Fandom

Jak Wytresować Smoka Wiki

Pięć drogowskazów (scenariusz)

1534strony na
tej wiki
Dodaj nową stronę
Komentarze0 Udostępnij

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Gustav: Dawaj mała! Lecimy! Huhu! Ahaha! O nie. O nie, niedobrze. I co? I co? I co teraz? Co teraz?!

Czkawka: Gustaw, ile razy mam ci powtarzać? Tu nie wolno się bawić.

Gustav: Ale ja się nie bawiłem. Ja trenowałem smoka.

Sączysmark: Hah, biedactwo. Okażesz takiemu trochę ciepła i już cię maleństwo zaczyna naśladować. W sensie mnie.

Astrid: Chcesz być obleśny i wkurzający?

Gustav: Nie, chcę latać na smoku.

Sączysmark: Rozejrzyj się, mały. Wszystkie wolne miejsca są zajęte. Więc, o ile któreś z nas nie kopnie w kalendarz, nie masz szans. Ja nie chcę kopnąć w kalendarz!

Czkawka: Sączysmark, możesz później? Próbujemy ustalić co z Dagurem.

Mieczyk: Jakim Dagurem?

Sączysmark: W zeszłym tygodniu widziałem trzy z pięciu drogowskazów do Walhalii.

Czkawka, Astrid, Śledzik, Mieczyk i Szpadka: Mówiłeś.

Sączysmark: Czyli wiecie? I stoicie jakby nigdy nic i gadacie o jakimś Dagurze. A tu jeden z najodważniejszych i najbardziej cenionych wojowników może lada chwila opuścić ten paduł i to na zawsze!

Mieczyk: Ty, no. Są dobre strony. Człowieku, trafisz do wiecznego raju.

Astrid: I my również.

Sączysmark: Żartujcie sobie, żartujcie, żartujcie. A Hakokieł? A co z nim? Zupełnie sam, beze mnie, do końca życia. Po prostu…

Czkawka: Skończyłeś?

Sączysmark: Nie! Nawet nie zacząłem! Ten tutaj młody, zrozpaczony wizją przyszłej żałoby, kolega Gustav zgodził się kontynuować Sączysmarczą tradycję.

Gustav: To dla mnie zaszczyt.

Astrid: Błagam, nie mówcie, że mały będzie latał i krzyczał „Smark, Smark, Smark”.

Sączysmark: A to nawet niezły pomysł. Młody, lepiej sobie zanotuj.

Czkawka: Proszę cię, te pięć drogowskazów to jakaś durna bajka dla prostych naiwniaków.

Sączysmark: Dobrawdy? A ja widziałem i latające ryby, i płaczące skały, i śpiewające drzewa.

Śledzik: I brawo, bo pewnie widziałeś polujące łososie, mokre skały na plaży i słyszałeś wiatr w konarach.

Astrid: Z resztą pięć drogowskazów ukazują się podobno wielkim wojownikom.

Sączysmark: No właśnie? Co ci tu nie pasuje?

Czkawka: A nawet jeśli to prawda, chociaż wiemy, że nie, nie możesz sobie tak po prostu wybrać zastępcy.

Sączysmark: A czemu? Gdybyśmy przestali na plan A…

Astrid: Ty chciałeś, żebyśmy pogrzebali z tobą żywcem Hakokła.

Sączysmark: Z rozkoszą oddałby życie za swojego ukochanego pana. Z największym.

Czkawka: No dobra, załóżmy, że masz rację, że widziałeś te swoje trzy drogowskazy. To nadal nic nie znaczy, zostały ci jeszcze dwa.

Sączysmark: O nie. Nie! Nie! Czwarty drogowskaz! Martwy ptak.

Czkawka: Przestań, jaki martwy ptak? To tylko zwykły zdechły kurczak. A… A to przecież nie to samo. Co nie, że nie?

Mieczyk i Szpadka: Co tak, że tak. Martwy kurczak równa się zdechły ptak.

Sączysmark: Nie mamy wiele czasu, mały. Zaczynamy treningi i to zaraz.

Czkawka: Och, dobra. My i tak musimy lecieć na wyspę Łupieżców. Jeśli możesz, spróbuj nie zabrać nikogo ze sobą do tego wiecznego raju, dobra?

Sączysmark: Niczego nie obiecuję.

Czkawka: Ach, stąd to nic nie widać.

Astrid: A ja widzę, że coś budują i boję się, że to dobrze nie wróży.

Szpadka: Kto jest za, żeby to im wysadzić?

Mieczyk: Ja! I to twój najlepszy pomysł w tym tygodniu.

Czkawka: Mieczyk, rozmawialiśmy o tym. Najpierw uzgadniamy, potem działamy. Nie odwrotnie.

Mieczyk: Chyba oszalałeś. Po co cokolwiek uzgadniać?

Czkawka: Potem do tego wrócimy. Będziemy obserwować, jeśli okażę się, że jest źle…

Mieczyk: To wysadzamy?

Czkawka: Jak żeby inaczej.

Sączysmark: Uważaj. Teraz się skup, młodzieniaszku. To jest Koszmar Ponocnik. Najbardziej niebezpieczny smok na całym świecie. Nie każdy jest w stanie okiełznać takiego złośliwca.

Gustav: Łoł.

Sączysmark: A co to ma być?! Pozwoliłem dotykać? Nie przypominam sobie. Pozwoliłem?!

Gustav: Eee… N-nie.

Sączysmark: Pierwsza i najważniejsza sprawa, musisz go do siebie przekonać. Czyli inaczej masz się nie cackać i pokazać mu raz na zawsze kto tu rządzi.

Gustav: Dobra, koniec gadania. Teraz ja chcę. Łoł.

Sączysmark: Ta, jeszcze do tego wrócimy. Skupić się rekrucie! Masz robić dokładnie to co ci powiem.

Gustav: Jest! Tak jest!

Śledzik: Nieźle się zapowiada.

Mieczyk: Chyba się nie spóźniliśmy?

Astrid: Nie. Wpadliście w samą samiusieńką porę.

Mieczyk: Uff, całe szczęście. Uwielbiam kiedy się robi brutalnie.

Sączysmark: Koszmar Ponocnik w rękach swojego zdolnego jeźdźca, czyli mnie dla przykładu, to niepokonana broń ognioziejna. Należy więc go traktować z należytym… Rekrucie, do tego też wrócimy. I co? Bawi cię to? Aaa! No dobra, słuchaj. Kiedy mu dajesz rybę, budujesz więź, a więź to podstawa. Patrz uważnie jak się buduję więź. Hakokieł, wcinaj! Twoja kolej mały. Buduj więź!

Gustav: Hakokieł, wcinaj! Yyy…

Sączysmark: Ło. Wrócimy do tego. Wiem, ze kiedy mnie zabraknie będzie wam naprawdę ciężko. A szczególnie tobie, Astrid. Ale proszę was, żadnych łez. Wspominajcie mnie z uśmiechem, z radością w sercach. Dlatego wyrzućcie z pamięci wszystkie nieprzyjemne chwile. Na mocy nadanej w dniu mych narodzin, niniejszym przekazuję kły Hakokła małemu Gustavowi. Niech Thor cię prowadzi, młodzieńcze, niech ma cię w swojej opiece. Pioruny niech czuwają nad tobą i niech strzeże cię jego błąd.

Czkawka: Dobra, dobra Smark. Dość tej zabawy/. Pierwsza sprawa: TY WCALE NIE UMIERASZ!

Sączysmark: Si, si, si, si. Czkawka. Naprawdę nie musisz. Zaprzeczanie to jeden z etapów żałoby.

Czkawka: Druga sprawa: „na mocy”? Jakiej mocy? Kto ci nadał jakąś moc?

Mieczyk: A nikt.

Czkawka: A nawet gdyby ktoś nadał…

Mieczyk: A nie nadał.

Czkawka: … Gustav kompletnie nie jest gotowy. Nie weźmiemy go do drużyny.

Mieczyk: W żadnym wypadku.

Śledzik: Zgadzam się z Czkawką. To nie tak, że po prostu wsiadasz na smoka i lecisz, tu chodzi o coś więcej.

Astrid: Akurat wsiadanie i latanie idzie małemu całkiem nieźle.

Sączysmark: Aa, no nikt nie jest doskonały. Może po za mną. Śledzik, na przykład, ma lęk wysokości, bliźniaki nie potrafią zliczyć do dziesięciu, Astrid ma w sobie morze nieoswojonej złości, a… Wystarczy. Dość powiedziałem.

Czkawka: Och.

Sączysmark: Najdroższa moja, a miało być tak pięknie… och… W Walhallii cały ten ból ustanie.

Czkawka: Och, Sączysmark. Opanuj się, bo to się robi nudne. Nie idziesz do żadnej Walhallii!

Mieczyk: Uciekające owce!

Sączysmark: Hę?

Śledzik: Klątwa pasterza. To…

Astrid: Piąty drogowskaz?

Czkawka: Błagam was, nie… pff… Nie róbcie mi tego.

Sączysmark: Aaa! Pomścijcie mnie! Niech na stypie zagości jagnięcina! To już Walhalla? Ale ściema.

Czkawka: No nie? Witamy na Berk. Zemdlałeś.

Sączysmark: To dowód, że moje doskonałe ciało zaczyna powoli zawodzić. Nie zostało mi wiele czasu. Weź Gustava, niech zajmie moje miejsce.

Czkawka: O nie, nie zajmie twojego miejsca. Nie jest gotowy.

Gustav: No i? To weź mnie przygotuj. Chyba od tego tu jesteście. Trenujecie nie? Siebie, smoki, od tego jest Akademia.

Czkawka: Słuchaj. Niby tak, ale… Myśmy to miejsce tworzyli od początku. To wymagało czasu i pracy, i…

Mieczyk: No co ty gadasz, przecież przyszedł Stoick, powiedział „Weźcie Arenę” i już. Macie swoją Akademię.

Czkawka: Trochę trwało za nim rozgryźliśmy smoki. Przelataliśmy na nich masę godzin. Czasem było niebezpiecznie, czasem strasznie…

Szpadka: Czasem czadowo.

Czkawka: Idź poszukaj brata.

Astrid: Czkawka próbuję ci powiedzieć, że najważniejsze jest doświadczenie.

Śledzik: Jeździec musi mieć doświadczenie, smok musi mieć doświadczenie i do tego jeszcze dokładamy doświadczenie jeźdźca na smoku.

Gustav: Czyli doświadczenie, hę?

Sączysmark: Wybacz Hakokieł, z tego co widzę wracamy do planu A. Mieczyk, Szpadka. Zacznijcie kopać. Aaa.

Gustav: O, Straszliwce. Niech będzie. Aaa! Śmiertnik Zębacz. Hmmm. Ale kolczasty. Och. Koszmar Ponocnik. Najgroźniejszy smok na całym świecie. Nie każdy jest w stanie zapanować nad tym złośliwcem. Ale ja nie jestem jakiś każdy. Aaa! O! To tak. Ponoć karmienie to budowanie więzi. A masz i się buduj. Ach! O-o. Aaaa!

Czkawka: Słuchajcie, musimy się tam jakoś zakraść i dowiedzieć co kombinuje Dagur.

Sączysmartk: Myślę, że płonący stosik pogrzebowy na płonącej łódeczce to jest właśnie to.

Mieczyk: Weź, no co jest? Przecież chyba mieliśmy was pogrzebać żywcem. Noo dobra, trudno, to ja lecę po drewno.

Szpadka: No, a ja poszukam tych stosów.

Gustav: Eee, yyy… To tak miało być.

Mieczyk: Ty, zy mi się wydaję, czy wleciał tu właśnie malutki Sączysmark na różowym Hakokle.

Mieczyk i Szpadka: Och!

Czkawka: Gustav, co to niby miało znaczyć?

Gustav: A to, że skoro nie masz czasu mnie trenować, znalazłem sobie własnego smoka i sam się wytrenowałem.

Czkawka: Rzeczywiście, o tak, z tego co widzę bardzo się wytrenowałeś.

Sączysmark: Jakżesz on pięknie nikogo nie szanuje. Heh, pojętny uczeń. No to teraz mogę spokojnie odejść.

Astrid: Przestań mi już robić nadzieję.

Gustav: Drodzy jeźdźcy i przyjaciele, chciałbym wam przedstawić swojego smoczka. Oto Kiełohak.

Sączysmark: Kiełohak? Mały, ty żartujesz? Ty naprawdę nic i nikogo nie szanujesz?

Czkawka: Gustav, ty chyba nie zrozumiałeś, latanie na smoku jest ważne, dobra, ale najważniejsza jest więź. Więź między jeźdźcem i smokiem. Czyli inaczej przyjaźń.

Gustav: My mamy więź. Sprawdź nas. Pokażę ci.

Mieczyk: Sprawdź go! Sprawdź go! Sprawdź go! Sprawdź go! Sprawdź go! Sprawdź go!

Śledzik: Ty wiesz, może to nie jest najgorszy pomysł.

Zkawka: Śledzik, jest. I to nawet gorszy niż najgorszy.

Śledzik: Oj, Czkawka, no pomyśl. Weź spójrz na Smarka. A gdyby się okazało, że nie jest taki znowu niezastąpiony?

Astrid: Możesz nie kończyć, już mi się to podoba.

Czkawka: Czekaj chwilę. Gustav, przemyślałem sprawę i masz rację.

Sączysmark: Ła… Chwila, moment. Poważnie?

Czkawka: Tak, poważnie. No już. Zrób kółeczko wokół Areny i zatrzymaj się na krzyżyku.

Gustav: Dobra Kiełohak. Dawaj ognia!

Śledzik: Jaki waleczny okrzyk, no proszę.

Sączysmark: Eee, no bez przesady.

Gustav: Juhu! O. Ahahahaha! O-o. Jestem jeźdźcem.

Czkawka: Rany. Nieźle, całkiem nieźle.

Sączysmark: Całkiem nieźle?! Coś ty, ze smoka spadł.

Mieczyk: Ej, was też wkurza ten cały duch Sączysmarka?

Sączysmark: Hola, chyba jeszcze nie umarłem.

Szpadka: Dla nas już tak.

Gustav: Aaa! Aa!

Czkawka: Szczerbatek, pokaż mu jak to się robi.

Gustav: Ognia mały!

Sączysmark: Gamoń. W nic ślepota nie trafia.

Czkawka: Och, nie do końca masz rację.

Sączysmark: Brawo, jesteśmy gotowi na… zmasowany atak owiec.

Mieczyk: Tyle, że tym razem to my wygramy.

Sączysmark: Słuchajcie. Wy serio myślicie, że ten mały może mnie zastąpić?

Astrid: Kochany, wypełniamy tylko ostatnią wolę pewnego legendarnego wojownika.

Mieczyk: Z resztą… nie masz już głosu stary. Ciebie już dawno nie ma. Au! Myślałem… Myślałem, że ręka przejdzie mi na wylot i że go po plecach połaskoczę.

Sączysmark: A może sprawdzimy jak sobie młody radzi z przeszkodami?

Czkawka: Zabawa polega na tym, że leimy slalomem między dużymi sosnami i…

Sączysmark: Ble, ble, ble, ble, ble, ble… Jeśli serio jesteś taki dobry to rób lepiej to co ja. Ognia, Hakokieł!

Gustav: Ej, stary, ukradłeś mi okrzyk!

Sączysmark: I to się nazywa szkoła Sączysmarka! Coś mi mówi, że młody nie zda do następnej klasy!

Gustav: Aa! Uu! Ee! Panie truposzu! Siedzę ci na ogonie jak węgorze na trzynogim… Agh!

Sączysmark: Oo. Hehehehe. Jedynka młody, czyli skucha.

Gustav: Aaa!

Szpadka: Ej! Co ty robisz?! Nie lej go wodą, bo nasz mini Sączysmark skurczy jeszcze.

Gustav: Jak mi poszło?

Sączysmark: No więc… Wytrzymałeś jakieś… dwie sekundy.

Czkawka: Czekaj, czekaj. To były niesamowite dwie sekundy.

Astrid: Fantastyczne wręcz. Teraz nie mam już wątpliwości, że godnie zastąpisz Sączysmarka.

Szączysmark: Ciamciaramciam. Hej, zaraz, zaraz. Wy mi macie mówić, że ja nie umieram! Wielkie dzięki, ale z was przyjaciele.

Czkawka: Słuchaj Sączysmark. Okej, może rzeczywiście widziałeś jakieś drogowskazy. Niech ci będzie. Ech. Może pewnego dnia rzeczywiście umrzesz. I… gdybyś był tak miły i nie drapał się w tyłek kiedy do ciebie mówię.

Sączysmark: Wybacz. To przez tą nieszczęsną trawę w majtkach.

Czkawka: A napchałeś tam sobie trawy, ponieważ…

Sączysmark: Lepsze pytanie, czemu ty nie napchałeś? Bliźniaki mówiły, że jak się napcha to siodło nie ociera.

Czkawka: Co ty powiesz, no proszę. Bliźniaki też wpuściły owce. A owce kochają trawę. I o ile się nie mylę, to wy zrzuciliście tu martwego ptaka.

Szpadka: Czkawuś, no co ty… No co ty opowiadasz? Nie teraz!

Sączysmark: A-ha! To ci dopiero. Czyli to znaczy… Poddaję się. Co to wszystko znaczy?

Astrid: A to, że bliźniaki robiły z ciebie żarty.

Sączysmark: No tak. Jasne. I…

Czkawka: Że NIE UMIERASZ!

Sączysmark: Nie umieram? Wszak nie umieram? Hahahaha! Dzięki, dzięki, dzięki Thorze. Sączyś za piękny jest na śmierć.

Astrid: Oj… Przeszła mi ochota na kolację.

Gustav: Ale… Ale to znaczy, że nie weźmiecie mnie do drużyny? Ale ja tak strasznie chciałem być jak wy.

Sączysmark: Z jednej strony ta twoja zaciętość i pewność siebie robi na mnie wrażenie.

Gustav: A z drugiej strony? Aaa!

Sączysmark: Hej, wracajcie tutaj!

Mieczyk: Hehehe.

Sączysmark: Już ja was dorwę! Tak was dorwę, że…

Stoick: Synu, musimy porozmawiać. Johann Kupczy przybył właśnie z Wyspy Łupieżców. Doszły go słuchy, że Dagur będzie niebawem testował jakąś nową broń, czy coś.

Astrid: Czyli już wiemy co on tam budował.

Czkawka: Polecimy tam w nocy i dyskretnie się rozejrzymy, dobra?

Stoick: W porządku. Ale żadnych ruchów, jasne? Tylko się przyglądacie. Nie chcemy żadnej wojny.

Gustav: „Nie chcemy żadnej wojny”. Ale my chcemy wojnę. Zobaczysz, jeszcze sami do nasz przyjdą. Hehehehe.

Czkawka: No dobra, dość sporo tamtych Bersergów. Jaki jest plan?

Astrid: Ja się tym zajmę. Hej, hej!

Berserk: Co jest? Wracaj mi tu!

Astrid: Bardzo ładnie. Za mną chłopaki, za mną.

Dagur: Co jest grane? Co to za bieganie po nocy?!

Bestial: Strażnik wypatrzył kogoś na smoku. Kieruje się na zachód.

Dagur: Czyżby Nocna Furia?

Bestial: Nie, panie. Ponoć dziewczyna.

Dagur: Dziewczyna. Łuhuhu. Pysznie.

Czkawka: Dobra, wszyscy polecieli za Astrid. Chodź, zakradniemy się i sprawdzimy co łotr knuje.

Bestial: Są i pozostali! Lecą na nas!

Dagur: Nie ważcie się nic robić. Dzieciak jest mój. Oj, Czkawuś, jesteś taki prosty w obsłudze. Trzymać. Mocno trzymać. Ognia!

Czkawka: Ach, to pułapka!

Gustav: Aaa! Aha, aha! U! A!

Dagur: och, na Thora słodkiego, a to co?

Sączysmark: Gustav?!

Zkawka: Świetnie. Cudownie.

Gustav: Kiełohak, robimy slalomik.

Dagur: Nie!

Gustav: O-o.

Dagur: Zostawcie coś dla Czkawki! Muszę mieć tę Nocną Furię. Ach, co jest?

Sączysmark: No dobra, to Gustava mamy z głowy. Może skoczymy sobie na jakąś jagnięcinę?

Czkawka: Czyś ty komplet… Sączysmark! Trzeba go przecież uratować.

Sączysmark: Ech, no wiem.

Dagur: Teraz!

Czkawka: Dawaj ognia!

Gustav: Ile mam powtarzać?! To mój okrzyk! To ja wymyśliłem!

Czkawka: No i brawo. To teraz może daj ognia.

Gustav: Kiełohak, dawaj ognia! O nie. Ała. Dobra, spadamy stąd.

Berserk: Jest! Widzę Nocną Furię!

Dagur: Hehehehe… I mam cię!

Sączysmark: Spoko, Czkawka, już do ciebie lecę! No już, chojraku, szykuj się. Lecimy!

Gustav: Nie, dzięki. Ja spadam. Mam dosyć.

Sączysmark: O nie, nigdzie nie spadasz. Chciałeś mieć doświadczenie to zdobywaj je sobie.

Gustav: Ale ja się boję! A co jak nie dam rady?

Sączysmark: Nie gadaj tylko słuchaj. Latasz na Koszmarze Ponocniku, najstraszliwszym smoku na całym świecie. Dasz sobie radę. Dasz sobie radę.

Gustav: Masz rację, mistrzu, dam sobie radę. Ognia Kiełohak!

Czkawka: Szczerbatek, ognia.

Dagur: To był naprawdę plan doskonały. Miałem tego smoka. Miałem w łapskach Nocną Furię. Dlaczego nie wypaliło? Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego?

Bestial: Yyy, panie, jeśli można, podejrzewam, że cały problem leżał w egzekucji planu.

Dagur: Egzekucji. Czy ja słyszałem „egzekucji”? No proszę, nareszcie mówisz do rzeczy. Aaaa.

Czkawka: Dzięki, chłopaki. Celne strzały.

Sączysmark: Moja sprawka. Mały zamknął oczy.

Gustav: No co? Strasznie było.

Sączysmark: Hehehehe.

Stoick: Czyli mam rozumieć, że nie było żadnej tajnej broni?

Czkawka: Nie. To była pułapka, tata. Dagur widocznie przewidział, że Johann nam wszystko powtórzy.

Stoick: Eee, nie dość, że szalony to jeszcze sprytny. No cóż. Cieszę się, że wam nic się nie stało.

Gustav: To ten… Czyli nadal nie chcecie mnie w Akademii, co nie?

Czkawka: Wiesz, może zrobimy tak: Będziesz takim naszym pierwszym w historii młodszym praktykantem rezerwowym boczno ławkowym wsparciowym, odwodowym jeźdźcem.

Astrid: O ile zasłużysz.

Sączysmark: Taka czwarta klasa.

Gustav: Dzięki!

Czkawka: Ale ty chyba rozumiesz, że musisz się jeszcze mnóstwo nauczyć?

Gustav: Pewnie.

Śledzik: I dokładnie sprzątać po smokach.

Gustav: Jasne.

Czkawka: I żadnego latania bez naszej zgody. Jeszcze nie jesteście gotowi.

Gustav: No wiem, przepraszam. Idź sobie Kiełohak! Jesteś wolny! Uciekaj! Powiedziałem coś! Znikaj!

Czkawka: Ej, wiem, że to nie było łatwe, ale… brawo mały, dobrze postąpiłeś.

Gustav: No wiem.

Sączysmark: Heh, serio chciałeś mnie zastąpić tym małolatem?

Czkawka: Łaa… Ciebie to nikt nie zastąpi.

Sączysmark: Nie próbuj o tym zapomnieć.

Czkawka: Ej, wracasz czy zostajesz?

Gustav: Zostaję. Chciałbym pobyć chwilę sam, jeśli można. Kiełohak! To co? Co sobie dzisiaj poćwiczymy? Hahahahaha.

Scenariusze filmów i odcinków serialu
Filmy Jak wytresować smokaJak wytresować smoka 2
Krótkometrażówki Świt jeźdźców smoków
Sezon pierwszy serialu (Jeźdźcy smoków) Jak się zakłada Smoczą AkademięWiking do wynajęciaFolwark zwierzęcyOkrutna parkaW smokach nadziejaAlbrecht i ŁupieżcyJak sobie wybrać smokaKrótka historia pewnego portretuSmoczy kwiatSłodka Heathera (część 1)Słodka Heathera (część 2)Festiwal RoztopówBliźniacze szaleństwaKiedy uderza piorunCo kryją smokiSmarkaty smarkaczSkręćkarcze BagnaDziwnobarwny klejnotJesteśmy rodziną (część 1)Jesteśmy rodziną (część 2)
Sezon drugi serialu (Obrońcy Berk) Żyj i pozwól lataćGronkielowe żelazoNoc i wrzaskNiespodzianki spod spoduGdzie zimują OgnioglistyZemstaNa szarym końcuNieposkromiony apetytZębiróg w ogniuWandersmok (część 1)Wandersmok (część 2)Pięć drogowskazówUwolnić WrzeńkaWielki lódBajka o dwóch smokachEfekt węgorzaKto mgłą wojuje...Bim! Bam! Bom!Wyrzutki (część 1)Wyrzutki (część 2)

Inne Wiki

Losowa wiki