Fandom

Jak Wytresować Smoka Wiki

Folwark zwierzęcy (scenariusz)

1534strony na
tej wiki
Dodaj nową stronę
Komentarze0 Udostępnij

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Czkawka (narrator): U nas w Berk nikt już nie walczy ze smokami. Żyjemy sobie razem i pracujemy. Zajęło nam to raptem… 300 lat. Jest tylko jeden mały szkopuł. Zapomnieliśmy poinformować zwierzaki.

Gruby: Nie no, nie znowu. A sio! Idźcie sobie. Wynocha. Sio mówię. Sio. Ile razy mam powtarzać, od owiec precz. No dobra, zwierzaki wy moje, dajcie no tu kapkę mleczka.

Wiadro: To kury znoszą jajka, tak?

Gruby: No i znowu to samo. Weź ty się kiedyś naucz.

Wiadro: Nie?

Gruby: No dobra, to jeszcze raz. Ale ostatni, tylko słuchaj uważnie. Wełna. Jajka. Mleko. To nie jest takie trudne, prawda? Ach… Patrz teraz. Łapiesz ładnie za wymię. O tak właśnie. I ciągniesz. Eee… I ciągnę. Ciągnę. Łoo… Skończyło się mleko. Kiepsko trochę.

Czkawka: Łuhu!

Astrid: Cha, cha, cha.

Czkawka: Ła! Hej, Astrid!

Astrid: Ups. Sorry, nie specjalnie. Hej! Ale to nie fer! Aa! Aha, to tak chcesz się bawić tak?

Czkawka: Tak, to znaczy jak? Nie wiem o co ci chodzi. Ła! Ty!

Astrid: To akurat nie ja, to ona. Bystra dziewczyna.

Czkawka: O-o. Fatalnie, zamarzł ogon. Astrid!

Astrid: Czkawka! Lecę!

Czkawka: Nie! Uciekaj!

Astrid i Czkawka: Aaaa!

Czkawka: Astrid?

Astrid: Tu jestem. Strasznie mi zimno.

Czkawka: Chodź do mnie. A gdzie smoki? Szczerbatek?

Astrid: Wichura? Noo…

Czkawka: Patrz, jest światło.

Astrid: Damy radę, przeżyjemy.

Czkawka: Niesamowite, co?

Astrid: Uratowały nam życie. Och…

Czkawka: Eee… No ta… To… to no… To cali i zdrowi.

Astrid: Jak… Jak ryby zupełnie. Ech.

Czkawka: Aaa!

Pyskacz: Aha… I wszystko jasne. Tak też sądziłem. Nie daje mleka, co? Żadna nie daje.

Stoick: To, to my już wiemy. Pytanie brzmi: dlaczego?

Pyskacz: Przypomniało mi się kiedy mamusia zamieszkała z jedną kozą. Wredna była, złośliwa, nic tylko żarła i żarła. Koza tak się jej bała, że wyschło jej mleko.

Stoick: Czyli? Co ty właściwie sugerujesz?

Pyskacz: Żeby matek z kozami nie mieszać. Tak jak nie mieszać zwierzaków ze smokami. Przestaliśmy z bestiami walczyć to się rozpanoszyły i robią co chcą. A zwierzaki się boją. Jak powiedziałem: boją się.

Wiadro: Ooch…

Gruby: O-o… Ty, Wiadro, chyba cię nie uciska wiadro?

Wiadro: Nie, nic mnie nie BOOOOLI!

Gruby: Gwoli wyjaśnienia, ilekroć wiadro ciśnie, zbliża się burza.

Wiadro: Żadna burza, wszystko w porządku.

Gruby: Wiadro…

Wiadro: Ale ja nie chcę żadnej burzy. Jeśli piorun mi w wiadro trzaśnie stracę resztki mądrości. Oooch…

Gruby: Oho… Ciasne, ciaśniutkie wiaderko. A im ciaśniejsze Wiadra wiadro tym większa ta burza.

Stoick: Ale to nie możliwe. Burze o tej porze? Za wcześnie jeszcze.

Pyskacz: Na zdrowy rozum, no proszę cię, nikt jeszcze nigdy wiadrem pogody nie przepowiedział. Od tego to mamy kurze kostki i gęsie nóżki.

Gruby: Nie wiem, czy pamiętasz, ale wiadro Wiadra dokładnie przewidziało Olafową zadymę.

Wiadro: Straszliwe to było. Ze 2 tygodnie wydobywaliśmy Pleśniaka.

Gruby: Tylko po to, żeby do końca świata tego żałować. Stoicku, zaufaj ty Wiadru.

Stoick: Sam sobie ufaj Wiadru. Ja potrzebuję drugiej opinii. Gothi, potrzebuję twojej rady. Powiedz mędrczyni, będzie burza? Co ona tam nabazgrała?

Pyskacz: Nabazgrała: „A ty jak myślisz?” Hę?

Stoick i Pyskacz: Aaa.

'Stoick: A ty skąd wiesz pani? Z kurzych kostek wywróżyłaś, czy z gęsich nóżek?

Pyskacz: Ee… Aha. Tak. Bazgrze, że w całej okolicy słychać wrzaski Wiadra.

Czkawka: No, a wtedy smoki schowały nas pod swoimi skrzydłami. Rozumiecie?

Śledzik: W życiu tego nie widziałem, nigdy. Nawet w Smoczej Księdze.

Astrid: Prawda? Coś niesamowitego. Jakby obudziły się w nich jakieś instynkty, no nie wiem, rodzicielskie.

Czkawka: Niezły numer. Całe wieki próbujemy wybić smoki, a tera w tym ratują nam skórę.

Astrid: No. Ja cię, gdyby nie one, zamarzlibyśmy na śmierć.

Śledzik: Czy ja wiem? Zawsze mogliście się ten, no… nawzajem podgrzewać.

Czkawka: No co ty? Fu.

Astrid: Oszalałeś?

Sączysmark: Hej, misia. Jeśli nadal ci zimno… Ej!

Mieczyk: Yy, Czkawka. Słuchaj, tatusiek cię szuka.

Szpadka: Nieźle wkurzony.

Czkawka: Odkąd się urodziłem, zawsze jest nieźle wkurzony. Mogę się założyć, ze nic nie przeskrobałem.

Stoick: Jeśli burza będzie sroga, to może nas tu odciąć. Miesiącami nie będziemy ani polować, ani łowić.

Czkawka: Tato, chyba trochę za wcześnie na burzę. Mamy raptem środek zimy. Najstraszniejsze huragany to dopiero za miesiąc.

Stoick: Gothi jest innego zdania.

Czkawka: Dobra, ale po co mi to mówisz? Nie mam wpływu na pogodę.

Stoick: Wiem, ale na smoki już chyba masz. Jeśli nie przestaną straszyć zwierząt, jak jeden mąż powymieramy tu z głodu. Aa, jakieś sukcesy?

Gruby: Ani kropli. A męczyliśmy tego biednego jaka przez bite 3 godziny.

Czkawka: Ale przecież wiecie, że smoki nie robią tego specjalnie. No bo one przecież nawet nie jedzą mięsa. Wolą ryby.

Pyskacz: Prawda, ale są ogromne, zieją strasznym ogniem i przez ten cały wielki rozejm straszliwie się panoszą. Zwierzęta dosłownie drżą na ich widok.

Stoick: W tym momencie przerywasz i mówisz: „Ja to załatwię”

Czkawka: No dobra. Ile mam czasu? Wiemy kiedy ta burza?

Gruby: Jakoś za tydzień.

Czkawka: Ach, to super. Tydzień to fura czasu.

Wiadro: Aaaa…!

Gruby: Poprawka. 3 dni, 6 godzin.

Czkawka: A, rozumiem. Mniej czasu. To trochę jakby mamy problem. No dawaj przyjacielu, wiem, że dasz radę. Chodź tu! Ech! Smoczki są miłe i wystarczy je lepiej poznać.

Astrid: Oj, wiem. Wyglądają strasznie, ale to wielkie, łuskowate gady.

Mieczyk: Tak jak Sączysmark. Cha, cha. Oj…

Sączysmark: Ty jesteś brat, prawda?

Mieczyk: Siostra.

Astrid: Czekaj!

Czkawka: Ach…

Śledzik: Słuchajcie, a gdyby tak spojrzeć na to z ich perspektywy? O, dzień dobry, panie smoku, jestem sobie mała owieczka. Beczę sobie, stukam kopytkami. Beee. Be-e-e. Dajcie spokój, wcale nie wydaje się taki wielki. Jestem jednak po stronie owiec.

Czkawka: Ej, słyszałem gdzieś, że kiedy to, czego się boisz, czymś cię pozytywnie zaskoczy, przestaje być takie straszne. No dalej, idziemy kochane. Trochę bliżej. No właśnie, rozumiecie? Tak zrobimy z owcami. Udowodnimy im po prostu, że nie mają się czego obawia… Łohoho… W tym tempie nie będzie ani mleka, ani jaj.

Stoick: Tak, tego się obawiałem. Nie zdążyliśmy na czas, spiżarnie świecą pustkami. Jeśli burza będzie taka straszna jak mówią, nie wyjdziemy z tego cało.

Pyskacz: Bez jedzenia to na pewno.

Stoick: Słuchaj, trzeba jakoś przekabacić te całe kury i jaki.

Pyskacz: Średnio mi się to podoba, że moje życie zależy od jakiegoś bezmózgiego ptactwa i włochatego ptactwa co sypia we własnym budzie.

Stoick: Całe szczęście nasz los spoczywa w innych rękach. Mojego syneczka.

Czkawka: No dobra, a może żeby zwierzaki przestały się bać, wystarczy im pokazać, że smoki… no wiecie… smoki też się boją.

Astrid: Pamiętacie Magnusa Bez Litości? Trochę straszny typ, co? Makabrycznie się go bałam, gdy okazało się, że Bez Litości boi się ciemności.

Mieczyk: Czyli, że za dnia bez litości.

Szpadka: A w oparach nocy… Mieczyk. Au!

Mieczyk: Przestań. To poważna rzecz.

Astrid: Oj, po prostu kiedy się okazało, że też się boi, ja bałam się trochę mniej.

Czkawka: Właśnie. To co? To pokażemy jakom, że smoki to też zwierzaki i też się boją.

Astrid: Ty wiesz, chyba działa.

Czkawka: Ach…

Astrid: Nie martw się.

Czkawka: Martwić? Ja się nie martwię. Martwię się według ciebie?

Stoick: Wszystko wnosić. Wszystko co macie. Nie wiadomo ile tu sobie posiedzimy. Jak się trzyma Wiadro?

Gruby: Sam zobacz. Zawsze lubił sobie pojeździć na taczce.

Stoick: Gruby, daj, ja się nim zajmę. Bierz Pyskacza i lećcie po dzieciaki, pora wracać.

Śledzik: No ej, co ty robisz?!

Astrid: No już. Uspokój się. Na miejsce, słyszysz?

Czkawka: Wiesz czego dzisiaj się nauczyłem? Kury są bardzo… no wiesz… odważne.

Śledzik: Hej, a im tak pokazać, że smoki i kury mają ze sobą sporo wspólnego? No bo znoszą w końcu jajka. Straszliwiec Straszliwy zniósł jedno przedwczoraj.

Czkawka: No proszę, proszę. Jajo to jajo drogie panie. No chyba, że wybuchnie.

Pyskacz: Koniec zabawy dzieciaki, burza jest bardzo blisko.

Czkawka: Yy, nie. Chwila. Nie możemy wracać, zwierzęta dalej się boją.

Pyskacz: Twój ojciec chce mieć wszystkich w Twierdzy.

Czkawka: Dobra, to idźcie. JA muszę jeszcze trochę pospacerować ze zwierzętami. Za bardzo się boją.

Pyskacz: Z zamrożonej kury, dzieciaku, to jajek nie będzie. Trzeba zapędzić zwierzęta do obory. Albo gdziekolwiek.

Gruby: Nie ma obory to nie ma ich gdzie trzymać.

Czkawka: No a Twierdza?

Gruby: Czyli, rozumiem, że chcesz mieć zwierzaki i smoki pod jednym dachem. Ech, dobrze to się nie skończy.

Czkawka: Ale nie mamy wyboru.

Pyskacz: Trzymajcie je z dala od smoków!

Astrid: Tędy!

Śledzik: Chodźcie, chodźcie. Nie rozpraszać mi się. Idziemy.

Pyskacz: Pilnować!

Sączysmark: Spoko. Sączysmark panuje nad sytuacją. Ło! Ał! Ał! Ał! Eche, ał! No i wszystko mnie boli.

Czkawka: Ach…

Pyskacz: Chwila, synek, a ty dokąd?

Czkawka: No chyba trzeba je złapać.

Pyskacz: Daruj sobie, mały. Nie masz szans. Nie pozbierasz ich, nie w taką burzę.

Czkawka: Mam Szczerbatka, uda się. Z resztą nie mam wyboru. Bez zwierząt wszyscy umrzemy z głodu.

Pyskacz: Nie. Twój ojciec mnie przecież zabije, jak się dowie, że ty…

Czkawka: Nie, nie zabije.

Pyskacz: Czkawka, nie rób mi tego. Astrid, ty jesteś rozsądna dziewczyna, nie no… Weź nie odlatuj mi. Astrid. Stój, ja nie pozwalam. Czy wyście poszaleli już?! Wracać mu tu!

Stoick: Stoły do drzwi. Barykadujemy.

Pyskacz: Stoick! Burza zniszczyła oborę. Wszystkie zwierzęta pouciekały.

Stoick: A gdzie mój syn i dzieciaki?

Pyskacz: Przysięgam, próbowałem ich powstrzymać. Polecieli szukać zwierząt.

Gruby: Ech, przyprowadziłem dwie sztuki. Pomyślałem, że nie jest źle. Założą nam tutaj ładne stadko.

Pyskacz: Weź ty się lepiej dokładnie przyjrzyj.

Gruby: Oj… eee… żartowałem chłopaki.

Czkawka: Musimy wyłapać ile się da! Zagonimy je z powrotem do Twierdzy!

Śledzik: Możemy polecieć koło domciu? Skoczyłbym tylko po kożuch.

Mieczyk: Ty, siostra, patrz. Twarz mi całkiem zdrętwiała, straciłem czucie.

Szpadka: Ach!

Mieczyk: Nic nie poczułem.

Szpadka: E tam, taka zabawa to do niczego.

Czkawka: Patrzcie! Są! Szybko!

Śledzik: Jaki na lewo!

Sączysmark: Kury na prawo!

Śledzik: Hej!

Sączysmark: Halo! Tu się lata, nie?! Kury! Chodźcie kokoszki! Za mną! Tu jest bezpiecznie! No szybko! Smok, gdzie ty? Co robisz? Łooo!

Śledzik: Owce! Tędy moje owieczki. Beee. Be-e-e. Bee. Jeny, to działa! Beee. Ło! Bee…

Astrid: Spoko, jestem! Trafione! Sączysmark! Przestań się wygłupiać, wszystko mi psujesz!

Sączysmark: Sama bierz się za kury przy pomocy smoka, co się w ogóle nie słucha!

Astrid: Czkawka! Owce uciekają!

Czkawka: Brawo, przyjacielu.

Astrid: Czkawka?! Strasznie pada i wieje, słyszysz?! Ja nic nie widzę!

Czkawka: Bądź tak dobry i daj trochę światła. Na dwunastej! Jaki uciekają!

Mieczyk: Dobra! Widzę! Jakie wielkie jaki! Jaki trafione.

Stoick: Puszczać mnie natychmiast! To jest rozkaz!

Pyskacz: Czy ja ci bał, baryło wyglądam jak jak?!

Stoick: Czkawka, co ty wyprawiasz?

Czkawka: Tata… Przepraszam, znowu zawiodłem.

Stoick: Tym razem to nie twoja wina. Wracamy do Twierdzy.

Pyskacz: A którędy?

Stoick: Przecież po śladach.

Pyskacz: W teorii to może i dobra myśl.

Śledzik: No to… Co teraz robimy?

Stoick: Dzieciaki. Przytulamy się. Co one wyprawiają?

Czkawka: Chronią nas, tato.

Astrid: Taki smoczy instynkt.

Śledzik: Łooo…

Stoick: Te twoje smoki zrobiły na mnie wrażenie.

Czkawka: Prawda? Niesamowite.

Gruby: Przybyli. Cali i zdrowi.

Wiadro: Ty widzisz? I zwierzaki przeżyły.

Gruby: Ooo… I smoki przyprowadzili. No proszę, coś takiego…

Astrid: Halo?! Proszę o uwagę!

Czkawka: Kokoszki znów znoszą jajka!

Wiadro: Czyli miałem rację, to kury znoszą jajka!

Czkawka (narrator): Zawarliśmy pokój ze smokami, bo okazało się, ze możemy im ufać. Co ciekawe, smoki mają instynkt i potrafią nas chronić. I to wszystkich. A w Berk od razu zrobiło się cieplej.


Scenariusze filmów i odcinków serialu
Filmy Jak wytresować smokaJak wytresować smoka 2
Krótkometrażówki Świt jeźdźców smoków
Sezon pierwszy serialu (Jeźdźcy smoków) Jak się zakłada Smoczą AkademięWiking do wynajęciaFolwark zwierzęcyOkrutna parkaW smokach nadziejaAlbrecht i ŁupieżcyJak sobie wybrać smokaKrótka historia pewnego portretuSmoczy kwiatSłodka Heathera (część 1)Słodka Heathera (część 2)Festiwal RoztopówBliźniacze szaleństwaKiedy uderza piorunCo kryją smokiSmarkaty smarkaczSkręćkarcze BagnaDziwnobarwny klejnotJesteśmy rodziną (część 1)Jesteśmy rodziną (część 2)
Sezon drugi serialu (Obrońcy Berk) Żyj i pozwól lataćGronkielowe żelazoNoc i wrzaskNiespodzianki spod spoduGdzie zimują OgnioglistyZemstaNa szarym końcuNieposkromiony apetytZębiróg w ogniuWandersmok (część 1)Wandersmok (część 2)Pięć drogowskazówUwolnić WrzeńkaWielki lódBajka o dwóch smokachEfekt węgorzaKto mgłą wojuje...Bim! Bam! Bom!Wyrzutki (część 1)Wyrzutki (część 2)

Inne Wiki

Losowa wiki