie, trzeba to sprawdzić.

Johan: Mgła… Mgła…

Czkawka: Johan. Gdzie twoja łódź?

Johan: łódź, nie wiem. Pamiętam jedynie, że płynąłem sobie lekko, morze gładkie, jak aksamit, wiatr wprost idealny. A już za chwilę groza! Żagle się drą, maszty pękają, statek znika, a ja dryfuję wśród rekinów.

Czkawka: Nic z tego nie rozumiem.

Johan: Nie rozumiesz? Miałem 3 dni opóźnienia, chciałem zdążyć i podpłynąłem za blisko…

Śledzik: Za blisko czego?

Johan: Za blisko Skręćkarczych Bagien.

Czkawka, Astrid, Sączysmark, Śledzik, Mieczyk i Szpadka: Skręćkarczych Bagien?

Śledzik: Wielu wypłynęło na te bagienne wody, niewielu wróciło.

Astrid: Dziadek opowiadał, że to jacyś piraci.

Sączysmark: Co ty, jacy piraci? Nawet dziecko wie, że grasuje tam Mgławy Potwór.

Śledzik: Że potwór?

Mieczyk: Podobno potwór wydaje z siebie jakieś, takie straszliwe jęki. Łuu, łeee. A potem okrywa cię mgłą i wyżera mięso aż do kości. A potem wyżera kości aż do… tego co jest pod spodem.

Szpadka: A potem zrzuca te kości prosto z nieba.

Johan: Prawda. Wszystko szczera prawda. To coś, to, to, to, to, to, to… To mnie okrążyło.

Sączysmark: I co? Mgławy Potwór. Piraci… Hehehe. Durny ten twój dziadek.

Czkawka: Johan, musimy znaleźć twoją łódź. Jest tam coś ważnego dla mojego ojca.

Johan: Tak, tak, tak, rzeczywiście jest. Tyle, że nie dla twojego ojca, ale dla ciebie.

Czkawka: Dla mnie? A od kogo?

Johan: Nie powiedział ci? Od twojej matki, synku.

Czkawka: Od mamy?

Astrid: Przecież to niemożliwe.

Czkawka: A co to jest?

Johan: Przykro mi bardzo, ale nie wiem. Jedyne co miałem w rękach to skrzynia z krzyżem Berk.

Czkawka: No to trzeba ją znaleźć. Koniecznie. Natychmiast. Pokaż gdzie byłeś i ki-kiedy dopadło cię to coś.

Johan: Nie! Za żadne skarby! Nie zmusicie mnie! Nie! O nie! Na łodzi mam nóż!

Mieczyk: Hehehe…

Johan: Dobra, nie mam noża na łodzi. Ale żadnej mgły, proszę.

Czkawka: Spokojnie. Powiedz mi tylko jak znaleźć te Skręćkarcze Bagna.

Johan: Kieruj się na wschód. Niebawem dojrzysz grupę wysp w kształcie dłoni, Skręćkarcze Bagna będą na kciuku.

Czkawka: Sączysmark, ty i bliźniaki bierzcie Kupczego na Berk.

Sączysmark: Ale do domu? Tego pajaca? Z tymi pajacami?

Czkawka: Patrz na niego, facet ledwo żyje. A gdyby coś się działo, jeszcze się ucieszysz, że masz ich przy sobie.

Mieczyk: Hehehehehe.

Śledzik: Pytanko. A co my… co robimy?

Czkawka: Lecimy na Skręćkarcze Bagna.

Śledzik: A może dam ci coś od mojej mamusi? Albo jak chcesz mamusię ci oddam. Uwielbiasz jej krabowe ciasteczka.

Astrid: Mgła… Mgła…

Śledzik: Aaa!

Astrid: Hahaha…

Śledzik: Przestań, jak możesz? Czesz łez? Chcesz moich łez?

Czkawka: Patrzcie! To pewnie tam!

Śledzik: Skręćkarcze Bagna.

Johan: O Thorze, co się zdarzyło… Co za dzień… Błagam, do domu!

Mieczyk: No stary, to gdzie ten łosoś?

Sączysmark: Ale mi się trafiło… Przestań ryczeć, nudzisz mnie.

Czkawka: Nic nie rozumiem. Oblecieliśmy całą wyspę. Gdzie ta łódź?

Astrid: Nawet żadnych szczątków. Nic a nic.

Śledzik: Wiecie kto zabrał łódź? Mgławy Potwór.

Czkawka: Szczerbatek, uspokój się.

Śledzik: Misia, wszystko w porządku, spokojnie.

Astrid: Jej, co to było?

Czkawka: Wygląda na to, że trzeba sprawdzić.

Śledzik: Chwila, chwila. Idziemy tam? Tam, tam… zły dźwięk, nie idźmy w ten dźwięk.

Astrid: Właśnie, że idźmy, na tym polega zabawa.

Śledzik: No właśnie, te wasze zabawy. Ee, kości. Po prostu pięknie.

Astrid: Oo… Ach… Łał. Patrzcie, jest łódź Johana.

Czkawka: Ta… Facet trochę zboczył z kursu.

Śledzik: Mgławy Potwór.

Astrid: Wichura!

Śledzik: Widzisz, boją się. A to smoki. Może pora zadać sobie pytanie: czemu my się nie boimy?

Czkawka: Łódź nie wytrzyma takiego ciężaru. My sobie zeskoczymy, smoki niech zaczekają na dole.

Śledzik: Super. Po prostu pięknie.

Astrid: Ach

Czkawka: Szczerbatek, na ziemię.

Śledzik: Nie oddalaj się od tatusia.

Czkawka: Słuchajcie, to tak. Szybko szukamy, znajdujemy, znikamy. Interesuje nas skrzynia. Skrzynia z krzyżem Berk.

Śledzik: Yyy. No i pięknie, powiesz coś?

Astrid: Pod pokład!

Czkawka: To taki tam, ty-tylko taki… kostny deszczyk. Z resztą przelotny.

Śledzik: Kostny deszczyk? Czy tylko mnie wydawało się to jakieś nie takie?

Astrid: Eee…

Czkawka: Eee, no zgoda. Może ciut nie takie.

Śledzik: To też nie takie.

Czkawka: No dobra, zajmiemy się lepiej skrzynią i to szybko, bo to drapanie nie brzmiało jakoś specjalnie towarzysko.

Śledzik: Aaa! Aa! Aaa!

Czkawka: Uspokój się, znalazłem.

Śledzik: Och, dzięki ci Thorze. Ręka mnie dotknęła. Same kości to były.

Astrid: Zróbmy coś, bo nas dopadnie.

Czkawka: Ukryć się! Tam, szybko! Błagam was, nie oddychać!

Śledzik: Chciałem tylko powiedzieć, że strasznie was kocham.

Śledzik, Astrid i Czkawka: Aaaa!

Mieczyk: No siemka. Podać rączkę?

Astrid: Och…

Mieczyk: Szpadka, we-weź coś zrób!

Czkawka: Do… Starczy już, dzięki, wystarczy.

Mieczyk: Ał, ał… Ał…

Czkawka: Możemy sobie coś wyjaśnić? To wszystko wy, tak? Te kości, drapanie.

Sączysmark: No pewnie. A wy na to tak: Łuu, aaa, łyyy…

Śledzik: Tak szczerze, to chyba głównie ja.

Czkawka: Och, świetnie. Yy-y, a w ogóle co wam strzeliło? Co wam odbiło?

Sączysmark: A to, żebyś sobie nie myślał, że możesz mi bezkarnie wciskać Kupczego.

Czkawka: Gdzie on jest?

Sączysmark: Spoko, nic się nie martw, dobrze mu gdzie jest.

Astrid: Ale ty sobie nie myśl, że ci to po prostu ujdzie. Skąd wziąłeś taki tandetny wisior?

Sączysmark: Ee, podoba ci się? Hahaha. Leżał sobie na pokładzie to wziąłem. Chcesz złotko, to może ci taki skołować.

Mieczyk: O rany.

Czkawka: Jak tam, wszyscy cali? W nogi!

Sączysmark: Tak żeby nie było. Ta mgła… to nie my.

Czkawka: No dobra, przyznaję się. Zaczynam powoli wierzyć w tego waszego potwora.

Wszyscy: Aaaaaa!

Śledzik: Cześć.

Szpadka: Ło, żyjemy. Żyjemy? Ał!

Mieczyk: Ał!

Astrid: No błagam was, możemy się stąd w końcu ulotnić?

Czkawka: Ale… Gdzie skrzynia? No bo jak zniknęła? Przed chwilą miałem…

Mieczyk: Wielka szkoda, ale pech. Widzimy się na Berk.

Śledzik: Sztukamięs! Och, jak ja się stęskniłem! Już po strachu, tatuś zabiera cię do domu.

Czkawka: No dobra, to wy lećcie. Ja zostaję, muszę znaleźć skrzynię.

Sączysmark: Rób tam co chcesz. Widzimy się, albo nie.

Astrid: Chwila, czekajcie chwilę. Pamiętacie, to skrzynia jego mamy.

Mieczyk: Taa, urzekło nas to bardzo. To pa.

Astrid: A gdybyście byli na jego miejscu?

Sączysmark: Nigdy.

Astrid: Ach, a gdyby to była wasza mama?

Sączysmark: Nienawidzę cię. I nie myśl sobie, wcale, w ogóle nie jesteśmy przyjaciółmi.

Czkawka: Bardzo wam dziękuję. Bardzo, bardzo. Chodźcie, rozprawimy się z potworem.

Mieczyk i Szpadka: Au!

Astrid: Jest! Tam jest!

Czkawka: Czy mi się wydaje, czy… normalna mgła to tak się raczej nie przemieszcza.

Sączysmark: Ja cię, dwa potwory.

Czkawka: ASTRID!

Astrid: Robi się!

Czkawka: Zgubiliśmy go.

Astrid: No, my też.

Mieczyk: Yy, ale on nas chyba nie.

Czkawka: Szczerbatek, uspokój się.

Szpadka: Ej, co one robią?

Mieczyk: Jak to co? Lecą sobie.

Sączysmark: Wiedziałem, że Hakokieł mnie nie lubi.

Czkawka: Ale one wcale nie uciekają. Patrzcie.

Astrid: Raju, to smoki.

Sączysmark: No, wkurzone smoki.

Czkawka: Ee, wiesz Śledziku, w sumie to można się cieszyć. Nie ma żadnego potwora.

Śledzik: Dzięki, od razu mi ulżyło.

Szpadka: O ja cię, ale dziwnie.

Mieczyk: No, takie dymiące smocze piraty, tylko, że bez przepasek.

Śledzik: Niesamowite, przecież to Zaduśne Zdechy. No co?

Sączysmark: Widziałeś, że są takie cosie?

Śledzik: Oj, no to kiedyś czytałem, ale nie sądziłem, że są naprawdę.

Astrid: Więc wolałeś nam wciskać jakiegoś Mgławego Potwora?

Czkawka: Miło, że jest dyskusja, ale możemy trochę później? Co o nich wiesz? Mów.

Śledzik: Ukrywają się w chmurach dymu, zaciekle bronią swojego terytorium i… eee… i jeszcze trzecie coś, ale zapomniałem.

Mieczyk: Ała…

Czkawka: Za dużo ich, nie damy rady. Wycofujemy się.

Mieczyk: Ee, wycofujemy? Gdzie?

Czkawka: Zróbcie zasłonę ogniową.

Mieczyk: Dwa razy nie musisz powtarzać.

Śledzik: Co my konkretnie robimy? Czemu tu ciągle jesteśmy?

Czkawka: Bo jesteśmy. Muszę odzyskać tę skrzynię.

Sączysmark: A skąd ty niby wiesz, że smoki porwały?

Czkawka: Coś mi się wydaję, że jednak tak. Chodźcie, sprawdzimy co knują. Śledzik, a może sobie coś przypomniałeś?

Śledzik: No niestety tak. To trzecie coś, to Zaduśne Zdechy budują swoje gniazdo ze wszystkiego co metalowe.

Mieczyk: Jakieś takie mało wygodne. A może…

Śledzik: Nie chodzi o wygodę. To ich forma ochrony przed większymi smokami.

Czkawka: Chciałbym to z bliska zobaczyć.

Mieczyk: Każdy by chciał. Hehehe.

Czkawka: Te, skąd ty to masz?

Mieczyk: Jak to skąd? Chyba, że z łodzi tej tam, no wiesz, na drzewie.

Czkawka: Ech. Stapiają wszystko w jakieś jedno coś. Jest skrzynia! Na skale! Dobra, musimy je jakoś stamtąd przepędzić.

Astrid: A gdyby… gdyby je jakoś wywabić?

Czkawka: No, tylko czym?

Sączysmark: Świeci się. Hehehe, co? Smoczki, smoczki! Mam coś dla was fajnego! Patrzcie, patrzcie! No chodźcie! Zapłaci ten Czkawka, oj słono zapłaci.

Czkawka: Śpieszmy się. Sączysmark długo ich nie zatrzyma.

Sączysmark: Aaaa… Dobre smoczki. Aaa! Łoo! Przestańcie! To boli! Eej!

Śledzik: Ee, nie jest dobrze. Wracają!

Astrid: Czkawka! Uważaj!

Czkawka: Szczerbatek!

Sączysmark: Czkawka, nie zostawiaj mnie! Aaa!

Czkawka: No super. Szczerbatek, plazma.

Sączysmark: Haha i kto jest mistrz? Ha.

Czkawka: Człowieku, błaga, wyrzuć ten wisiorek.

Sączysmark: Nie. Moja błyskotka.

Czkawka: Więc albo ty, albo błyskotka.

Sączysmark: Hakokieł! Hako… Oo.

Astrid: Wszystko co macie metalowe, wyrzucać!

Sączysmark: Udało się!

Astrid: Czkawka!

Czkawka: Aaa! Aaa…!

Śledzik: Nie, nie będziecie mi się śnić po nocach. Bo przecież w życiu nie zasnę.

Stoick: Tak jest. Tak. Bardzo dobrze. Powoli, troszkę w lewo.

Pyskacz: Trzeba będzie wyciąć z pół lasu chyba, żeby ją załatać.

Stoick: Szczęście, żeś cały i zdrów. Możemy ci w czymś jeszcze pomóc?

Johan: Taak. Dajcie mi, proszę, 5 minut sam na sam, z tą przeklętą trójcą co mnie zostawiła na oceanie.

Stoick: Nie bój się. Otwórz.

Czkawka: Pamiętam tego smoczka.

Stoick: Cieszę się. Bardzo się cieszę. Mama uszyła go specjalnie dla ciebie. Byłeś jeszcze malutki. Nie na żarty się wystraszyłeś. Z tydzień nie mogłeś spać.

Czkawka: Aż tak? Naprawdę bałem się smoków?

Stoick: Łohoho i to śmiertelnie. Popłynęliśmy kiedyś na ryby, pamiętasz? Wyrzuciłeś go do morza.

Czkawka: To skąd się wziął?

Stoick: Skąd? Zaplątał się w sieci. Johan kupił go od kogoś i dał znać, że przywiezie.

Czkawka: Byłem taki mały, kiedy mama… No wiesz. Bardzo się bałem, że zupełnie o niej zapomnę. Dzięki tato. Śliczny smoczek.

Stoick: Och, synku. Nawet nie wiesz jak bardzo by się mama ucieszyła. Tak by się ucieszyła.

Czkawka: Ludzie boją się pewnych rzeczy, bo ich nie rozumieją. Ja jak widać, bałem się smoków. A tu proszę jaka odmiana. Mój największy strach zamienił się w najlepszego przyjaciela.

Scenariusze filmów i odcinków serialu
Filmy Jak wytresować smokaJak wytresować smoka 2
Krótkometrażówki Świt jeźdźców smoków
Sezon pierwszy serialu (Jeźdźcy smoków) Jak się zakłada Smoczą AkademięWiking do wynajęciaFolwark zwierzęcyOkrutna parkaW smokach nadziejaAlbrecht i ŁupieżcyJak sobie wybrać smokaKrótka historia pewnego portretuSmoczy kwiatSłodka Heathera (część 1)Słodka Heathera (część 2)Festiwal RoztopówBliźniacze szaleństwaKiedy uderza piorunCo kryją smokiSmarkaty smarkaczSkręćkarcze BagnaDziwnobarwny klejnotJesteśmy rodziną (część 1)Jesteśmy rodziną (część 2)
Sezon drugi serialu (Obrońcy Berk) Żyj i pozwól lataćGronkielowe żelazoNoc i wrzaskNiespodzianki spod spoduGdzie zimują OgnioglistyZemstaNa szarym końcuNieposkromiony apetytZębiróg w ogniuWandersmok (część 1)Wandersmok (część 2)Pięć drogowskazówUwolnić WrzeńkaWielki lódBajka o dwóch smokachEfekt węgorzaKto mgłą wojuje...Bim! Bam! Bom!Wyrzutki (część 1)Wyrzutki (część 2)

Inne Wiki

Losowa wiki