Fandom

Jak Wytresować Smoka Wiki

Świt jeźdźców smoków (scenariusz)

1534strony na
tej wiki
Dodaj nową stronę
Komentarze0 Udostępnij

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Czkawka: Ładnie! Tak to właśnie robimy. Wow!

Sączysmark: Sączysmark wygrywa!

Astrid: Jedna z dwóch to nie tak źle. Poza tym wiedziałam, że do twarzy ci w czerwonym.

Czkawka: Astrid, dziękuję.

Astrid: Mówiłam do Szczerbatka.

Mieczyk: A co myślicie o tym?

Astrid: Aaa!

Mieczyk: Co? Zbyt subtelne?

Śledzik: Tak, tylko trochę.

Mieczyk: Tak? Przynajmniej ja nie mam na twarzy tarczy strzelniczej. Niesubtelnej tarczy.

Śledzik: To oficjalny herb rodziny Ingermanów.

Mieczyk: Dwa kółka i linia. Jak twórczo.

Sączysmark: Sączysmark! Mówiłem, że wyrzutnia do owiec zadziała.

Astrid: Tak. Wystarczyły tylko 32 podejścia.

Sączysmark: Strzał w dziesiątkę. Dwadzieścia dziewięć!

Czkawka: Maniaczka z tej owcy.

Sączysmark: Trzydzieści.

Astrid: Jest nie do pobicia.

Sączysmark: Trzydzieści jeden! Siedemdziesiąt cztery!

Czkawka: Ta owca jest obłąkana!

Mieczyk: Wiecie co mówią? Żeby zrobić coś dobrze, trzeba kogoś poświęcić.

Czkawka: Tak się nie mówi.

Szpadka: Nie? W takim razie musimy zacząć przepraszać.

Mieczyk: Tak, mamę na początek.

Sączysmark: Moja wyrzutnia do owiec jest gotowa do dzisiejszego wyścigu.

Astrid: Chwila, od kiedy ty decydujesz?

Sączysmark: Ja. Sączysmark wymyślił ten sport.

Czkawka: Co? Ty wymyśliłeś Wyścig Smoków?

Sączysmark: Jasne! Wyścig smoków – mój pomysł.

Astrid: Któraś z tych latających owiec uderzyła cię w głowę.

Sączysmark: Może i tak, ale to nie zmienia faktu, że to ja wymyśliłem Wyścig.

Czkawka: Trochę inaczej to pamiętam.

Sączysmark: Więc teraz zajmujesz się pamiętaniem o wszystkim!

Czkawka: Nawet nie wiem jak mam odpowiedzieć.

Astrid: Ja wiem. Przypomnijmy to sobie, dobrze? Było to kilka dni przed dorocznymi regatami.

Sączysmark: Wiem.

Astrid: Słuchaj!

Sączysmark: Dobra, dobra. Ktoś tu się nie wyspał. Zamieniam się w słuch.

Astrid: Jak mówiłam, szykowaliśmy się do regat.

Wiking 1: Nadchodzą!

Wiking 2: To oburzające!

Czkawka: Tak, kolejny dzień na Berk. Pyskacz. Co się dzieje?

Pyskacz: Awanturnicza wełna. Nic, z czym Pyskacz nie miałby sobie poradzić.

Czkawka: Skąd są te wszystkie owce?

Pyskacz: Od Nie-tak-cichego Svena. Najwyraźniej stado głosowało i nie podoba im się głos Svena.

Sven: Oooch… Niewdzięczne worki wełny. Wracać tu!

Czkawka: Rozumiem.

Pyskacz: Dobra, mała damo. Może jestem duży, ale szybki.

Czkawka: Tato? Nie powinieneś szykować się do wyścigu łodzi?

Stoick: Tak, do regat. A to ostatnia rzecz jakiej potrzebuję. Więc możesz zbierzesz jeźdźców, teraz!

Sven: Nie!

Stoick: Jeśli znów będę musiał tego słuchać, wsadzę sobie w głowę hak Pyskacza.

Pyskacz: Kiedyś tak zrobiłem. Odradzam.

Czkawka: Zapanujemy nad tym. Nie masz czym się martwić. Dobra, wiecie co macie robić.

Śledzik: Dalej, już ją masz. Hej! Była moja!

Astrid: Ale teraz jest moja.

Śledzik: Wiem, tak bardzo chce współzawodniczyć.

Mieczyk: Dwie wełniaste w tunelu. Trochę gazowania.

Szpadka: Trochę wysadzania.

Mieczyk: I nie mają nic do gadania. Wszystko się zrymowało. Tak!

Sączysmark: Owce do kosza!

Mieczyk: Hej!

Szpadka: No wiesz!

Czkawka: Dobra robota. Widzę jeszcze jedną. Zrób beczkę. Szczerbatku, nie tak… Nie musiałem tego oglądać.

Sączysmark: Ile masz?

Astrid: Trzy.

Sączysmark: Ja też.

Astrid: Co to za smród?

Mieczyk: Wierz mi, nie chcesz wiedzieć.

Szpadka: Im się podoba, tyle wystarczy.

Mieczyk: Hej „nie" znaczy „nie”.

Astrid: Wszyscy mamy po trzy.

Sączysmark: Nie wszyscy. Patrz na Śledziomięsa. Wielkie jajo jaka.

Śledzik: Tak? Pokaż im.

Astrid: Czyli mamy remis.

Czkawka: Jaki remis?

Sączysmark: Zawody w łapaniu owiec.

Czkawka: Na… Czy to zawsze muszą być zawody?

Astrid, Sączysmark, Śledzik, Szpadka i Mieczyk: Tak!

Sven: Gdzie jest? Gdzie moja cenna czarna owca? Wciąż gdzieś tam jest! Mam nadzieję, że nie wpadła znów do studni.

Czkawka: Sprawdzimy to, Svenie.

Sączysmark: Wiecie co to znaczy?

Astrid: Dogrywka.

Czkawka: To nie zawody!

Sączysmark, Astrid, Mieczyk, Szpadka: Tak!

Szpadka: Super!

Sączysmark: Zmiażdżę was!

Mieczyk: Ciemna wełna, prosto przed nami. Bierz ją! Głupi jak.

Czkawka: Dalej, mordko. Już ją masz.

Sączysmark: Nie pozwól mu się wyprzedzić.

Pyskacz: Hej!

Czkawka: Pyskacz, uwaga!

Pyskacz: Powinienem był to przewidzieć.

Wiking: To oburzające!

Sączysmark: Wygrałem! Do zobaczenia później, Czkawko. Sączysmark!

Czkawka: Dziękuję, Pyskaczu. Co było takie ważne?

Pyskacz: Pomyślmy.

Stoick: Czkawko, chodź tu!

Pyskacz: No właśnie, wódz chce cię widzieć. Mówi, że to ważne.

Czkawka: Super.

Pyskacz: Nie ma sprawy.

Stoick: Nie będzie mnie przez kilka dni, sprawy służbowe. Zlokalizowałem drewno na wyspie Loki, jest lżejsze i mocniejsze niż te, które mamy. Zbudujemy z niego naszą łódź. Zajmiesz się wioską. Będziesz wodzem aż nie wrócę. Masz się skupić na…

Czkawka: Niech zgadnę. Na regatach.

Stoick: Nie bądź taki podekscytowany.

Czkawka: Jestem. Uwielbiam stawiać trybuny i wieszać banery, i zagrzewać wszystkich do patrzenia jak łodzie powoli wypływają z portu.

Stoick: Czkawka, my Wikingowie zawsze z czymś walczyliśmy. Ze smokami, z Dagurem, z Albrechtem. Jeśli nie mamy z czym walczyć, walczymy między sobą.

Wiking: Chodź tu! Nie ruszaj się!

Stoick: Sam widzisz. Regaty są dobrym sposobem, żeby się wyładować.

Czkawka: Trochę to przestarzałe. Nie możemy wymyślić czegoś bardziej na czas?

Stoick: Czkawko, to tradycja. Która działa od lat. Dziękuję.

Czkawka: Dobra, tato. Rozumiem. Obaj rozumiemy, prawda, mordko?

Stoick: Tak trzymaj!

Śledzik: Łał!

Czkawka: Śledziku! Przestraszyłeś mnie.

Śledzik: Przepraszam, Czkawko. Wszystko słyszałem. Jesteś odpowiedzialny za regaty, wiesz jaki to zaszczyt? Za… Za… Jak to ująć?

Czkawka: Wyścig łódek?

Śledzik: Czkawko, Czkawko, Czkawko. To jakby powiedzieć, że Gronkiel jest tylko smokiem.

Czkawka: Cześć Sztukamięs. Chwila. Co wy robicie?

Śledzik: Nie tak szybko! To ściśle tajne. Sztukamięs i ja pracujemy dzień i noc, żeby podtrzymać tradycję rodziny Igermanów. To nasza pierwsza regata, mam już wystarczająco lat! Dziewczynko, przytul mnie!

Czkawka: Ledwo się mogę opanować.

Mieczyk: Dobra, zasady są takie. Owce są ukryte wszędzie, to znaczy my ich nie widzimy.

Astrid: Stąd jest część ukryta.

Mieczyk: Ktoś tu uważał. Zgadza się. Gdzie ja byłem?

Szpadka: Owce.

Mieczyk: Oczywiście, Szpadko. Owce są ukryte, ale my nie.

Sączysmark: Nie co?

Mieczyk: Nie ukryci. Ktoś tu nie uważał. Do rzeczy. Chwytamy tyle ile damy radę. Jeśli dwóch jeźdźców złapie owce równocześnie, można ją rozszarpać na pół! Pół owcy to pół punktu.

Czkawka: Nie chcę psuć zabawy, ale w najbliższej przyszłości nie będzie rozszarpywania owiec.

Sączysmark: Dlaczego?

Czkawka: Ponieważ nie będzie żadnego smoczego-owczego wyścigu.

Sączysmark: Kto zrobił cię wodzem?

Astrid: Stoick.

Sączysmark: Więc? Kto zrobił wodzem Stoicka? Tylko się zastanawiam.

Czkawka: Dostałem ścisłe instrukcje, żeby przygotować regaty.

Szpadka: No wiesz!

Sączysmark, Mieczyk, Astrid: Och…

Czkawka: Astrid, możesz mnie poprzeć?

Astrid: Dobra. Słyszeliście wodza. Żadnego wyścigu.

Czkawka: Dziękuję. Chyba żartujecie.

Astrid: Dziękuję bardzo.

Mieczyk: Pół owcy jest moje!

Szpadka: A pół z tego pół moje!

Astrid: Przykro mi!

Czkawka: Naprawdę, Astrid? A gdzie miłość wobec wodza?

Wiking: To lepsze niż regaty!

Czkawka: chodźcie, zajmijcie miejsca.

Tłum: Wyścig smoków! Wyścig smoków!

Czkawka: Pomożesz mi, mordko? Wiem, że dzisiaj dobrze się bawiliście, gdy członkowie Akademii robili to, co obiecali, że nie będą robić.

Mieczyk: Ja niczego nie obiecałem. A ty?

Szpadka: Niczego.

Czkawka: Wiem, że chcecie się wyładować, ale co może być lepszego niż porywające regaty?

Mieczyk: Powiem ci co. Wszystko, co nie nazywa się „regaty”. Może wyścig smoków?

Mieczyk i Szpadka: Wyścig smoków!

Tłum: Wyścig smoków! Wyścig smoków! Wyścig smoków!

Sączysmark: Co jest, Czkawko? Boisz się, że razem ze Szczerbatkiem nie możecie mierzyć się z 5000 funtami muskułów?

Astrid: Łał. Sączysmark kogoś wywołuje.

Czkawka: Miałaś być po mojej stronie.

Astrid: Mówię tylko, że Stoicka nie będzie kilka dni, a czy to także nie jest dobry sposób na wyładowanie się?

Czkawka: Owce są na farmie Svena. Zawodnicy będą w Akademii. Na znak owce będą wypuszczone. Gdy je złapiemy, wrzucimy je do koszy. Jakieś propozycje?

Sączysmark: Drużyny.

Czkawka: Co masz na myśli?

Sączysmark: Powinniśmy utworzyć drużyny.

Czkawka: Tak? A jak je dobierzemy?

Sączysmark: Już dobraliśmy. Ja i bliźnięta przeciwko tobie, Astrid i Śledzikowi.

Mieczyk: Tak, nawet mamy nazwę.

Szpadka: Sączywalki.

Astrid: Czemu ja pierwsza o tym nie pomyślałam?

Mieczyk: Myślę, że to oczywiste. Jesteśmy tą kreatywną częścią grupy.

Astrid: To będzie zbyt proste.

Śledzik: Przepraszam, Czkawko, nie mogę. Nawet na chwilę nie mogę się oderwać od przygotowań. Szczerze, dziwię się, że się wymigujesz od obowiązków i poddajesz się zachciance tłumu.

Czkawka: Co? Niczemu się nie poddaję.

Astrid: Zgódź się, Śledziku. Nie chciałbyś pokonać Sączysmarka i bliźniąt? Czy raczej Sączywalków?

Śledzik: Sączywalków? Jak długo nad tym myśleli? Propozycja jest kusząca, ale Sztukamięs i ja zajmujemy się tylko jedną, jedyną rzeczą. Będziemy żeglować. A teraz przepraszam, mamy z pierwszym oficerem parę rzeczy do zrobienia.

Astrid: No nie wiem.

Czkawka: No dobra. Kiedy Gothi opuści flagę, startujemy.

Sączysmark: Hej, niedorajdy.

Mieczyk i Szpadka: Co?

Mieczyk: Mówiłeś do nas?

Sączysmark: Nie, do przeciwnej drużyny. Wy nie jesteście niedorajdami. Jesteście częścią mnie. Ja zwyciężam.

Szpadka: To ma sens.

Astrid: Jeśli ścigacie się tak dobrze jak gadacie o bzdurach, będziecie mieć duże kłopoty.

Mieczyk: Tak? Witamy w Przegrywalandzie. Jestem burmistrzem. Dam wam klucz do przegranej. Chwila. To tak nie działa.

Czkawka: Dalej, Szczerbatku. Dobra, mordko, lecimy.

Mieczyk: Białe wełenki. Mamy was. Potęga Zębiroga.

Astrid: Lecimy.

Sączysmark: Nie ustąpię, nie ustąpię!

Astrid: Ani ja! Wiedziałam.

Mieczyk: Hej owieczko! Nie bój się. Tu twój kumpel…

Czkawka: Mam cię. Dzięki, Mieczyku!

Tłum: Owca! Owca! Owca!

Gruby: Drużyny idą łeb w łeb.

Astrid, Mieczyk, Szpadka, Sączysmark: Czarna owca. Dogrywka!

Mieczyk: Tam jest! Bierz ją! Ciemna wełna, prosto przed nami. Kocham ciemną wełnę.

Sączysmark: Tym razem nie ustąpię.

Astrid: Zawsze tak mówisz. I zaraz potem ustępujesz. Sączysmark!

Sączysmark: O nie!

Czkawka: Astrid, nic ci nie jest?

Astrid: Moja ręka! Nie wierzę!

Sączysmark: Przepraszam. Polecę po Gothi. Gdy tylko pozbędę się tego! Tak! Sączysmark! Strzał w dziesiątkę.

Tłum: Wyścig smoków! Wyścig smoków!

Czkawka: Nie, nie. Miał być tylko jeden wyścig, a potem powrót do regat!

Sączysmark: Zgoda, zgoda. Czkawka ma rację.

Czkawka: Co?

Sączysmark: Przygotujemy się do wspaniałego wyścigu łodzi. Poza tym i tak by nie pobił drużyny Sączywalków.

Astrid: Dalej, Czkawko.

Czkawka: Astrid, nie możesz się ścigać.

Sączysmark: Przykro mi. Nie mogą mieć rewanżu. Nie ma kogo wziąć do drużyny.

Czkawka: Tak? Kto tak powiedział?

Astrid: Chyba nie myślisz o…

Śledzik: Już o tym rozmawialiśmy. Moje zobowiązanie jest tu. Jestem żeglarzem. Nic mnie nie powstrzyma przed zdobyciem złota w regatach. Sztukamięs i ja zapiszemy się w historii żeglugi. O nie, jesteś chora? To o której ten wyścig?

Sączysmark: Wziąłeś Śledzika?

Mieczyk: Są tak powolni, że nie będziemy musieli wprowadzać w życie naszego super tajnego planu.

Szpadka: Dokładnie.

Mieczyk: Chwila, a co to był za plan?

Gruby: Zawodnicy gotowi. Uwaga…

Stoick: Czkawko!

Czkawka: O-oł. Tata! Witam z powrotem. Tak wcześnie. Mogę wyjaśnić.

Stoick: Mam nadzieję. Ponieważ to nie wygląda jak dekorację do regat.

Czkawka: Więc, tato, jak wiesz, bycie wodzem oznacza, że czasem dla dobra ludu trzeba podejmować trudne decyzje.

Stoick: Aha.

Czkawka: Więc musiałem podjąć jedną ze wspomnianych decyzji i zdecydowałem się zastąpić regaty wyścigiem smoków.

Stoick: Tak? I sam tak zdecydowałeś?

Czkawka: Tak, tak, tylko ja.

Stoick: Zlekceważyłeś rozkazy.

Czkawka: Tak, tak, znowu tak.

Stoick: Proszę, proszę. A więc zostaje mi tylko jedno do zrobienia.

Czkawka: O Thorze.

Stoick: Poprowadzić wyścig smoków.

Czkawka: Chwila, co?

Stoick: Słyszałeś. Ale jeśli mamy to zrobić, musimy to zrobić dobrze. Zbierz wszystkich. Mamy parę pomysłów.

Czkawka: Malowanie twarzy! Niezły dodatek, tato.

Stoick: Dodaje to ducha walki, prawda?

Mieczyk: Tak…

Stoick: Witajcie na pierwszym dorocznym wyścigu smoków na Berk! Mamy dwie drużyny. Drużyna zielona, Sączywalki. I drużyna czerwona, Czkawdziki?

Śledzik: Ja o tym pomyślałem.

Stoick: Tak, Śledziku, to oczywiste. Każda owca warta jest jeden punkt. Oprócz owcy czarnej, która jest warta pięć. Wyznaczyłem sędziego, żeby nie było oszukiwania.

Mieczyk: Czemu patrzy prosto na nas, gdy tak mówi?

Stoick: Portret zwycięzców zawiśnie w Twierdzy, a potem nastąpi uczta na ich cześć.

Sączysmark: Możemy ją nazwać ucztą Smarków. Smarkowa uczta. Uczta Smarków. Gotowi?

Śledzik: Leć, dziewczynko. Hej!

Sączysmark: No dalej! Niezłe podejście, Śledziu! Ta wełna jest moja! Sączysmark!

Mieczyk: Z drogi!

Szpadka: Odsuń się!

Mieczyk: Pod twoim nosem, Czkawko. Dwie owce. Nie pod twoim nosem, ale mamy dwie. I to pod twoim nosem.

Śledzik: Mówiliście coś?

Astrid: Następny punkt!

Pyskacz: Bije na głowę stare wyścigi łodzi, nie, wodzu? Wyścigi łodzi też były ciekawe.

Sączysmark: Baranina na wynos dla zwycięzcy.

Czkawka: Przykro mi, Sączysmarku. Twoja kuchnia dziś zamknięta.

Szpadka: To nie są owce Svena.

Mieczyk: Nikt nie zauważy różnicy.

Astrid: Ponieważ ich nie wykorzystacie.

Mieczyk: Jeśli nie oszukujesz, to się nie starasz, tak?

Śledzik: O to chodzi, dziewczynko.

Czkawka: Śledziku!

Śledzik: No dalej, chodź. Hej! Czkawko! Jak słodko.

Astrid: Jest remis!

Stoick: Czkawka i Sączywalki mają po 25 punktów. Kto złapie czarną owce, wygrywa.

Mieczyk: Czas na super tajny plan.

Czkawka: Musimy znaleźć czarną owcę.

Śledzik: Mam pomysł. Coś, co powiedział Sven. Czarna owca wpada do…

Czkawka: …studni.

Śledzik: Dokładnie.

Czkawka: Lecimy.

Śledzik: Tak jest, ostrożnie.

Mieczyk: Nadlatujemy! Jestem tu cały tydzień. Spróbujcie baraniny.

Stoick: Wygrywa drużyna Sączywalków.

Tłum: Sączywalki!

Wiking: Dobry jesteś, Sączysmarku!

Sączysmark: Tak!

Czkawka: Cóż, Sączywalki, gratulacje.

Sączysmark: Dobry wyścig. W jednonogich marzeniach.

Czkawka: A, noga. Jak adekwatnie.

Sączysmark: Krótka wiadomość dla ciebie. Niepokonani.

Czkawka: Jak ja lubię twoje towarzystwo.

Śledzik: Nie tak szybko, Sączysmarku.

Stoick: Co się dzieję? Sven!

Sven: Jest tylko jedna czarna owca, Stoicku.

Sączysmark: I jest nasza.

Mieczyk: Dokładnie. Jesteś prawdziwą czarną owcą, prawda? Mała owieczka, mała owieczuszka. Owieczeńka.

Wiking: Oburzające!

Sączysmark: Jak mogliście? Wstyd mi za was. Przepraszam wszystkich.

Mieczyk: To miała być farba szybkoschnąca.

Astrid: Zmiana wyniku! Z prawdziwą czarną owcą zwycięża drużyna Czkawdzików!

Stoick: Jesteś oficjalnie zwolniony z pełnienia obowiązków wodza.

Czkawka: Dzięki Thorowi. Przekazuję wszystko tobie. Lecimy, mordko, zanim zmieni zdanie. Formalnie Mieczyk wynalazł ten sport. Co jest niepokojące.

Mieczyk: Formalnie tak.

Astrid: To dość krępujące. Ty przynajmniej wymyśliłeś większość reguł.

Sączysmark: Przygnębiające.

Czkawka: Wszyscy mieliśmy swój udział.

Sączysmark: Tak? A co ja zrobiłem?

Czkawka: Oszukiwałeś.

Sączysmark: Tak, tak, oszukiwałem. Nikt mi tego nie odmówi.

Mieczyk: Właściwie on nie wiedział co my szykujemy.

Szpadka: Tak, nie znał naszego super tajnego planu.

Mieczyk: Przestań ględzić. Przyłóż się kobieto.

Czkawka: A może wszyscy wymyśliliśmy wyścig smoków? Możemy tak powiedzieć?

Mieczyk: Jasne, ale to nie będzie prawda, bo Sączysmark nic nie zrobił. Nic, zupełnie nic. Zero. Powiedziałem. Było tak, jakby go… Au!

Sączysmark: Ale wynalazłem to. Sączysmark!

Czkawka: Tak, mordko, czas na wyścig.

Sączysmark: Tak, lecimy!

Mieczyk: Hej, tarczo, tędy.

Śledzik: Herb rodziny Ingermanów.

Sączysmark: Może nie wymyśliłem wyścigów, ale je wygram!

Czkawka: Nie, jeśli mamy coś do powiedzenia. Szczerbatku, dajmy mu nauczkę. Lecimy, mordko!

Tekst z napisów.

Scenariusze filmów i odcinków serialu
Filmy Jak wytresować smokaJak wytresować smoka 2
Krótkometrażówki Świt jeźdźców smoków
Sezon pierwszy serialu (Jeźdźcy smoków) Jak się zakłada Smoczą AkademięWiking do wynajęciaFolwark zwierzęcyOkrutna parkaW smokach nadziejaAlbrecht i ŁupieżcyJak sobie wybrać smokaKrótka historia pewnego portretuSmoczy kwiatSłodka Heathera (część 1)Słodka Heathera (część 2)Festiwal RoztopówBliźniacze szaleństwaKiedy uderza piorunCo kryją smokiSmarkaty smarkaczSkręćkarcze BagnaDziwnobarwny klejnotJesteśmy rodziną (część 1)Jesteśmy rodziną (część 2)
Sezon drugi serialu (Obrońcy Berk) Żyj i pozwól lataćGronkielowe żelazoNoc i wrzaskNiespodzianki spod spoduGdzie zimują OgnioglistyZemstaNa szarym końcuNieposkromiony apetytZębiróg w ogniuWandersmok (część 1)Wandersmok (część 2)Pięć drogowskazówUwolnić WrzeńkaWielki lódBajka o dwóch smokachEfekt węgorzaKto mgłą wojuje...Bim! Bam! Bom!Wyrzutki (część 1)Wyrzutki (część 2)

Inne Wiki

Losowa wiki