Fandom

Jak Wytresować Smoka Wiki

Bliźniacze szaleństwa (scenariusz)

1534strony na
tej wiki
Dodaj nową stronę
Komentarz1 Udostępnij

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Czkawka: Podobno co dwie głowy to nie jedna. Czasami to się sprawdza. Ale cztery głowy? To już lekka przesada.

Szpadka: Ej, Czkawka, tu nic nie widać.

Czkawka: No właśnie, a o to przecież chodzi.

Mieczyk: Aa… Eee… Chyba i tak nie łapie.

Czkawka: Chodzi o to, że wy nie widzicie, więc musicie zaufać Wymowi i Jotowi. Patrzcie.

Mieczyk: On musi tak gadać, że ja nie rozumiem?

Szpadka: Ja to ufam tylko sobie.

Mieczyk: Właśnie, racja. Ja też sobie. Wym, dół.

Szpadka: Jot, góra!

Mieczyk: Wym. Weź mnie zdejmij.

Szpadka: Jot, leć po pomoc.

Śledzik: Udało się! Niesamowite, udało mi się!

Czkawka: Ej, co ty tam robiłeś z tym palcem?

Śledzik: Oj, drogi przyjacielu. Opracowaliśmy ze Sztukamięs parę znaków na migi, gdyby nas coś rozłączyło. Jak się okazuję, pomysł genialny.

Czkawka: Mmm, znaki na migi. Śledzik, to serio dobre.

Śledzik: Noo. No wiem.

Czkawka: Stary, trzeba to rozwinąć, opracować i w ogóle. Szczerbatek, gotuj się do walki. Szczerbatek, wyrzuć plazmę! Dobrze, pięknie. Uśmiech.

Astrid: Całkiem, całkiem. Wichura, sztylety. Taa, nawet robimy postępy.

Sączysmark: Hahahaha… Hakokieł, mega demolka! Aaa!

Mieczyk: Zdemolowany.

Śledzik: Sztukamięs, przytulak.

Czkawka: Hmm. Całkiem takie… nawet się przyda. Szpadka, Mieczyk, teraz wy.

Mieczyk: Wym, do mnie.

Szpadka: Jot, leć. Jot, góra!

Mieczyk: Wym, leżeć! Ha, wygrałem!

Szpadka: Stary, co ty mi robisz z moim smokiem?

Mieczyk: Twoim smokiem? Siostrunia, zaciągałeś się gazem Jota, przyznaj się.

Szpadka: No i co?

Czkawka: Halo! Ej, pamiętacie? Wym i Jot to ten sam smok. Dajecie jeden sygnał. Jeden, ten sam.

Szpadka: Nawet to mądre. Jot, rzuć mi bratem. Hehe, i co ty na to?

Śledzik: Nie jestem przekonany, czy Czkawka…

Mieczyk: Wym, zjedz siostrę.

Szpadka: Aaa! Łoo…

Czkawka: Mieczyk, no błagam.

Mieczyk: No dobra. Wym, puść siostrę.

Szpadka: Eee… Tak się nie da pracować.

Mieczyk: Totalny brak profesjonalizmu.

Szpadka: Biore swojego smoka i wracam do domu.

Mieczyk: Dotknij go tylko, a ja ci…

Szpadka: Co ty mi?

Mieczyk: Ja ci… Jeszcze nie wiem, nie pośpieszaj. Ja… ja… ja… ja jutro ci powiem.

Szpadka: Chodź Jot, idziemy.

Czkawka: Ludzie, proszę was, przestańcie. Możecie sobie darować? No dość już.

Szpadka: Okej, daruję sobie.

Mieczyk: Ty darujesz. Ja tak sobie daruję, że aż sobie daruję.

Astrid: Nieźle, o co poszło?

Czkawka: Ach, zaraz im przejdzie.

Pyskacz: Ach, Stoick, brzucha wciągnij.

Stoick: Ach, no przecież wciągam. Wybacz, ale bardziej się nie wciągnie.

Czkawka: Aha, jest i ceremonialny pas. Czyżby przyszła pora?

Stoick: Przyszła. Jutro znowu podpisuje rozejm z Szalonymi Berserkami.

Pyskacz: Zmienili by sobie ten przydomek. Na wojnie to z 50 lat nie byli, a szefuje im sam Osfald Zgodnopyszny.

Czkawka: Niee… Nie, nie, nie. Powiedz, że w tym roku nie zabiera synusia.

Pyskacz: Dagurka? Co ty? Dagurek będzie na bank.

Czkawka: Tak czułem. Niech no zgadnę, mam go pilnować, żeby niczego nie popsuł.

Stoick: Właściwie to mam dla ciebie lepsze zadanie. A mianowicie schowasz wszystkie smoki.

Czkawka: Przed Osfaldem Zgodnopysznym? Po co?

Stoick: Czkawka, to że od 50 lat żyjemy w zgodzie, nie znaczy, że im nagle nie… y, nie…

Pyskacz: Nie odbije?

Stoick: A no właśnie. Mogą uznać, że smoki to przejaw agresji, lepiej dmuchać na zimne, jak zwykle mawiać. Hehehe.

Pyskacz: A jak wiadomo od wieków, z wariatami lepiej nie zaczynać. Bywają nieprzewidywalni.

Stoick: Bądź tak dobry i schowaj smokiem. Uu!

Sączysmark: Formować szyk! Smoki, no już! Lecimy równo! Równo mówię! Ty, będzie Dagur? Uwielbiam tego gościa.

Czkawka: Co? Ten gość rzucał we mnie ostatnio nożami. Nie pamiętasz?

Astrid: Powinni go lepiej zamknąć w jakiejś klatce.

Śledzik: A wiecie, że mnie raz zamknął? 3 dni nie dawał jeść, potwór.

Sączysmark: Hahaha. No, a potem cię karmił zdechłym dorszem.

Śledzik: Dzięki. Ta, prawie już zapomniałem, ale przypomniałeś.

Astrid: Patrzcie! Uwaga, Zębiróg leci!

Czkawka: No bomba, a gdzie bliźniaki? Niech ktoś dosiądzie tego smoka!

Sączysmark: Się robi! Łoo…

Czkawka: Sączysmark, przyda się jeszcze ktoś drugi. Śledzik. Wskakuj, już!

Śledzik: Eee, ty wiesz co, to nie jest najlepszy… Łooo… Ojej, chyba gorzej się czuję.

Czkawka: To przez ten gaz. Może spróbuj za bardzo nie wdychać.

Śledzik: Aaa… Trochę rozlane mleko.

Sączysmark: Łooo… Eeej! Powie mi ktoś jak się tym steruję?!

Czkawka: Tylko słuchaj, jedna ważna rzecz. Nie zapalaj…

Sączysmark: Łoo. Haha.

Śledzik: No dobra, nadal lekki niesmak.

Sączysmark: Wiesz, na twoim miejscu nie próbowałbym sobie przypomnieć tych zgniłych, oślizgłych dorszy. Och, facet, to było obrzydliwe.

Czkawka: Ty zostań. Ja lecię po bliźniaki. Trzeba szybko opanować tego smoka, za nim Berserkowie…

Astrid: Chyba… za późno.

Czkawka: Super. Fantastycznie. Cześć tata. Słuchaj, coś ci…

Stoick: Nie synu, nie teraz. Właśnie przybył Osfald.

Kapitan Vorg: A o to wielki wódz plemienia Berserków! Gniecie czaski jednym palcem! Mgnieniem oka płata bestię! Sam, wielki i nieustraszony…

Pytskacz: Osfald Zgodnopyszny?

Kapitan Vorg: Dagur Szalony!

Dagur: Hehe.

Stoick: Dagur?

Pyskacz: Szalony?

Czkawka: No pięknie. Ta, zaczyna się.

Stoick: Dagurze, a gdzie twój ojciec?

Dagur: Ojczulek przeszedł na emeryturkę. Stracił zew krwi kompletnie. Ja natomiast umieram z głodu. Hehehe… Dobra. Mów Stoick, gdzieś je pochował.

Stoick: Co takiego pochowałem?

Dagur: Naprawdę? Masz mnie za prostaka?

Pyskacz: Podchwytliwe, lepiej nie odpowiadaj.

Dagur: Obydwaj wiemy co się tutaj wyprawia. Doszły mnie niezwykłe wiarygodne słuchy, że szykujesz sobie pod bokiem Smoczą Armię.

Stoick: Wiarygodne słuchy? A od kogo doszły konkretnie?

Dagur: Nie twoja sprawa. Ale… ale… Jeśli okażą się prawdziwe to moja armada uderzy w ciebie liczbą 50 tysięcy nieustraszonych wojowników.

Stoick: Nie ekscytuj się tak. Wiem, wiem, armada wasza wielka duma. To co? Przejdziemy do podpisów?

Dagur: Oczywiście, przejdziemy. Ależ z tego co pamiętam, mam prawo najpierw zwiedzić sobie wyspę, zbrojownie, potem czeka mnie uczta w Twierdzy, a na deser Arena. Rozumiem, że nadal zabijacie tam smoki, hmm?

Stoick: Twojego ojca nigdy nie interesowało zwiedzanie.

Stoick: Jak widzisz, Stoicku, ojcem to ja nie jestem. Prawda?

Pyskacz: Nie. Może niech armada lepiej nie widzi.

Czkawka: Aaa, trochę źle, dość kiepawo, raczej fatalnie. Trzeba znaleźć Zębiroga.

Astrid: Czkawka. Słuchaj, jest problem.

Czkawka: Poważnie? Problem mówisz? Dziewczyno, Dagur jest wodzem Berserków.

Astrid: co?

Czkawka: Bo jego tatuś przeszedł na emeryturkę. Dagur podejrzewa, że ukrywamy smoki.

Astrid: W sumie ma trochę racji i tu… tu właśnie pojawia się mój problem.

Czkawka: Hy… Wym? Jot? Tutaj?

Pyskacz: Idziemy. Proszę, tu sobie trzymamy zapasy. To znaczy, że tu… eee…

Dagur: Ooo, daj, ja zgadnę. Trzymacie tu żarcie.

Pyskacz: Nic dziwnego, że wzięli go na wodza.

Czkawka: Wym, Jot, wracać! Ale już!

Dagur: Nuda! Pokażcie mi lepiej czym zabijacie smoki.

Stoick: Cierpliwości.

Astrid: Gdzie on się schował?

Czkawka Skąd-skąd mam wiedzieć? Yy… Ty-ty szukaj, a ja… lecę powiedzieć tacie.

Dagur: Ych. No co Gronkielu? Chcesz powąchać? A może ty, Zębaczu? Aaa! To jest! Błagaj! Błagaj, to może ci daruję twoje marne, smocze życie.

Pyskacz: Ten cały jego szalony przydomek to całkiem zasadny.

Dagur: Ach, co? Teraz to już nie taki Śmiertnik! Hahaha…

Stoick: Już ja zaraz ustawię dzieciaka.

Pyskacz: A może byśmy tak przeszli do podpisywania?

Dagur: Gadasz jak mój ojciec. „Daguś, podpisz rozejm. Daguś, wypuść kurczaczka.” Huhuhu. „Daguś, nie baw się siekierką”.

Stoick: Twój ojciec jest wielkim człowiekiem, nie masz prawa go obrażać.

Dagur: Nie jest, ale był… zwykłym tchórzem. Ja zamierzam przywrócić Berserkom blask dawnej chwały. Coś, czego on najzwyczajniej nie potrafił.

Stoick: Zębiróg…

Dagur: Wiedziałem. Gdzie jest smok? Ło, dajcie zabić! Dajcie zabić!

Pyskacz: Hah, Dagur. On tylko żartował. Ten nasz Stoick, żartowniś taki. Słuchaj przyjacielu, a może przybliżysz nam te swoje szalone plany odnośnie tej chwały blasku?

Czkawka: Wym? Jot? Słuchajcie, musicie znikać. Dzięki bliźniaki, wielkie dzięki. Myśl jak Szpadka i Mieczyk. Nie wierzę, że to powiedziałem. Wym, Jot, góra!

Dagur: Piękna broń. Czyściuteńka, żadnych śladów krwi, szkoda. Ooo, Czkawka. Tu sobie stoisz.

Czkawka: Dagur! Ty… No ty wiesz, że o tobie myślałem? Eee, pamiętasz jak poszliśmy kiedyś pływać i-i próbowałeś mnie utopić?

Dagur: Hohohoho… Ooo, to się pośmialiśmy. Nudzę się! Ale chwila… Czuję, że ty coś ukrywasz.

Czkawka :Ee, wszystko ci wytłumaczę.

Dagur: Gdzie masz…?

Czkawka: Słuchaj, to tylko jeden mały smok…

Dagur: Gdzie noga? Albo mi nie mów i tak znam wszystkie plotki.

Czkawka: Jakie znowu plotki?

Dagur: O tobie, o Czerwonej Śmierci. Całkiem sam pokonałeś smoka.

Czkawka: Ta? Ja? Nie, nie, no popatrz. Niby ja? Sam? Niemożliwe.

Dagur: no właśnie, też mówiłem, że bzdura.

Czkawka: Ach…

Dagur: Ale potem usłyszałem coś o tresowaniu smoków i wiesz co? Ubawiła mnie ta wieść.

Czkawka: Tresowanie smoków. Ja przecie… Przecież ja-jak niby wytresować smoka?

Dagur: Hehe, ja nie wiem. A ty wiesz?

Czkawka: No to co? Kto jest głodny?

Stoick: Chodź, chodź, Dagur. Idziemy.

Czkawka: Aaaa… O ja cię, ale jestem głodny.

Stoick: Chyba powiedziałem… idziemy. Zabieraj stąd smoka. Natychmiast.

Czkawka: Potrzebne są bliźniaki.

Mieczyk: Ej, a co wy tu robicie?

Czkawka: Cześć Mieczyk. Możemy pogadać?

Astrid: Eee, weź może zejdź.

Mieczyk: Jak chcesz. Łoo. No. Schodzenie jest fajne.

Czkawka: Słuchaj, chodzi o Wyma i Jota. Ty i Szpadka natychmiast, ale to natychmiast, musicie zapanować nad smokiem.

Mieczyk: Aa, nie. Sorry, dzięki, wypadam z tego smoczego interesu. I piotrowego interesu też. I… interesu smoczo-siostrowego wypadam. Smasiostro… czego.

Astrid: Co wy tak się kłócicie?

Mieczyk: Chcesz wiedzieć? A wiesz co to jest?

Czkawka: Yy… Nie łóżka?

Mieczyk: Nie. To jest nasza łyżka. Tak jak to nasz talerz, nasza siekiera i nasz super puszysty, wypchany jak. Wszystko tu jest nasze. Mam już tego dosyć. Chcę mieć coś swojego, tylko mojego. Dobra, powiedziałem co chciałem, a teraz muszę spakować moją połowę naszego jaka.

Czkawka: Idziesz sobie? Ale gdzie?

Mieczyk: Jeszcze nie wiem. Do swojej ciemnej, wilgotnej samotni. Na pewno nie płakać. W tym domu… tu jest za dużo wspomnień.

Czkawka: Mieczyk.

Astrid: Ciemna, wilgotna samotnia?

Czkawka: Ta, chyba wole nie wnikać.

Stoick: I co? Udało się opanować Zębiroga?

Czkawka: Spokojnie, pracuję nad tym.

Dagur: Toast za śmierć na polu bitwy.

Berserk: Za twe rządy!

Stoick: Za Osfalda!

Pyskacz: Za Osfalda!

Dagur: Niech wam będzie. Za Osfalda! Za Osfalda! Za Osfalda! Fararara, fararara, fa.

Pyskacz: Taa, w tym jakże miłym nastroju podpiszemy rozejmie i wrócisz grzecznie do domciu.

Dagur: Doskonale! Podpiszemy tej rozejm. Przynieście mi smoczej krwi!

Czkawka: Yy, że smoczej, co? Smoczej krwi?

Stoick: Hehehe… Oj Dagur, weź się nie wygłupiaj. Od lat już z twoim ojcem przecież smoczą krwią nie podpisujemy.

Dagur: A bo co? Parzy w rączki smocza krew? A może wy już po prostu nie zabijacie smoków.

Stoick: Jasne, że zabijamy. No co ty?

Pyskacz: Jest tylko taki problem. Tyle ich powybijaliśmy, że w promieniu setek kilometrów rzadnego smoka nie uświadczysz. Może poza tym jednym.

Dagur: Raju, Zębiróg, to przecież znak! Po głowie dla każdego wodza! Hahaha! Ojeja, ale będzie super! Dziś wieczorem polujemy na smoka!

Berserkowie: Śmierć! Śmierć! Śmierć! Krew!

Stoick: Radzę ci dobrze, znajdź mi tego smoka, za nim Dagur go znajdzie.

Astrid: Czkawka, słyszałeś co mówił. Poszedł do tej swojej ciemnej, wilgotnej samotni. Przecież to może być wszędzie.

Sączysmark: Bez przesady, ja tam znam tylko jedną wilgotną samotnię. Co?

Czkawka: Nie mogłeś trochę wcześniej?

Sączysmark: Mogłem, ale nie pytałeś.

Astrid: Sączysmark, ty wiesz, że cały dzień ich szukamy.

Sączysmark: No i?

Astrid: No i jeśli natychmiast nie powiesz gdzie są, tak cię zrzucę, że…

Sączysmark: Nie ma się co tak ekscytować, schował się w Pieczarze i tyle. Jak byli mali bawili się tam w bij-zabij.

Czkawka: Astrid, polecisz z Sączysmarkiem od południa, dobra? Ja i Śledzik polecimy od północy.

Astrid: No to jazda! Ach…

Czkawka: Dobra, Szczerbek, wiesz co masz robić. Szukaj.

Sączysmark: Trochę tu ciemnawo. Gdybyś chciała potrzymać mnie za rączkę, nie ma sprawy.

Astrid: Naprawdę? Dziękuję.

Sączysmark: łuuu, czułem, że będzie mięciutka. Łaaa!

Czkawka: Mieczyk?

Mieczyk: Ach, pięknie, znowu wy. Przestańcie za mną łazić.

Astrid: Szpadka.

Szpadka: Przestańcie za mną łazić!

Czkawka: Ej, słyszeliście?

Sączysmark: No chyba, to się echo nazywa.

Czkawka: Szczerbatek, weź nam poświeć.

Mieczyk: A ty? Co ty robisz w mojej pieczarze, co?

Szpadka: Słuchaj, to moja pieczara i swoją pieczarą się nie dzielę.

Czkawka: Spokojnie. Słuchajcie, trzeba opanować Zębiroga, to strasznie ważne.

Astrid: Wym i Jot mają spore kłopoty.

Mieczyk: Ja pomogę, ale… nie z nią. Z nią nie.

Szpadka: Ja też z nią nie idę. Na pewno nie idę.

Mieczyk: Właśnie! Czekaj, co?

Czkawka: Błagam, przestańcie. Oboje jesteście potrzebni. Możecie się skupić? Czy tego chcecie czy nie, jesteście ze sobą połączeni. Nie ważne, że ze sobą, ważne że ze smokiem. Tak jak ja i Szczerbatek.

Astrid: Albo ja i Wichura.

Śledzik: I my też.

Czkawka: Możemy wam załatwić osobne łyżki, talerze, nawet wypchanego jaka ale na nowego smoka… sorry, ale nie macie co liczyć.

Mieczyk: Achsz…

Czkawka: Myślisz, że cokolwiek załapali?

Mieczyk: Pff, dobra. No i co? Ja trochę więcej naplułem.

Astrid: Załapali.

Czkawka: Kochani, spadamy, mamy mało czasu.

Mieczyk: Okej, ale właściwie to o co tutaj chodzi?

Sączysmark: Dagur chce wykatrupić wam smoka i podpisać rozejm jego krwią. No co? Przecież chyba prawdę mówię, nie?

Czkawka: Tam jest. Podlecimy najbliżej jak się dam.

Mieczyk: Nieee!

Berserk: Weź go trzymaj!

Mieczyk: Co się tak chowamy? Przecież musimy do smoka.

Czkawka: Uspokój się, nie mogą nas zauważyć.

Dagur: Co? Jak śmiesz?

Stoick: Jak ty śmiesz? Mieliśmy chyba smoka razem poćwiartować, prawda? I tak też się stanie, ale na Arenie. Bo na Arenie się zabija.

Dagur: No to na Arenę!

Mieczyk: Heh, serio wódz pozwoli zabić naszego smoka?

Mieczyk i Szpadka: Poważnie?

Czkawka: Jak nie wpadniemy na super plan, nie będzie miał wyboru.

Sączysmark: Ja mam super plan. Jedno słowo: mega demolka. Łooo. Hakokieł.

Astrid: Może lepiej nie.

Czkawka: Wiesz co? To może się udać.

Pyskacz: Zgodnie z treścią rozejmu, ćwiartowanie smoka musi się odbyć…

Dagur: Aaa… Nuda. No to tak, ja biorę prawą głowę.

Stoick: Dość, muszę go powstrzymać. Jeśli to oznacza wojnę, będzie wojna.

Czkawka: Na pomoc! Smoki atakują!

Astrid: Ludzie, smoki atakują!

Śledzik: Ratuj się kto może!

Sączysmark: Dawaj!

Astrid: Uciekajcie, uciekajcie, szybko!

Pyskacz: Matko, a co tu się dzieje?

Stoick: Pyskacz, smoki atakują.

Pyskacz: Aaa, smoki atakują. Uciekać, wszyscy uciekać!

Berserkowie: Smoki, w nogi!

Pyskacz: Musimy chronić naszych szacownych gości.

Dagur: Chroń sobie jeśli chcesz. Dagur, wódz szalony, chronić się nie będzie.

Szpadka: Jot, gaz.

Mieczyk: Wym, iskra.

Dagur: Aaa! Nocna Furia! To one istnieją?

Czkawka: Odejdź ty… Bestio ty. Nie skrzywdzisz mojego przyjaciela, Dagura. Dagur, uciekaj! Ratuj się! Dagur, jesteś potrzebny swoim ludziom!

Dagur: Berserkowie, pędem na łodzie!

Pyskacz: A nasz rozejm to co?

Dagur: Podpisany, nie mam teraz czasu!

Stoick: Dobra robota synek. Nie sądzę, byśmy prędko ujrzeli tu Dagura, czy jego armadę.

Czkawka: Mam taką nadzieję. Kiedyś sądziłem, że cztery głowy to szaleństwo. Bardzo się nie myliłem.

Sączysmark: I tak uważam, że Dagur jest gites. Ej no!

Czkawka: Ee, chyba wolę nasze szaleństwo od tej całej zabawy z Berserkami.

Scenariusze filmów i odcinków serialu
Filmy Jak wytresować smokaJak wytresować smoka 2
Krótkometrażówki Świt jeźdźców smoków
Sezon pierwszy serialu (Jeźdźcy smoków) Jak się zakłada Smoczą AkademięWiking do wynajęciaFolwark zwierzęcyOkrutna parkaW smokach nadziejaAlbrecht i ŁupieżcyJak sobie wybrać smokaKrótka historia pewnego portretuSmoczy kwiatSłodka Heathera (część 1)Słodka Heathera (część 2)Festiwal RoztopówBliźniacze szaleństwaKiedy uderza piorunCo kryją smokiSmarkaty smarkaczSkręćkarcze BagnaDziwnobarwny klejnotJesteśmy rodziną (część 1)Jesteśmy rodziną (część 2)
Sezon drugi serialu (Obrońcy Berk) Żyj i pozwól lataćGronkielowe żelazoNoc i wrzaskNiespodzianki spod spoduGdzie zimują OgnioglistyZemstaNa szarym końcuNieposkromiony apetytZębiróg w ogniuWandersmok (część 1)Wandersmok (część 2)Pięć drogowskazówUwolnić WrzeńkaWielki lódBajka o dwóch smokachEfekt węgorzaKto mgłą wojuje...Bim! Bam! Bom!Wyrzutki (część 1)Wyrzutki (część 2)

Inne Wiki

Losowa wiki